środa, 29 października 2014

Narodziny Śliwkowej Czapeczki. Koniec środowych postów.


Jesień szaleje, przechodzi samą siebie, kokietuje najpiekniejszymi kolorami jakie przyroda może stworzyć. Paletą barw, której nie powstydziłby się najlepszy malarz. I już nie wiem, czy pastelowe róże, czy może klasyczne burgundy do pary ze zgniłą zielenią... Namieszała mi nieźle w głowie, ta Pani... W takich okolicznościach niezwykłej jesiennej płodności narodziła się... Śliwkowa Czapeczka



 Śliwkowa Czapeczka to moje najmłodsze dziecko. Jeszcze w powijakach, ale się rozkręci jak podrośnie. Zachęcam do śledzenia jego pierwszych kroków. Kimże jest wyżej wspomniana? Narodziła się z ciekawości Brukseli i nie tylko. Miejsc, które odwiedzam, poznaję, zakamarków, gdzie wścibiam swój ciekawski, wszędobylski, czubaty nosek. Dlaczego - Śliwkowa? Bo w ustach ma smak najpyszniejszych, jesiennych śliwek z Podlasia. A Czapeczka? - ci, którzy mnie znają, wiedzą dlaczego:) Będzie też pilotować projekt, który lada dzień ujrzy światlo dzienne. Będzie jego ambasadorem... Domyślacie się, wiem... Znam was, jesteście inteligentne bestie. Ale poki co, sza! Milczymy...


 Lubię sprawiać ludziom radość. Nie potrafię śpiewać, pięknie malować...  Ale lubię was obdarzać słowem i wywoływać uśmiech ubiorem. Zaskakuję pozytywnie moich bliskich i całkiem obcych ludzi na ulicy swoja pociesznością. Zabawnie ubrana wyruszam na polowanie życzliwych uśmiechów. Tego dnia, gdy wciągnęłam na tyłek te komiczne, ciepłe, jesienne portki bardzo chciałam spotkać na ulicy mego męża z synem, którzy właśnie pojechali do Media Markt po jakieś kabelki i inne duperele. Nie udało mi się "namierzyć" ich na mieście, ale i tak ich miny,po moim powrocie do domu, były bezcenne! 


Taaak.... Myślę sobie, że warto pielęgnować chwile, cieszyć się małym, by zachować intensywny smak tych dni we wspomnieniach. Posłuchaj uważnie, co ci powiem... Człowieka można ograbić ze wszystkiego co ma, pozbawić godności, zabrać nadzieję... Jednak stosunkowo najtrudniej ogołocić go ze wspomnień...  Mam jasną świadomość, że dla każdego z nas może nadejść taka chwila, że największą wartością jaką zachowamy w sercu będzie pamięć szczęśliwych dni. One mają niezwykłą moc. Ratują od śmierci. Bo gdy nawet, choć ostatnia, umiera nadzieja, wspomnienia ciepłym blaskiem oświecają duszę. Są twoim azylem. Na co więc czekasz? Celebruj życie, baw się, rozśmieszaj innych, nie bój się wyrażać siebie - póki masz taką możliwość. Twórz swoją mapę przetrwania- bazę dobrych wspomnień. Niedobre wyrzucaj do niszczarki. Nie są ci do niczego potrzebne teraz,ani  nie będą nigdy później.


I jeszcze jedna mała - duża zmiana. Koniec regularnych środowych postów. Niektórym z was będzie ich brakowalo, inni odetchną z ulgą: wreszcie będzie rzadziej smęcić! Decyzję podjęłam bynajmniej nie dlatego, że brak mi pomysłów. Idzcie za mnie do pracy, a ja z przyjemnością będę pisać, pisać, pisać... Powód jest inny i prozaiczny. Po prostu w ostatnim czasie jestem mocno zaangażowana w pewien projekt i wiem, że was zaniedbuję, mniej niż dawniej odwiedzam zaprzyjaźnione blogi, choć nieustannie za wami tęsknię. A skoro nie mogę tak często was odwiedzać jakbym chciała, to swoje posty będę zamieszczała również z mniejszą częstotliwością. Solidarność i konsekwencja blogerska musi być! Posty sobotnie pozostają bez zmian. Jak tylko złapię odrobinę oddechu powrócę do dawnego zwyczaju. Co wy na to, może tak być?




W projekt o kryptonimie Śliwkowa Czapeczka zaangażowane były:
- porcięta w roli głównej - Jackpot
- czapeczka w rzeczy samej, śliwkowa z H&M
- męska koszula z Zary (z serii: "kot go nie chciał, pies go nie chciał"... pamiętacie?)
- marynarka i torba - H&M
- buciory - galeria INNO
- skarpeciaki - Veritas
- koń - we własnej osobie







60 komentarzy:

  1. Pięknie napisałaś to o wspomnieniach. Absolutnie się z Tobą zgadzam. Kiedyś miałam wybór by przeznaczyć jakąś kwotę na kilka nowych rzeczy, czy na wycieczkę. Nie bardzo wiedziałam, co wybrać bo na obu rzeczach mi zależało. I wtedy mnie oświeciło, że te rzeczy mogą się zniszczyć, znudzić, zgubić. Po prostu mogę je stracić. A wycieczkę przecież będę pamiętać, w różnych chwilach będę mogła zamknąć oczy i przeżywać to, co mnie tam spotkało wiele razy i tego mi nikt nie zabierze. Od jakiegoś czasu zbieram wspomnienia, dopiero się uczę ale staram się, by moja codzienność nie była wciąż taka sama, jak nudny schemat. Chcę mieć, co wspominać, chcę mieć dużo możliwości mówienia do męża "a pamiętasz, jak...". To jest najpiękniejsze. A rzeczy, ciuchy, kosmetyki.. dzisiaj są, jutro ich nie ma. Dzisiaj cieszą, a jutro irytująco zabierają przestrzeń.
    Nie mam jeszcze odwagi żeby ubierać się bez żadnych zahamowań, zawsze jeszcze jest ten element niechęci do zbierania wszystkich spojrzeń. Ale albo to przełamię ale zaakceptuję swój charakter. Przecież powinniśmy działać tak, by być szczęśliwym (i nie przeszkadzać w szczęściu innych).
    Wyglądałaś jak krasnoludek :) Słodko i uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe ,smiesznie i odważnie ,podoba mi sie to bo masz poczucie humoru i zawsze prawde piszesz . Pozdrawiam i zycze slonecznego dzionka :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach Ty szalona Kobietko!!! Twoje chłopy to szczęściarze, inne kobiety ciągle narzekają, a Ty...lubię Cię okrutnie!!!!!
    Czapeczka... dobrze, dobrze...
    Twoja dzisiejsza stylizacja jest tak boska, że wybaczam Ci środowe nieobecności:-))))) no bo jak Tobie nie wybaczyć- NIEMOŻLIWE!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. To załatw ten swój projekt szybko i wracaj do nas - koniecznie w tej Śliwkowej Czapeczce:-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie najciekawsze są buty i spodnie. jest to oczywiście opinia znawcy-amatora:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że się bardzo spiesze z rana, to muszę, po prostu musze odnieść się do komentarza Caddiego. Kobiety mi to wybaczą, a muszę szczególnie dbać o męską część moich czytelników i ich dopieszczać, zwłaszcza, jak przed chwilą przeczytałam w jakimś czytadle jakąs śmiałą tezę, że jako gatunek macie wyginąc za kilkaset lat, no może niewielką ilość Was kobiety zostawią do rozrywki ;)... ale do rzeczy:
      Caddi! uwielbiam twoje takie swieże, powiedziałabym - dziewiczo - męskie spojrzenie na kobiece sprawy! :) I myślę, że Hela mi wybaczy, jesli się posune o krok dalej i powiem, że jesteś uroczy! :) ale to prawda. P.S. Mój mąż tez wyłowił spodnie jako pierwsze i prawie umarł ze śmiechu. :)

      Usuń
  6. Tak, Agnieszko, wspomnienia, ja mam ich wiele a w pamięci zachowuję tylko te pozytywne, reszta - do niszczarki.
    Powodzenia w realizacji projektu tylko bądź z mani w sobotę /ja ostatnio też tylko raz w tygodniu, mało na blogu, więcej w realu z przyjaciółmi i rodziną/.
    W burgundach super, czapeczka super a gacie wymiatają.
    Jesteś niesamowicie pozytywna osobą.
    Pozdrawiam Cię cieplutko..

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo ale to bardzo podoba mi się Twoja stylizacja!!!!
    jest odważna i godna Prawdziwej Kobiety!!!!
    pozdrawiam ciepło :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie Ci w takich kolorkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze w tych kolorkaxh każdy wygląda dobrze, sa po prostu twarzowe, pozdrówka:)

      Usuń
  9. Sama nie wiem .... Czy zwiastujesz jesień czy pełnię lata w tym kwiecisto, kolorowo , radosnym stroju . Każda cześć mi sie podoba ... Najbardziej buty i czapeczka. Czapki to moja zmora . Nie wiem . Nie mam . Potrzebuje . Mam pierwsza z brzegu bylejakości ;)
    Trzymam kciuki za projekt . Moj osobisty nie wypalił , liżę więc rany , pielęgnuję dumę i sie nie poddaję. Choć depresja łapie mnie w swoje szpony przeokrutnie , to dla tego tak tez mi smutno z powodu 15 listopada .... Miałam przewietrzyć głowę i nabrać dystansu .... Dobra . Za Ciebie i tak trzymam . Dmucham abyś miała wiatr w żaglach .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Prawdziwa Kobieto, czasami nie zawsze pierwszy projekt sie udaje, wiem co to lizanie ran, bo mam za sobą różne starty, również te nieudane... ale przecież jesteśmy zaje silne i podnosimy sie jak feniksy z popiołów. też mi szkoda 15, ale wiosną odbijemy, obiecuję...

      Usuń
  10. Porcięta rozłożyły mnie na łopatki :)) Odważnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chlopaków też rozlozyłam, leżeli i kwiczeli z radości :)

      Usuń
  11. Do czerwonych butów mam wielki sentyment. I zostanie mi to do końca życia. A ta wersja jest super ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mają w sobie jakąś metafizykę, czerwone trzewiki... :)

      Usuń
  12. Widziałam ostatnio Śliwkową Czapeczkę na fb i się zdziwiłam, ale poczekałam i oto już wiem, o co chodzi :) W takim razie trzymam kciuki za powodzenie wszelkich projektów :)
    Pozdrówki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj tak, to co mamy zachowane w sercach nikt nam nie odbierze:)))tak ślicznie wyglądasz i pozytywnie piszesz a mnie coś brak werwy do wszystkiego:)))portki śliczne i zabawne:)))pozdrawiam serdecznie i udanego projektu życzę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, przeczekać brak weny... powróci podwojnie...

      Usuń
  14. Trochę jak czerwony kapturek, ale fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki był zamysł :) taki trochę bardziej wyrośnięty ten czerwony kapturek :)

      Usuń
  15. Jestem zafascynowana Twoim wygladem...widać,ze masz fantazję, luz i poczucie humoru....nie znoszę pań , które chodza wiecznie w szpilkach i klasycznym stroju,nuda......!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie klasyka, aczkolwiek bardzo ją lubię, na dłuższą mete mnie zaczyna nudzić, muszę coś "odwalić" zanim powróce do grzecznych mundurków i szpileczek... :)

      Usuń
  16. A Ty zawsze taka pełna energii! Powodzenia przy nowym projekcie i mam nadzieję, że za jakiś czas wrócisz do nas równie aktywnie jak kiedyś... :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To fakt - dziś wyglądasz pociesznie, jakże radośnie! Ja przepraszam, ale ten zestaw kolorystycznie bije na głowę te poprzednie rozmyte róże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki kochana, jak to mawia mój znajomy: nie zawsze może być kawior!

      Usuń
  18. Dla mnie to ona jest raczej purpurowa, chyba :). Co do wspomnień, masz rację, są i będa, tyle, że nie zawsze, nawet te naj naj sprawiają radosć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nazwałam tak z przebieglosci cesiu, bo sliwka ma wiele kolorów od ciemnozielonych przez purpure do granatu :) wiem Cesiu, ze wspomnienia nawet te najlepsze w niektorych okolicznościach nie sprawiają radości, to prawda... ale daja ci siłę do dalszego zycia, nawet jeśli z twojej perspektywy dziś - tewgo jeszcze nie dostrzegasz...

      Usuń
  19. Amazing look dear! Kisses.
    http://www.solaanteelespejo.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  20. Porcięta mnie też powaliły i już widzę miny Twoich chłopaków he, he
    Pięknie napisałaś "rzeczy zabierają przestrzen" a już nadmiar rzeczy przygniata, natomiast wspomnienia nie wszystkie są ulotne, niektóre gdzieś tam siedzą sobie w zakamarkach serca. Coraz częściej zadaję męzowi pytanie "a pamietasz..?" no i znowu odżywają cudne wspomnienia, cudne miejsca którymi delektujemy się w jesienne długie wieczory ......Basia

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj. Zapraszam Cię na moją rozdawajkę w której sama wybierasz sobie nagrodę, trwa jeszcze tylko dwa dni :) http://lesia-rekodzielo.blogspot.com/2014/10/nowe-podusie-i-konkurs-dla-was.html Pozdrawiam Cieplutko :) - Lesia

    OdpowiedzUsuń
  22. musze powiedziec, ze zaskoczylas mnie straaaaasznie pozytywnie:D wygladasz Pieknie, swiezo, radosnie, zarazasz optymizmem!!! a ja sie przejelam, ze moj Daniel byl niezadowolony z moich dwukolorowych paznokci (granat i razacy pomarancz) buzka! :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Ach a ja mam w podobnym kolorze spódnicę i żakiet oj dawno nie noszone zimno się zrobiło za zimno na ten ubiór może do wiosny a może będzie jeszcze trochę ciepła to się odstroję. :)
    Lubię takie kolory bardzo lubię i uśmiech i ciepło w sercu też. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Agnieszko!
    Pięknie piszesz o wspomnieniach..............A Twój strój- bardzo odważny! Ale Ty jesteś odważna i baaaaaaaardzo kolorowa!Choć- osobiście gdybym miała takie nogi - jak Ty( i Malina)- to zawsze miałabym krótką spódniczkę lub szorty.Nawet w mroźne dni- pozdrawiam ciepło Ala Zych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu zawsze niezmiernie miło jest mi gościć ciebie. I o dziwo, to ty właśnie kojarzysz mi się zawsze z oryginalnościa, z gustownym łączeniem barw i kreatywnością. Mam przed oczami i we wspomnieniach ( choć widziałyśmy się zaledwie kilka razy), dziewczynę, która jest zawsze swietnie ubrana i usmiechnięta. Takie bylo moje pierwsze, niezwykle pozytywne pierwsze wrażenie. jestem spokojna o moją siostrę, gdy wiem, że ma takich przyjaciół jak Ty Alu!

      Usuń
  25. Celebrować życie...jakie proste stwierdzenie,a jakie mądre! Niestety nie tak łatwo wcielić to w życie, a próba warta zachodu moim zdaniem ;)
    Jak dla mnie śliwkowy mix wystrzałowy! Takie soczyste, żywe kolory! Nie ma co się smucić jesienią, to taki piękny czas! A twój ubiór oddaje urok tych dni.
    Szkoda, że nie masz tyle czasu, ale będziemy cię wiernie śledzić i czekać do soboty :D !!!!!!!
    ściskam serdecznie i powodzenia w każdym celu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozornie najprostsze rzeczy, okazują sie najtrudniejsze do wykonamia... :) dzięki, że jesteś ze mną, już tyyyle czasu!

      Usuń
  26. Właśnie takich wyraźnych i odważnych ludzi, w oryginalnych zestawach brakuje u nas na ulicach :) Chodzą tylko klony ludzi w niemalże tych samych ciuchach :/
    pozdrowionka :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuję! ludzie nie lubia wyróżniac się z tłumu... Boja się braku akceptacji... Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  27. W tym stroju wyglądasz jak prawdziwa artystka :-) Też od dwóch tygodni mam jakiś kołchoz, ciągle w podróży, za dużo pracy. Ale się porobiło. Z uporem maniaka tkwię przy ustalonym harmonogramie pisania, może jeszcze tydzień, dwa i się uspokoi.

    OdpowiedzUsuń
  28. Co się porobiło? życie pędzi jak szalone! ostatnio nie potrafię wyhamować, zebrać się do kupy. Zresztą to widać nawet na blogu. A niszczarkę do złych wspomnień chciałabym mieć, zresztą pewnie nie tylko ja :) ale gdzie taką kupić ??? łoj dopadła mnie melancholija jakaś ;)))
    Powiem Ci szczerze że w kraju bardzo mało widuję oryginalnie i kolorowo ubranych osób, Byłabyś sensacją u mnie na osiedlu. W Polsce większość ludzi nie akceptuje inności,oryginalności. Ubierzesz się kolorowo i od razu zwracasz na siebie uwagę , głupie komentarze, uśmieszki. Pokątnie dowiadujesz się że tym wieku to już czerwony nieee! nie daj boże różowy! kłapią osiedlowe dewotki.
    Staram się iść pod prąd i nic sobie z tego nie robić, ale nieraz ręce opadają. Takich barwnych i wesołych kobitek jak Ty brakuje w polskich miastach.
    P.S. Agnieszko nie szyje dla ludzi, nie mam odwagi. Sporadycznie dla rodziny, a i tak za każdym razem stres mnie zżera !
    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja już wpadłem w rytm.
    No cóż poczekam

    OdpowiedzUsuń
  30. czapka bardzo fajnie sie prezentuje :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  31. A u mnie wystarczy jeden przycisk "Delete" i wszystko wraca do normy. Chyba kocham to u siebie z tym , że nie zawsze to jest dobre ale jaką spokojna mam dusze..... nic jej nie zaśmieca:))) Pozdrawiam Kochana i życzę wytrwałości w nowym projekcie!

    OdpowiedzUsuń
  32. swoim wyglądem i ubiorem wprawiasz mnie w pozytywny nastrój, masz moc ! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Kolor rzeczywiście bardzo twarzowy!
    A buty - odjechane, super i świetne :)

    Trochę szkoda mi tych środowych postów ale rozumiem Cię doskonale, działaj i ciesz się działaniem!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja tez na razie mam urlop od blogowania nie wiem jak długo , zapraszam do starszy postów emigracja

    Na Wysadzić Wi elek Brytanii i Malpaciągle modelka po 40 opowiadania makijaże i troche psychologii.
    Zapraszam do obserwacji na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  35. A ja pochwalę właśnie to co mało kto chwalił-porcięta-cudowny wzór; tylko ja wolałbym inny fason ;-).
    Co zaś do blogowania-co jak co ale rozumiem Ciebie doskonale-sam zresztą na blogu mam rewolucję..

    OdpowiedzUsuń
  36. W czerwieni na sobie i w leśnym krajobrazie czapeczka zrobiła z ciebie czerwonego kapturka :) Buty to faktycznie nie byle jakie botki, ale idealnie nadają się na wyjazdy typu Woodstock. Stylizacja bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń