sobota, 13 grudnia 2014

„Chcę oglądać Twoje nogi, nogi, nogi, nogi…”


Ostatni tydzień, był dość ciężki gatunkowo: bogaty w wydarzenia, obfity w emocje. Wszystko razem: wydanie książki, koniec roku, napięte terminy w pracy odbiły się może nie czkawką, ale gigant przeziębieniem. Mój mąż ujarzmia je - moje przeziębienie - powoli lecz konsekwentnie za pomocą codziennej garści witaminek i owocowej herbatki z pomarańczką w środku w roli cytrynki. Korzystając z przywileju chorej lubię troszkę pogrymasić, ponarzekać i dać się dopieścić. Dopóki mi z nosa cieknie, mam monopol na gwiazdorzenie. Zdaje się, że wykorzystałam już cały arsenał środków wyrazu. Nawet pisać mi się nie chce nic poważnego. 
Organizm domaga się tematu lekkiego, łatwego, nośnego... Zwłaszcza, że mamy weekend. Za chwilę pomyślimy o świętach, kolędach, pustym miejscu przy stole... Zanim to nastąpi pogadajmy o spódnicach, rajstopkach, pończoszkach. Dlatego, sorry panowie...
Dzisiaj u mnie na blogu zakaz wjazdu dla was, my dziewczyny najswobodniej rozmawiamy o naszych kobiecych sprawach we własnym towarzystwie. Dlatego, jeśli potraficie czytać znaki ze zrozumieniem, a mniemam, że większość z was jest kierowcami... Przestrzegajcie ich... W przeciwnym razie może was to drogo kosztować...



No chyba, że... chyba, że... możecie coś istotnego dorzucić w tym temacie. Pończoszek, spódniczek i rajstopek rzecz jasna. Nie w sensie, że nosicie, ale jakie są wasze preferencje w tej sprawie? Lubicie wasze Malwinki, Kasie, Fele, czy Bożenki ubrane w spódnice krótkie, długie, czy zwiewne sukienki? (Dobrze nie jest, zaczynam gadać rymem, dotąd tylko prozą bywało. Gorączka się wzmaga.) A może miłe dla waszego oka są obcisłe dżinsy? 

Podpowiem wam coś, tylko psst! Tak naprawdę liczy się osobowość. Gdy w środku pusto, to najpiękniej ubrana laska będzie tylko zimną, porcelanową lalką... Ale przecież nie do was piszę panowie, wy zostaliście za drzwiami!

Dziewczyny! Co sądzicie o spódnicach i sukienkach, oraz kolorowych rajstopach? 
Ja używam je nałogowo, codziennie, nieprzerwanie... Jestem nimi nienasycona! Długie, krótkie, luźne, obcisłe i tak zwane kiece. Według mnie są bardzo kobiece. (Znów niezamierzenie popełniłam rym!) Spódnice nie zawsze i nie pod każdą szerokością geograficzną są (były) atrybutem kobiecości. Patrz: Szkoci, Wikingowie, starożytni Grecy i Rzymianie. 


Wikipedia w tej kwestii mówi bardzo lakonicznie i sucho: "Spódnica jest wierzchnią częścią garderoby (w kulturze europejskiej najczęściej garderoby damskiej i dziewczęcej) od pasa w dół. Istnieje wiele rodzajów spódnic." I tyle. W świetle tej definicji zapytuję siebie, jak wyglądałaby spódnica od pasa w górę :)
Ale pociągnę tę myśl dalej. Istnieje wiele rodzajów spódnic, jak wiele odcieni naszej kobiecości. Spódnica zmienną jest, uwodzi, nadaje sens istnienia kolorowym rajstopom jesienią i zimą. Na koniec rzucę nieśmiałe pytanie: A co w sprawie pończoch powiecie miłe panie? (Rym po raz trzeci.) Nosicie, lubicie, czy to nie dla was? Jednym słowem, jesteście też trochę Fiziami Pończoszankami? A może jakaś śmieszna historyjka wam się wydarzyła w związku z powyższym? Na przykład opadły niespodziewanie? Takie rzeczy się zdarzają. Najczęściej innym na szczęście, jakkolwiek egoistycznie to zabrzmi. Awarii z rajstopami ni pończoszkami nie miałam, natomiast przydarzył mi się inny przypadek, z serii: "Czy śmiać się, czy płakać". 



Roztrzepana jestem i nie dowidzę, to każdy wie. Kiedyś, z powyższych powodów wzięłam swego męża za wrogiego osobnika i zaczęłam przed nim uciekać. A on tylko wyszedł naprzeciwko gdy wracałam zmierzchem od cioci. Niespodziankę taką zrobił. Żeby mi przyjemniej było... Tak wiałam, że po paru krokach nogi mi się splątały, po czym rozjechały i nie wiem jakim cudem wycierana spódniczka rozpękła się na pół... Poooszło! Wzdłuż szwu... Prowadził mnie zapłakaną i rozdygotaną, a ja w garści ściskałam kurczowo dwa kawałki szmatki na wysokości bioder. Tej, która jeszcze przed chwilą nosiła dumną nazwę wycieranej spódnicy. Dodam tutaj, że nie był to byle cienki kawałek materiału szyty małymi, zwinnymi rączkami skośnookich krawcowych. Gdy doszłam do siebie, przeprowadziłam wizję lokalną by zrozumieć jak to możliwe, by uciekając rozwalić na pół solidną spódnicę gołymi rękami nogami. Ale to raczej sprawa z tych niewyjaśnionych, z Archiwum X.
Zawsze myślałam, że szybko biegam. W końcu dużo chodzę i nogi mam nie od parady! Człowiek pielęgnuje różne złudne opinie na swój temat... Na przykład właśnie tę, że szybko biegam... 






 Gdy zapytasz faceta z czym kojarzą mu się rajstopy na zdjęciu poniżej, to bez zająknięcia powie, że to wzór firankowy. Dziwni są, co nie? :) 




Rajskie ogrody też noszę na nogach ...


Ten kolor (poniżej) w męskiej kwalifikacji kolorów bardzo brzydko się nazywa...


Nie są mi obce różne rajstopowe dziwadła...


Czy może po prostu Fizia Pończoszanka?



47 komentarzy:

  1. Nie mogę wprost napatrzeć się na te cuda! Uwielbiam, zwłaszcza już w Twoim wydaniu. Jak wszystko zresztą.
    Też bym tak chciała, lecz...zbędne kilogramy nie dają:).
    Póki co tylko legginsy i tunika. Lecz nie tracę nadziei:))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jesteś w błędzie! ja też mam zbedne kologramy, duuuużżżoooo zbędnych kilogramów, tyle , że mi w nogi nie idzie tylko w brzuch i biust :)

      Usuń
    2. Toż przecież, że w nogi mi nie idzie. I właśnie ten dysonans pomiędzy szczupłymi nogami i wielkim biustem, tudzież poszerzającymi sylwetkę "boczkami" wymaga wyrównania proporcji spodniami. U mnie, rzecz jasna, u Ciebie w żadnym razie.

      Usuń
    3. dotyczy mnie dotyczy:) u mnie w rodzinie wszystkie kobitki bardzo piersiaste i na chudych nóżkach :) czasami to śmiesznie wygląda :)

      Usuń
  2. Gdybym miała taaakie nogi jak Ty, to pewnie bym nosiła kolorowe rajstopy . Póki co zachwycam się Twoimi .Dobrze ,że Cię humor nie opuszcza w przeziębieniu :) Pozdrawiam i zdrowia życzę .Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednynie humor pozostaje jak zdrowie opuszcza :) Pozdrawiam Aniu!

      Usuń
  3. Podobają mi się te w kropeczki oraz bordowe.
    Lubię nosic spódniczka, bardziej niz spodnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. It gives you a very young and relaxing look.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
  5. Przez 355 dni w roku chodzę w dżinsach i sportowych butach, sukienki zdarza mi się zakładać tylko od wielkiego święta ;)
    Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omijają cie wobec tego wydatki na rajstopy... :)

      Usuń
  6. Ja to czasem dżinsy, czasem kiecka. A jak kiecka to koniecznie "cudaczne" rajstopy. Wszyscy się ze mnie śmieją, że chodzę w samych "dziwnych": marchewkowych, turkusowych, niby-szydełkowych czy nawet "udających" pończochy. Ale widzę, że bijesz mnie na głowę :) Te w kropki są cudne! "Firankowe" też niczego sobie ;)
    Zdrowiej, Kochana! Buziaki! ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. No i pięknie :-) Kocham kolorowe rajstopki, myślę, że wyglądamy w nich niebanalnie, niestety u mnie kończy się przeważnie na zakupach. Biorę wszystkie wzory i kolory, które wpadną w oczy, a później okazuje się, że zupełnie nie potrafię ich zestawić z ubraniem. Wydaje mi się, że głupio wyglądam, chociaż u innych na ten efekt nie mogę się napatrzeć. Twoje zdjęcia oglądałam z zainteresowaniem, tyle tych rajstopek, aż nabrałam ochoty na kolejne zakupy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Rajstopy zwłaszcza te smieszne, wprawiają nie tylko mnie w dobry humor, ale i przechodniów:) Pokazałam tylko niektore z mojej kolekcji, Gaju... :) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Matko jadyna, Ty mnie trzymasz przy życiu, spadłam z fotela ze śmiechu (choc pewnie nie powinnam) czytając o tym strasznym wypadku ze spódniczką ;)). Ale na temat, bardzo lubię sukienki, spódniczki i kolorowe, pomysłowe rajstopy czy też pańczoszki, ale... na koleżankach. Sama naszam głownie dżinsy, albo inne spodnie, nie miałabym nerwow do zestawiania tych różnorodności. Ściskam i życze wielu pomysłów, ja sobie popatrzę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już taka niewydarzona Cesiu jestem z tymi moimi słynnymi upadkami :)

      Usuń
  9. Uwielbiam spódniczki, od dłuższego czasu noszę tylko takie ciut nad kolanko, albo: dwa razy ciut:-))))
    Rajstopki kolorowe mam i noszę, ale tak z umiarem:-))))
    Kiedyś mała córeczka mojej znajomej malarki zainteresowała się moimi rajstopami ze szlaczkiem kwiatowym z boku i zapytała: a te śliczne kwiatuszki to sobie sama namalowałaś:-))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zauważyłam,zauważyłam, ze mamy podobne upodobania... :) usciski!

      Usuń
  10. ja sukienki i spódniczki uwielbiam, z roku na rok wiellbię coraz dłuższe ;d jeśli chodzi o kolorowe rajstopy to ja od rat od nich uciekam.. mam bardzo kołkowate nogi (no teraz już mniej) i w nich wyglądałąm okropnie.. chociaż miałam zawsze słabość do zielonych ;d;d

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoja kolekcja rajstopek jest imponująca! Mnie już za zimno nawet na te grubości 60den, więc wolę spodnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. oj tak rajstopki i legginsy! uwielbiam uwielbiam :D pamiętam czasy liceum, kiedy koleżanka zapytała dlaczego to nie noszę spódnic z moimi nogami. i jakoś teraz nie wyobrażam sobie życia bez kiecuch i sukienek:D a śmieszna sytuacja: AKCJA dworzec pkp, wychodzę na peron po schodach w spódnicy do kostek. I jak można się domyśleć nadepnęłam na róg, obrywając kiecę do połowy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dało się zauważyć, dało... to własnie twoimi barwnymi nogami zwróciłaś na siebie moją uwagę w początkach naszej wirtualnej znajomości:)

      Usuń
  13. Bardzo lubię takie kolorowe rajstopy:)))Twoje są śliczne:)))Pozdrawiam serdecznie:))0

    OdpowiedzUsuń
  14. Są kobiety , które po prostu są do sukienek, spódniczek i rajstop stworzone:)))
    Ja w rajstopach chodzić nie lubię a kiedy mam ubrać sukienkę bądź spódniczkę to zakładam tylko pończochy.
    Aczkolwiek mam wrażenie , że one spadną i za każdym razem sięgam ręką w ich stronę.
    " Co to ubrałaś moje kochanie?
    To nowe rajstopy grubo dziergane" he,he
    Jesteś cudowna i za to Cie kocham!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ty też! jesteś dziewczyna dynamit, I love you too :)

      Usuń
  15. Nogi to masz niesamowicie zgrabne. Aż grzech nosić spodnie :)
    Nie wiem, czy lubię rajstopy we wzory na sobie. Kiedyś miałam w panterkę i czułam się jak w spodniach od piżamy. Ale na innych mi się podobają, choć nie wszystkie. Niektóre swoim wzorem potrafią oszpecić nie tylko cały zestaw ale mocno zniekształcić sylwetkę. U Ciebie to nie występuję prócz tych jednych, które na pierwszy rzut oka (może to takie zdjęcie) sprawiają, że masz jakiś straszny łupież skóry :D Chodzi o te nad tymi firankowymi. Mam nadzieję, że nie sprawię Ci tą uwagą przykrości, jestem niemal pewna, że to sprawa zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty! Nie mam 12 lat, mnie nie tak latwo jest obrazic! :) Joasia, one w rzeczywistosci nie sa "lupiezne", ale nawet dosc zalotnie wygladaja, przyjrzalam, rzeczywiscie na zdjeciu mozna miec takie odczucie, ale mnie rozbawilas! buziaki! milego dnia!

      Usuń
  16. kocham takie kolorowe rajstopy, ale.... na innych nogach, moje trochę niewyjściowo w takich wyglądają, więc tylko spoglądam z zazdrością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są takie rzeczy, które u innych lubimy bardziej niż u siebie :)

      Usuń
  17. Jeśli chodzi o kolorowe i wzorzyste rajstopy to ja jestem zachowawcza, aż sama się sobie dziwię bo z moim pociągiem do ostrych koloróww powinno być inaczej :-)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Moją Helę lubię we wszystkim, w co się ubierze lub z czego rozbierze, bo tak naprawdę to ona jest najważniejsza. reszta to tylko zmieniające się dodatki. A z tymi rajstopami na szóstym zdjęciu od końca muszę potwierdzić... firanki:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest prawidłowa odpowiedź stuprocentowego mezczyzny! (sprobowalby inaczej powiedzieć - już tam Hela wałkiem by poblogosławiła!) a nie mówiłam! - firanka! :)

      Usuń
  19. Jestem dość konserwatywny jeśli idzie o wygląd damskich nóg. Niektóre wzory są dla mnie nie do przyjęcia. Ale w końcu to nie ja to ubieram
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że większośc panów, akurat w kwestii rajstop wykazuje daleko posunięty konserwatyzm :)

      Usuń
  20. Aunt has done the rajstopy! haahaha!! cool!! xD

    OdpowiedzUsuń
  21. jak widać ma się tych wielbicieli :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne rajstopy na zgrabnych nogach! To jest to!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja już sobie kupiłem rajstopy na zimę co stanowi dowód na to iż FACECI też doceniają zalety tego (kobiecego?) elementu garderoby :-) Zresztą czynię to każdego roku. Kupuję dwie pary, jedną o niskiej gramaturze (na lekkie mrozy) a drugą co najmniej 280-tkę. Idealnie chronią przed zimnem, nie krępują ruchów i są... sexy :-)))
    Rajstopy + spodnie z goretexu (bez żadnych "dociepleń") = mój sprawdzony ubiór na narty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mi się podoba! nowatorskie zastosowanie rajstop, Tej zimy i moich mężczyzn w nie przyodzieję :) chociaż się zastanowię... bo jak sie spodoba, to będą mi notorycznie podkradać z szafy! dziękuję odważnemu Panu za ten wpis! :) Pozdrawiam! P.S. Ja też bardzo cenię w rajstopach to, że nie krępują ruchów. Zresztą, po zdjęciach widać, że jestem ich wielką fanką!

      Usuń
  24. Zdrowy facet powinien powiedzieć to, co mówię ja - "Dla mnie bomba !"
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mi się podoba! Odznaka za odwagę jak i Robertowi za nowatorski i bezkompleksowy stosunek do rajstop :)

      Usuń
  25. A ja będę na nie ;-) i to wiesz czemu ;-))-bo zdecydowanie wolę oglądać damskie nogi odziane w haremki bądź joggersy-a jeżeli są jeszcze z lekko błyszczących tkanin...;-).Eeech ;-).

    OdpowiedzUsuń