środa, 24 września 2014

Strzelać czy umierać?


Tym przewrotnym tytułem zapraszam was do dyskusji o pokojowym rozwiązywaniu konfliktów we współczesnym świecie. Czy pacyfizm ma rację bytu, czy to pobożne życzenie, sen wariata w XXI wieku? Będzie o tym i o paru innych rzeczach... A wszystko w określonym kontekście geo-politycznym...

A może nasza filozofia powinna opierać się na zasadzie: "Pragniesz pokoju, szykuj się do wojny"?  


Urodziłam się i wychowałam po tej "gorszej" stronie Bugu. Kraina to piękna i ludzie dobrzy. Ale to my zawsze pierwsi czujemy na karku oddech Wielkiego Brata. Teraz też pograża nam paluchem i do rozpuku śmieje się z kurtuazyjnych sankcji koleżanki Merkel i jej kompanii. Wszak nie od dziś wiadomo, że krzywdy sobie nie zrobią. Włodek i Angela. Para to mieszana, nieraz bardzo  zgrana, jeśli chodzi o wspólne interesy. Wielki Brat nie tylko nam dał się we znaki. I nie tylko Demoludom. Mój kolega Fin z pewnością nie jest pacyfistą i nie wierzy w pokojowe zażegnywanie konfliktów. Zaleźli Ruscy im za skórę. "I hate this country, I hate this language!" - woła zaperzony. 

Nie zawsze byłam idealną matką. Bywało, kupowałam memu dziecku zabawki militarne . Na przykład karabiny na wodę, czy czołgi. Nie chciałam, żeby nie wiedział o istnieniu takich rzeczy. I o tym, że istnieją konflikty. I że nieraz trzeba użyć broni by zatrzymać rozprzestrzeniające się zło. Modląc się zarazem by nigdy w życiu nie musiał konfrontować się z taką sytuacją... Ale jednocześnie uczyłam go wrażliwości. Że nie wolno krzywdzić istot żywych i naturalnym odruchem człowieka jest pobiec innym na pomoc.

Gdy w 2001 roku runęły wieże w World Trade Center, dzieci w przedszkolu ustawiały z klocków swoje własne drapacze chmur i pikowały w nie plastikowymi samolocikami... Nawet te, który nigdy w domu nie bawiły się militariami. Co na to powiedziałby pacyfista? Ciężko oddzielić realne życie od naszych ideałów... Gdzieś tam po drodze wkrada się twardy realizm. A może jak Szwajcarzy i Izraelici, powinniśmy być zawsze gotowi i obeznani z bronią? Jakie jest wasze zdanie?


W moim małym miasteczku grupa młodych ludzi skrzyknęła się i bawią się w wojsko. Latają po lesie z karabinami w dłoni, organizują różne akcje. Czy to dobrze, czy źle? Nie siedzą cały dzień w parku z puszką piwa w dłoni,ani nie gniją przed telewizorem. Nie walą działki w żyłę, nadmiar stresu rozładowują we wspólnej zabawie, uczą się działania w grupie, budowy broni, zasad solidarności. Podejmują różne fajne przedsięwzięcia. Sami się zorganizowali bo niewiele się tu odgórnie dzieje. Ale bawią się w wojnę. Dobrze to czy źle? Teraz wy się wypowiedzcie. Gdyby wasz syn/ córka chciała do nich dołączyć? A wy sami? Jakie były wasze dziecięce zabawy? Czy naprawdę było zawsze grzecznie i poprawnie? Jestem bardzo ciekawa waszych opinii na ten temat! 




38 komentarzy:

  1. Nienawidzę żołnierzy --;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli pierwszy glos od pacyfisty :)
      Tez nienawidzę przemocy i właśnie zastanawiam się, czy dzisiejszy świat może poradzić sobie bez wojska i żołnierzy? Czy to jest realne? Czy nie jest to utopia? A najbardziej zniesmaczają mnie tzw."pokojowe misje". zawsze myślę, ze smutkiem, że tam gdzie nie ma bogactw naturalnych, al ludzie wyżynają się nawzajem - nikt "pokojowych" oddziałów i nikogo nie obchodzi los ludzi...

      Usuń
  2. A ja bym poszła na taką strzelnicę. Czasami trzeba odreagować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pacyfistką! Sama myśl o wojnie jest dla mnie koszmarem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koszmarem, ktory nieraz wybudza mnie w nocy...

      Usuń
  4. Paint ball jest świetną zabawą dla chłopców , jezeli zastapił by zabawy prawdziwymi zabawkami .
    Ale wojny są sposobem panów w garniturach na schowanie ekonomicznych przekrętów . I myśle ze w interesie innego Wielkiego Brata jest prowadzenie wojen z dala od ich kraju i on pilnuje zeby konflikt nie wygasł .
    Ja nie toleruje przemocy , i jestem przeciw jakimkolwiek zbrojnym akcjom , a osobiście nie wiem czy stać byłoby mnie na heroiczne czyny ... Poza ucieczką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a szybko biegasz kochana, to moglabys jak Forrest Gump uciekac i to jeszcze z innymi na plecach :) mi to pewnie nogi poplatalyby sie i padlabym jak dluga, zawsze tak jest jak probuje uciekac, hi, hi :)

      Usuń
  5. Boję się wojny w jakiejkolwiek postaci. Kocham pokój. A faceci mają we krwi zabawy w strzelanie, tak było, jest i będzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez strasznie znosze atmosfere konfliktu, jakiegokoliek. Nie jestem bojowniczka, wole rozwiazywac dyplomatycznie problemy, zupelnie nie mam ducha wojny w sobie, moze by sie obudzil w okreslonych okolicznosciach, gdy trzeba byloby sprobowac przezyc i ratowac bliskich. W przeciwnym wypadku poszlabym jak owieczka na rzez... na drzacych nogach...

      Usuń
  6. Tak naprawdę przy obecnej liczebności wojska zawodowego oraz rezerwy, oraz przy fakcie, że Obrona Cywilna w Polsce nie istnieje, takie grupy paramilitarne są jedyną nadzieją obywatelskiego pospolitego ruszenia i podstawą partyzantki. U nas też działają mniejsze lub większe grupy, oczywiście wszystko na własny rachunek, bez wsparcia z góry. A prawda jest taka, że w razie konfliktu państwo wyciągnie łapę po nich i wciągnie ich do wojska.
    Boję się wojny, ale strach nic nie da. Trzeba zacząć myśleć, co można zrobić dla Polski w tej całej sytuacji. Ucieczka? Jeśli wszyscy uciekną, zostaniemy bezpaństwowcami, koczownikami Europy. O tym praktycznie nikt nie myśli. Najłatwiejsze wyjście - uciec i mieć wszystko gdzieś.
    Ja nie mogę uciec, jestem zobowiązana ustawą o powszechnym obowiązku obrony RP. W razie wojny, stanu wyjątkowego, stanu wojennego - muszę zostać w kraju i stawić się w wyznaczonym czasie w wyznaczone miejsce. Nie żałuję. Sama wybrałam taką, a nie inną pracę. Ale chciałabym, aby ci, co uciekną w obliczu konfliktu - mieli honor i już nigdy nie wrócili do Polski po wygaszonym konflikcie. Nie mówię o takich osobach, jak Ty, które żyją na emigracji od lat. Mówię o tych, którzy siedzą, narzekają, nie robią nic, a jak zacznie się palić grunt pod nogami - uciekną jak szczury z tonącego okrętu. Niech uciekają, ale bez prawa do powrotu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to ty jestes z zawodu wojaczka! MarchEwko coraz lepiej cie poznaje! :)

      Usuń
    2. No nie do końca wojaczka, ale trochę z tym wspólnego mam ;)

      Usuń
    3. ale czuje sie waleczne serce w tobie! :)

      Usuń
  7. 65 milionów lat temu wyginęły dinozaury. Dobrze to, czy źle?
    70 tysięcy lat temu homo sapiens wyrżnęli ostatnich neandertalczyków. Dobrze to, czy źle?
    2 tysiące lat temu Rzymianie ukrzyżowali Jezusa. Dobrze to, czy źle?
    Ostatnie sto lat, to czas w którym ludzie wymordowali jedni drugich w ilościach idących w setki milionów. Dobrze to, czy źle?
    Kilkanaście lat temu tsunami zabiło w kilka godzin kilka setek tysięcy ludzi. Dobrze to, czy źle?
    Wczoraj na trasie Słupsk Wejherowo w wypadku zginęło pięciu młodych ludzi. Dobrze to, czy źle?....
    Znamienne, że im dalej odsuwamy się w czasie od dnia dzisiejszego, tym trudniej udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Łatwiej przyjąć postawę: widocznie tak miało być, skoro tak się stało, czy po prostu "wola Boska". Łatwiej nam utożsamić się z dzisiejszym zdarzeniem, nadać jej wydźwięk emocjonalny, połączyć z jakimś wymiarem cierpienia.
    Tak myślę sobie, że to pytanie o dobro i zło pojawia się wraz z chęcią posiadania. Posiadania rzeczy, posiadania rodziny, posiadania tożsamości narodowej, posiadania tradycji, posiadania jakiejś religii, czy na koniec posiadania samego życia. Ci, którzy zagrażają temu naszemu posiadaniu są źli (lub robią źle). Ci, którzy temu posiadaniu sprzyjają - są dobrzy. Lecz przecież w chwili narodzin lub w chwili śmierci to "posiadanie" w zasadzie w samej rzeczy nie istnieje. Nie mamy nic i nic nie jest ważne. Ktoś zapyta, a co z życiem? Przecież MAMY życie. A może to też nie jest prawda? Może nie mamy życia ale po prostu to my jesteśmy Życiem?

    Rozpisałem się nieco filozoficznie ale dlatego, że chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że według mnie ważniejsze od pytań o dobro i zło w otaczającym świecie jest zapytanie siebie samego, jak bardzo jestem niezadowolony z tego co mam, niezadowolony z tego co JEST, czyli jak bardzo chciałbym posiąść coś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wedlug mnie na wiekszosc sytuacji, ktore opisales nie jest trudno odpowiedziec jednoznacznie. wszedzie gdzie jest zaglada i unicestwienie - to zle wedlug mnie, bez wzgledu na okolicznosci. I tu nie ma znaczenie odsuniecie w czasie i zmiana perspektywy, ani stan posiadania. Inna sprawa, ze nie da sie inaczej nieraz. i jest od nas niezalezne. Posrednio bardziej mi chodzi o zjawisko zwane pacyfizmem. Czy jest tak naprawde mozliwe w dzisiejszym, ba, w kazdym swiecie. Pokoj nigdy nie byl mocno strona ludzi; Poczynajac od tak malej spolecznosci jak rodzina. Dzieki Piotrze za tak wielki glos w dyskusji i niech Pokoj (znaczy rower) bedzie z Toba! :)

      Usuń
  8. Zło na świecie istnieje i nie ma co udawać, że go nie ma. W swoim liceum miałam lekcje z przysposobienia obronnego. Sporo się na nich nauczyłam - jak udzielać pierwszej pomocy, jak opatrywać rany w różnych miejscach ciała (bandażowaliśmy się nawzajem wśród śmiechów i chichotów, a nauczyciel poprawiał ze stoickim spokojem), jak zachować się w czasie wybuchu atomowego. Nie było lekcji z bronią, a szkoda. Bo kiedy w czasie napadu w dorosłym życiu przystawiono mi pistolet do głowy, nie potrafiłam w zeznaniach na policji określić czy był prawdziwy czy fałszywy. Bo nigdy prawdziwego nie miałam w ręku ani nie widziałam.
    Kiedy uczyłam się Norwegii, czytałam o przebiegu masakry na wyspie Utoya. Breivik zabił wtedy kilkadziesiąt osób. Czy wiesz, że on strzelał do nich, jak do kaczek przez prawie 2 godziny? Na tym obozie było wielu ludzi, a jedyną ich obroną w tamtym momencie były rozpaczliwe telefony do rodziców. Dlatego, gdyby moje dzieci chciały bawić się w wojnę, powiedziałam tylko - "baw się dobrze i nie pozwól się zabić".

    OdpowiedzUsuń
  9. Świat bez wojen to stan nierzeczywisty. Konfliktów nei ma tylko tam, gdzie nie dotarł człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłem kiedyś na takiej strzelnicy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Obawiam się, że żołnierze z karabinami to już przeszłość. Wróg zrzuci kilka bombek i będzie po nas, na nic nam waleczne serca...

    OdpowiedzUsuń
  12. nie lubię żołnierzy, wojska i całej tej niby bardzo dziarskiej, militarnej otoczki. Zawsze ciągnęło mnie w stronę klimatów pacyfistycznych, teraz też trzymam kciuki za pokojowe zakończenie konfliktu na wschodzie., mocno trzymam :)
    całuski

    OdpowiedzUsuń
  13. Najbardziej w tym wszystkim żal mi żołnierzy właśnie. Ci tam na górze sobie coś wymyślą, a całość mają realizować ludzie, którzy tak naprawdę chcą wieść tylko spokojne życie. Czasami się zastanawiam jakby wyglądała taka sytuacja geopolityczna, gdyby to wodzowie państw musieli iść na czele takiej armii i jako pierwsi się bić i staczać krwawą rzeź.

    Szczerze mówiąc to ja tego nie rozumiem. Jest kilku takich, wysoko siedzących, którzy mają chore ambicje i którzy to wszystko wszczynają. To co mnie jednak rozwściecza do czerwoności to wojny religijne. Jak można się bić, krzywdzić, tracić życie w imieniu czegoś... czego wcale może nie być!!!!! W XXI wieku, gdzie równocześnie lata się na księżyc ludzie tłuką się w imię kogoś, na kogo kompletnie nie ma dowodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na nieistnienie Go - tez nie ma :) to nie Bog wklada karabiny w rece ludzi, to jak powiedzialas chorzy z nienawisci ludzi uzywaja Jego imienia jako pretekstu do realizowania swoich chorych ambicji, poszerzenia stanu posiadania, jak to ktos wczesniej wspomnial

      Usuń
  14. Prosze mnie nie straszyc zadnymi wojnami. Jestem przeciwniczko przemocy wszlakiej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trudne pytania. No i jak odpowiedzieć by było krótko i w miarę niegłupio? Zacznę od -„Życie jest jak haftowany obrazek, pierwsza połowa wygląda pięknie, a w drugiej połowie widzi się jak wszystko jest ze sobą powiązane”. Schopenhauer. Widzisz ja z tym zgadzam we wszystkich procentach świata. :)
    Wspomniałaś o Putinie złym człowieku i doskonałym chłopcu do bicia, czy pamiętasz jakie psy wieszano na nim gdy wybuchł konflikt z Gruzją? I co się okazało to Gruzja zaatakowała Osetię, (tak ustaliła po tej "wojnie" międzynarodowa komisja), Osetię gdzie większość mieszkańców to Rosjanie, zbombardowali cele cywilne, pod gruzami bloków i miast zginęło blisko 2000 tysiące ludzi. Odpowiedzieć Rosji 6 żołnierzy gruzińskich, nie bawili się w ataki na bloki, zbombardowali pasy startowe lotnisk i węzły kolejowe, koniec dyskusji nastąpił raz dwa.
    A teraz ataki na Putina a mnie zastanawia skoro Amerykanie, nie NATO, ale Amerykanie, mają satelity szpiegowskie, czemu nie ma zdjęć tych tysięcy żołnierzy Rosyjskich, maszerujących przez granice, tylko jakieś mapki publikowane przez NATO co wyglądają jak raz, jak z gier RPG. Wszak taki satelita potrafi sfotografować zegarek na ręce.
    Moim zdaniem odgrzewane stare zupy nie są smaczne, tak jak nacjonalizm w Niemczech tak samo i odtwarzanie banderowskie na Ukrainie. To JEST naprawdę groźne, zachwyt banderą (z malej litery tak ma być). Ustawy gloryfikujące bandytyzm, pomniki. Te tysiące Polaków na Wołyniu w wyrafinowany sposób torturowanych, przez banderowców, tego nawet Niemcy nie wymyślili. Dziś doświadczają podobnych tortur Rosjanie na wschodniej Ukrainie. Bo zachodnia Ukraina zaatakowała wschodnią Ukrainę, tam też mieszkają w większości Rosjanie tak mają niestety.
    Uczyć obrony własnej należy młodzież i także umiejętności szerszego widzenia i czytania komunikatów nie tylko jednej strony, wnikliwego myślenia i dostrzegania manipulacji dziennikarskich. I nie bić doskonałego chłopca do bicia jakiego sobie świat znalazł. To moim - dość nieskładnym zdaniem tak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, Oczywiście to szerszy i głebszy problem, ciesze się, ze z takim zaangażowaniem reagujecie:) Oczywiście pamiętam o wszystkim co robili Ukraincy z Polakami, Czytalam mnóstwo świadectw wydarzeń tamtych czasów, od ktorych skóra cierpnie. Amerykanie tez nie mają czystych rąk i sporo za uszami, wszędzie się liczą własne interesy, ale wybacz, jakos nie moge wykrzesać ani odrobinę ciepłych uczuć dla Putina i reżimu, który reprezentuje na szeroka skalę. Zdecydowanie nie jest to mój bohater pozytywny, jak nie był nim Stalin, ani Lenin. Wiesz, myslę, że w ogóle takie konflikty, wojny wyzwalaja w ludziach to co najgorsze. Kiedys czytałam bardzo ciekawy artykuł, udowadniający, ze to wcale nie geny determinują postępowanie czlowieka. Determinuje je srodowisko i okolicznosci. Te dwa czynniki ponoć pomagaja wyzwolić te złe geny, ktore w innych okolicznościach moze wcale by się nie ujawniły. Czytając wiele biografii, np zbrodniarzy wojennych - nabiera to sensu. Z lagodnych barankow przeobrażali się w bestie. I znów temat - rzeka... W żadnym wypadku nie chciałabym uogólniać... A w manipulacjach dziennikarskich i praniu mózgu mlodzieży, oraz dezinformacji to własnie reżim ex- Związku Radzieckiego przoduje. Pracuję dużo z Rosjanami, Ukraincami, ludźmi z bloku wschodniego. chodizłam tez na rosyjski do Instytutu Rosyjskiego w Brukseli. Znam rosyjskich sklepikarzy. Gdybym nie była naocznym swiadkiem, gdybym nie znała takich przypadków osobiście - nigdy bym nie uwierzyła, że starannie wykształceni ludzie nie mający jeszcze 30 lat, swietnie znający języki, mieszkający na Zachodzie wiele lat, sa tak mentalnie zmanipulowani. Nadal utrzymują, że Putin jest wielkim dobroczyńcą sasiednich narodów, których bierze "pod opiekę" przed zachodnimi terrorystami, nie słyszeli o układzie Ribentrop - Molotow, o obozach pracy też nie słyszeli, są nieufni nawet wobec słowa pisanego... I to nie są jakieś pojedyńcze przypadki. Myślałam, że śnię. przypominam, że mamy XXI wiek i mówimy o "inteligentnych", wykształconych pracownikach duzych, miedzynarodowych koncernów. Dezinformację i manipulację własnymi ludźmi były Kraj Rad ma opanowany do perfekcji!

      Usuń
  16. Dobrze, że na razie Ukraińców łączy ta nierówna walka z byłym przyjacielem i opiekunem, bo okazuje się że dalej wszystko się wali , żadnych perspektyw na lepsze, korupcja kwitnie. Oligarchowie rządzą jak przedtem.Koszmar z niedorozwojem świadomosci politycznej na temat wspólczesnego ,demokratycznego świata. Wszystko to mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Koszmar z niedorozwojem świadomosci politycznej na temat wspólczesnego ,demokratycznego świata" - nic ująć, nic dodać, dobranoc...

      Usuń
  17. Jestem przeciwniczką wojny i zbrojnych konfliktów ale... świat bez wojny, no cóż, to chyba nie jest możliwe...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  18. Przemocy zawsze i wszędzie mówię NIE!!! To smutne, że pewnie w tej chwili, pewnie gdzieś tam na świecie zginął jakiś człowiek...

    OdpowiedzUsuń
  19. Boję się broni, wojny...
    Nie cierpię filmów wojennych.
    To wszystko mnie przeraża.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam skomentować wcześniej, bo temat nie jest mi obcy, ja też nie tak dawno bawiłam się w wojsko; w większości przypadków na zabawie to się zaczyna i na zabawie kończy. Ale w momencie, kiedy uczestnicy zabawy chcą robić coś więcej, stawiają sobie jakieś wymagania, wyzwania, symulują realne operacje militarne (tzw. milsim), dbają o kondycję, poświęcają własny czas i pieniądze, żeby się czegoś nauczyć, wymieniają doświadczenia - to już jest potencjał, którego w naszym kraju, mam wrażenie, nie dostrzega się i nie wykorzystuje.
    Czy to potrzebne? Wojny były, są i będą, bo taka jest natura człowieka, to jest i biologia, i ekonomia. Wielu moich znajomych jest przekonanych, że wojna w Europie jest nieunikniona; nie musi ona wyglądać tak, jak 75 lat temu, ale na naszym kontynencie rodzą sie ostatnio różne napięcia i wiele rzeczy nie wygląda dobrze.
    Jest też ostatnio moda, jeśli można to tak nazwać, na patriotyzm, Polskę Walczącą itd. to dobrze, ale wielu młodych ludzi ma trochę wyidealizowany obraz siebie w tym wszystkim (pewnie zawsze tak było); po prostu jeśli ktoś ma być przydatny, to nie wystarczy chcieć, trzeba pracować nad sobą, a to już nie dla każdego jest takie łatwe.
    Ja nie jestem wojownicza z natury, a zabawa w wojsko i poważniejsze rzeczy mi uświadomiły moje ograniczenia, wynikające i z ogólnej kondycji i z bycia kobietą; nad pewnymi rzeczami moge pracować, innych nie przeskoczę. Dbam o siebie, trenuję, jak mam okazję ćwiczę z bronią - myślę, że każdy powinien spróbować i z repliką, i z bronia ostrą - w Polsce ludzie są bardzo nieobyci z bronią, że wiele osób sama myśl o niej paraliżuje, a to tylko przedmiot - cholernie niebezpieczny, ale przedmiot, który można się nauczyć kontrolować. Ale robię to dla siebie i żeby w potrzebie bronić rodziny, przyjaciół, bliskich. I żeby nie dać się jak owca zastrzelić takiemu Breivikovi, tylko przynajmniej spróbować jakiejś akcji. O walce za kraj nie myślę.

    OdpowiedzUsuń