sobota, 6 września 2014

Back to school!




Pierwszy tydzień szkoły za nami! I nie dotyczy to tylko maluchów, czy studentów. W naszych czasach ustawiczne samokształcenie jest bardziej normą, koniecznością, niż wybrykiem i fanaberią. Uświadomiłam to sobie wracając jednego z pierwszych dni września po pracy do domu. Kolejki przed różnej maści szkołami dla dorosłych - jak za dawnych czasów w Polsce, gdy mieli rzucić kiełbasę zwyczajną dzieloną na kartki, owijaną w szary papier . I ludzie z taką samą determinacją, jakby niegdyś po tę kiełbasę - stali, by zapisać się do szkoły.



No cóż, wszyscy się kształcą, będę i ja... To właściwie już moja tradycja, bo co roku z nastaniem jesieni wkładam sobie na ramiona jakieś szkolne obowiązki. Najczęściej więcej, niż potrafię unieść. Przynajmniej z czasem jest z czego rezygnować . Hołdując tej zasadzie zapisałam się na doskonalenie dwóch języków i jeszcze dwa inne kursy... Właściwie to już od początku zastanawiałam się, na cholerę mi znów ten flamandzki! Fenomen niewyuczalności tego języka tkwi chyba w mojej głowie. gdzie głęboko w mózgu zakorzeniła się niechęć. Bo coś z tym językiem jest nie tak (albo ze mną). Niby prosty, gramatyka nieskomplikowana, ba! Nauczyciele mnie chwalą, że nieźle mi idzie, a mimo to... taki... ciężki do przyswojenia. Natychmiast jak przestaję się go uczyć, to zapominam! Może wynika to z mego przekonania, że to strata czasu. Włada się nim na niewielkim obszarze i to jeszcze występuje w licznych dialektach. Nie wiążę przyszłości (czyt.starości) z tym krajem (choć, kto wie jak to będzie!), więc bardziej logicznie byłoby szlifować mniej "pogańskie" narzecza :) Jedyny argument jaki znajduję na obronę mojej decyzji, to własna satysfakcja, gdy idę do urzędu gminnego  zamówić kubeł na śmieci lub wybrać w mięsnym piekny kawał wołowiny  i z panem "buszerem" o pogodzie pogadać. Choć o czym gadać, jak tu wciąż pada? Za bardzo w tym temacie się nie rozwinę. No nic to! Zapisałam się i już! Co się stało, nie odstanie.
O mojej grupie językowej opowiem kiedy indziej! A jest co mówić! Na razie zapomnijmy o szkole, wszak weekend roztacza przed nami swe uroki! Korzystajmy póki ciepło. 



 Jak przystało na uczennicę wieku średniego spowiłam się w barwy ochronne: szkolne granaty. Sukienkę dorwałam w lokalnym ciuchlandzie, buty przywiozłam z Polski (Venezia), torba pochodzi z H&M (wreszcie model, jaki od dawna chodził mi po głowie), a bluzka z Promodu.

47 komentarzy:

  1. Witaj uczenniczko pilna :) jak na uczennicę przystało, wyglądasz super. Język, którym na codzień się nie posługujemy z reguły szybko z pamięci umyka. Jednak warto go szlifować, choćby dla własnej satysfakcji pogadania o wielkości kropli deszczu dziś i wczoraj :)
    Pozdrawiam (tez się zapisałam na nauki) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, wiele z nas ma pęd do wiedzy we wrześniu :) zyczę nam wytrwałości, buziaki! :)

      Usuń
  2. Ale, kochana uczennico, warkoczyków mi tu brakuje! Dla mnie flamandzki to szyfr nad szyframi i nigdy nie udało mi się ani słowa z tego wyłowić, no ale krótko miałam z nim styczność. W każdym razie Twoja postawa godna pochwały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miałas styczność, to mnie rozumiesz.... :)

      Usuń
  3. Ja powróciłam do szkoły za sprawą mojego syna, który poszedł już do zerówki przy szkole właśnie. Natomiast sama chętnie poszłabym na kurs językowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To własnie odpowiedni czas by cosposzukać dla siebie... Kursów zatrzęsienie, tylko trzeba wybrać na dobrym poziomie, co wcale nie jest łatwe:)

      Usuń
  4. Jaka ulga ,że nie tylko ja siedzę w książkach:)A ubranko szkolne masz bardzo ładne:).Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze w kupie raźniej... :) Miłej niedzieli Aniu!

      Usuń
  5. Bardzo ładny strój uczennicy.
    Języka warto się uczyć, bo poprawia pamięć itp., a poza tym poznajesz nowych ludzi :)
    Lepiej się uczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczenie to najlepsza rzecz na smutki... :) to fragment mego ulubionego cytatu, uważam, że to najlepsza rzecz na wszystko :)

      Usuń
  6. No proszę - dziś będę podziwiać nie tylko wygląd, nie tylko treść, ale również determinację :))))
    Trzymam kciuki!

    P.S Łup z ciuchlandu mega!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzebna mi pozytywna stymulacja i wsparcie psychiczne :) dzięki!

      Usuń
  7. Ja Ci dam "uczennice w średnim wieku"!!! ;-); To Ty nie wiesz;że pokolenie <lata 80-te jest "forever young"? ;-).
    No i uczennica wpadła...Bo połowa naszego bloga pracuje w szkole zatem bacznie się przyjrzy postępom uczenicy w tym semestrze ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroczy jesteś! :) Pilnujcie mnie, bom strasznie leniwa....

      Usuń
  8. Flamandzki jest bardzo trudny - od samego słuchania bolą uszy a co dopiero nauczyć się go??!!
    Podziwiam Cię!, bardzo. :) Ale jak już pokonasz barierę niechęci i swego rodzaju rozdrażnienia, to sam wejdzie ;)))

    Piękna z Ciebie uczennica :)) ...trzymam kciuki i powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna ta sukienka ;) Aż mam wyrzuty sumienia, że ja nic nie robię tak wrześniowo... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się ciesz, żeś nie skażona genem przymusu uczenia się! jak ja bym tak chciała!

      Usuń
  10. Wyglądasz cudownie:))sukienka jest piękna:))Podziwiam i powodzenia życzę:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie sądziłam, że tak szybko zacznie brakować mi uczelnianej ławy, a jednak - najchętniej od października rozpoczęłabym jakiś kurs albo podyplomówkę, ale chwilowo nie mogę i się męczę - z nadmiaru wolnego czasu... :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać nierobienie tez potrafi męczyć :) buziaki!

      Usuń
  12. Jako uczennica wyglądasz świetnie! Życzę Ci wielu sukcesów:-))))) i wytrwałości:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ha! Ja też poszłam do szkoły, w nadziei na znalezienie w przyszłości pracy zdalnej poszerzam wiedzę o komputerach i programach biurowych. Czas do szkółki tralala ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. hehe, lubię moją szkołę, zaczynam w tym tygodniu :) ściskam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  15. Ago znowu zawyżasz mi poziom , a może by tak zacząć się uczyć .........ponoć jest to jedno z wyznaczników młodości......siostra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj siostro w środę na bloga, to sie dopiero zdziwisz...

      Usuń
  16. Poza tym pęd do wiedzy odmładza
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Flamandzki.. kurcze pierwszy raz słyszę, że ktoś się uczy tego języka. Mi na razie angielski i francuski wystarcza i niech tak zostanie :)
    Pozdrowienia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie wiedziałam, że jesteś francuskojezyczna :) buziaki!

      Usuń
  18. Z tymi językami to tak już jest, nawet dałam sobie spokój z kursami angielskiego, bo nie używam na co dzień, ba - jest mi naprawdę potrzebny może raz w roku, więc zapominam i zapominam. Aktualnie wymyśliłam sobie, że będę czytała angielskie blogi, skoro lubię blogi będzie mi łatwiej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wiesz, że to jest myśl! dzięki za dobry pomysł! :)

      Usuń
    2. Mam tak samo. co roku na jakieś kursy, szkolenia itp. Chyba się przyzwyczaiłam i muszę coś nieustannie zmieniać, robić w tym kierunku ;) Dal mnie stagnacja życiowa, intelektualna, to grzebanie się za życia.

      Usuń
    3. mam identycznie! przynajmniej nie mamay czasu za bardzo dzielic wlosa na czworo i zajmowac sie jakimis niepotrzebnymi rzeczami :) uczenie sie to najlepsza rzecz na wszystko: na mozg, mlodosc, smutki, samotnosc, nude... oj, moglabym tak wyliczac! uczenie sie jest niezastapione! :)

      Usuń
  19. To fajnie, że ludzie chcą się uczyć. A nawet jak są zmuszeni to też dobrze :) Przynajmniej robią coś rozwijającego :)
    I z tym językiem to też dobrze. Co z tego, że może niepotrzebny? Może w tej chwili nie, ale nigdy nie wiadomo, co spotka nas w życiu :)
    Świetny zestaw! Wszystko bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chylę czoła... w życiu nie nauczyłabym się tak trudnego języka.
    W ubiegłym roku od września do maja uczęszczałam na oligofrenopedagogikę, mam tyle zajęć od września, że nie dam rady nic upchnąć, a marzy mi się język włoski lub hiszpański. Już trochę się ich uczyłam...
    A uczennica z Ciebie cudna. Lubię granat, wszak to też niebieskości.

    OdpowiedzUsuń
  21. na Śląsku dzierżyłabyś jeszcze tytę pełną słodkości :)
    myślałam, że w tym roku szkolnym będę kontynuować naukę flamandzkiego, ale już nie mam czasu :( zostaje znaleźć flamandzkich znajomych w internecie

    powodzenia na kursie :) oby nauczyciel prowadził interesujące zajęcia i koledzy byli sympatyczni

    zdradzisz, która to szkoła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, to zwykła szkoła językowa przy komunie, nie wiem jak się nazywa - wazne, że jest niedaleko mego domu. Teraz żałuję, że nie zapisałam sie na ULB gdzie chodze na angielski. (na flamandzkim ULB VUB) bo po pierwszych zajęciach jestem średnio zadowolona z profesorki, miewałam lepsze :) a na uniwerku to zawsze ten poziom troche lepszy :)

      Usuń
    2. oj w zasadzie poziom jest we wszystkich taki sam, jak uczą z tej samej książki
      w zasadzie najwięcej dały mi prywatne zajęcia w Berlitz, ale były opłacone przez Actiris, który zerwał ze szkołą kontrakt

      byleby do przodu :)

      Usuń
    3. No własnie! ale jest jeszcze kwestia indywidualnego podejsćia wykładającego, jego charyzmy, zaangażowana, sposobu przekazywania wiedzy... buziaki!

      Usuń
  22. A ja się zapisałem na warsztaty fotograficzne. Może wreszcie będę robił fajne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też?! Ja też! Zaczynam w środę! Ty juz robisz dobre zdjęcia, teraz tylko doszlifujesz!

      Usuń