sobota, 1 marca 2014

Une nation qui ne respect pas les enfants, ne mérite pas le respect/Naród, który nie szanuje dzieci, nie zasługują na szacunek.


www.se.pl



Dziś miał być zupełnie inny post - o ciuchach. Leży przygotowany w komputerze. Ale musi poczekać. Będzie o czym innym. Dojrzewałam do tego postu od tygodnia. Nie moge go "nie popełnić", gdyż jego temat dotyczy kraju, w którym przyszło mi żyć i wychowywać mojego syna. Bo jestem matką. 
Jak wiecie, Belgia wprowadziła w życie prawo pozwalające na eutanazję dzieci.

Nie pisałam od razu. Chciałam uspokoić rozkołysane emocje, by pochopnie nie oceniać.
Znam problem nieuleczalnie chorych ludzi, w tym dzieci, chociaź nie mam chorego dziecka, nie jestem unieruchomionym na wózku człowiekiem, ani matką dobijającą się prawa do śmierci dla swojej córki lub synka pod urzędem prezydenta. Nie znam ICH perspektywy patrzenia.Nie znam ICH rozpaczy,  braku nadziei, osamotnienia i codziennej walki. Wiem jak ja CHCIAŁABYM zachować się na ich miejscu, ale nigdy na ich miejscu NIE BYŁAM. Wiem, że czasami ludzie zawodzą nawet samych siebie. Nie pokuszę się więc o łatwe oceny, bo wielką pychą byłoby mi ocenianie drugiego człowieka.

Ale mogę i chcę ustosunkować się do tego "prawa" z perspektywy mego światopoglądu i życiowych obserwacji. I ono napawa mnie ogromnym przygnębieniem, smutkiem i lękiem. To porażka nas wszystkich. Moja jego ocena zawarta jest w tytule tego posta...

Zanim oddam głos mediom i wam, przytoczę pewne wydarzenie, którego byłam uczestnikiem bez mała dziesięć lat temu…



www.polskieradio.pl

Koleżanka poprosiła mnie by pójść z nią na badanie USG do szpitala. Była w zaawansowanej ciąży, a mąż tego dnia nie mógł z nią uczetniczyć w tym badaniu z powodu służbowego wyjazdu. Widziałyśmy podczas badania jak jej córeczka ssie paluszek, jak zabawia się, jak reaguje na sygnały z zewnątrz. Nasza radość była krótkotrwała, bo za chwilę spadła na nasze głowy straszna wiadomość. Lekarz, przypatrując się badawczo ekranowi, robiąc jakieś pomiary oznajmił krótko i zwięźle, że jest wielkie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się "nienormalne" - to jego słowa - i on sugeruje aborcję, najlepiej jak najszybciej, najlepiej zdecydować się zaraz. Dziś. 
Koleżanka wpadła w szał, przez łzy zaczęła krzyczeć, że tego nie zrobi, że jak to możliwe, że kocha to dziecko... Lekarz wydął pogardliwie usta, wzruszył ramionami, popatrzył na nas jak na "ciemnogród" i kwitując: " Jak pani chce", opuścił gabinet...

Od tamtego wydarzenia minęło prawie dziesięć lat... Dziewczynka, która urodziła się dzięki determinacji swojej matki niepodatnej na sugestie lekarza, jest cudownym, jak najbardziej zdrowym, inteligentnym, pełnym wdzięku podlotkiem. Ilekroć na nia patrzę, myślę z lękiem, że tylko krótka chwila mogła zadecydować, że nie oglądałaby tego świata. 
Znam trzy takie przypadki pomyłek lekarskich... Wydarzyły się w jednym i tym samym szpitalu, wielkiej klinice, posiadającej najzdolniejszych w kraju specjalistów...
Tak wiem, piszę o aborcji, nie o eutanazji. Ale to dlatego, że aborcja z eutanazją maja wspólny mianownik. Jest nim: cywilizacja śmierci... I w obu przypadkach istnieje tylko cienka, czerwona linia otwierająca drogę nadużyciom... 





dzieci.pl

Oddaję wam głos i mediom:

"Uważam, opierając się zresztą na wielu świadectwach pracowników hospicjów i szpitali dziecięcych, że dziecko pragnie śmierci, jeśli otaczający je dorośli nie zdali egzaminu z dojrzałości. Albo przynajmniej nie podjęli próby walki o tę dojrzałość, a spontanicznie uznali, że sytuacja ich przerasta i reszta świata musi to zrozumieć." 
http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1531,eutanazja-dzieci-niezdany-egzamin-doroslych.html


natemat.pl

"W Sparcie eutanazja miała charakter eksterminacyjny. Dzieci nie tyle były własnością rodziny, co państwa. Już od urodzenia o ich losie decydowała rada starszych. Słabe, kalekie porzucano w górach lub zrzucano ze skały. Słabowite dzieci nie nadawały się na wojowników ani na matki. Obyczaj ten został opisany przez Plutarcha w "Żywotach równoległych". Z innych pism (np. Platona, który do tego wprost nawołuje) wynika, że zwyczaj porzucania kalekich a nawet zdrowych dzieci, jeśli było ich za dużo, praktykowano w całej Grecji. Różnica była tylko taka, że tam porzucano dzieci zgodnie z wolą rodziny (ojca), a w Sparcie decyzję podejmowano urzędowo, bywało więc, że wbrew woli rodzin"
Wikipedia


www.radiownet.pl

"Nie sądzę, by kilkuletnie dziecko (a nawet nastoletnie) było w stanie samodzielnie wyrobić sobie zdanie, czy prosić o eutanazję, i żeby zdawało sobie do końca sprawę, o co prosi: że śmierć jest nieodwracalna. Nie sądzę też, by dało się uniknąć sporów w rodzinach takich dzieci, a to grozi ich dezintegracją, podczas gdy zwykle śmierć kogoś bliskiego rodziny konsoliduje."
Polityka

20100708_baf_cu5_050.jpg
http://swiat.newsweek.pl/

- Otwierane są drzwi, których nikt nie będzie potrafił zamknąć - ostrzegał belgijski prymas André-Joseph Léonard. Przeciw ustawie wspólnie apelowali przywódcy wspólnot chrześcijańskich, żydowskich i muzułmańskich w Belgii. - Nie ma potrzeby, by tak pilnie przyjmować tę ustawę. Potrafimy uśmierzać ból - wzywał Stefaan Van Gool, pediatra i onkolog z kliniki w Leuven.
Wyborcza



Wstrząsające świadectwo chorego dziennikarza: "Miałem nie myśleć, nie mówić, nie pisać"
Od samego początku musiałem walczyć o swoje życie. Na szczęście mimo wielokrotnych reanimacji i opinii lekarzy mówiących, że jest coś głęboko niehumanitarnego w przywracaniu mnie do życia, moi rodzice nieustannie wierzyli. W końcu zacząłem sam oddychać - pisze dziennikarz, konsultant NSPCC, Alex Taylor.Polska Times

29 komentarzy:

  1. Strasznie ciężki temat :( Dla mnie najgorszą rzeczą w życiu jest przeżycie śmierci swojego dziecka. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić co się wtedy czuje :( A wziąć na siebie taką decyzję musi być naprawdę straszną tragedią dla mnie to by była tragedia. Nie znam odczuć takich rodziców, mam nadzieję, że nigdy w życiu nie będę musiała się zmierzyć z takim tematem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, tak jak napisałam, nie oceniam ludzi, którzy borykają się z tragedią bycia rodzicem nieuleczalnie chorego dziecka. Opieram się na tym co znam z autopsji i na moim światopoglądem, który zawsze opowiada się za walką o życie, każdy ma inne spostrzeżenia, każdego z nas ukształtowały uinne doświadczenia... Myślę, że państwo zamiast maksymalnie skupić się na opiece nad takimi dziećmi i ich rodzinami, tak by ŻADNE z nich nie pozostało bez środków i i maksymalnej troski idzie na łatwiznę.

      Usuń
  2. Krótko ..... choć sam jestem za wolnym wyborem (moim) kiedy wyłączyć swój guzik na OFF, to nie daję prawa innym o decydowaniu o tym. Jeśli dojdzie co do czego (a mam nadzieję że nie) sam sobie poradzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ująłeś zwięźle to czego nie potrafiłam wyartykułować za pomocą jednego zdania. To decydowanie innych o czyimś/moim być, albo nie być napawa mnie wielkim lękiem.

      Usuń
  3. Ciarki mi przechodzą w tej chwili...
    Słyszałm o uchwaleniu tej eutanazji dzieci...
    Jedno powiem to jest straszne...
    Dlaczego nie zadbać o zdrowsze życie, by dzieci rodziły się zdrowe?
    Dlaczego nie dbać o urodzone, by żyły zdrowo?
    Straszne, na skróty, byle problem z głowy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo droga na skróty... Jest takie powiedzenie: "kto drogi skraca, ten do domu nie wraca". Wydaje mi się, że Belgia tą ustawą otworzyła drogę na manowce.Niestety.

      Usuń
  4. Różne są sytuacje w zyciu i trudno oceniać innych. Jednak wydaje mi się, że każdy, niezaleznie od trudnej choroby, ma w sobie pragnienie życia, szczególnie dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem, co przeżywasz, mieszkając w kraju, który uchwala takie prawa. Dla mnie to absolutnie i pod żadnym warunkiem niedopuszczalne. Pomijając już mój katolicki światopogląd, cedowanie decyzji o sprawach ostatecznych na barki rodziców chorych dzieci, uważam za nieetyczne. Sensownie pisał o tym Paweł Droździak (Na teamat). http://paweldrozdziak.natemat.pl/93497,kto-moze-sie-zgodzic-na-smierc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie chcę się zestarzeć w tym kraju, by mi ktoś kiedyś nie odciął rurki z tlenem bez mojej zgody. Nie mam zaufania do państwa, który godzi się na takie rozwiązania. I niech nikt nie mówi, że prawo jest ścisle określone, jego ustanowienie - to otwarcie puszki Pandory, już spekuluje się jak poszerzyć prawo na inne "przypadki" w tym dzieci niepełnosprawne bądź też ludzi w depresji.

      Usuń
    2. Dzięki za link. Bardzo ciekawy artykuł, aż pozwolę sobie przytoczyć fragment. Po resztę odsyłam po zskazany powyżej link:
      "Decyzji o życiu i śmierci nie pozostawiamy w ręku dziecka, tylko pozwalamy decydować rodzicom. A jednak w innych sprawach, bardziej banalnych, jak choćby chodzenie do szkoły, odmawiamy rodzicom prawa do decyzji i zostawiamy to prawo w rękach sądów rodzinnych, kuratorów i psychologów. Rodzic może przestać być rodzicem, bo uderzył dziecko pasem po tyłku, ale kiedy trzeba zdecydować o życiu i śmierci, ma głos. Nie może uderzyć, ale może zabić. Jak ktoś, kto nie ma głosu w sprawie wyboru kary, może mieć głos w sprawie śmierci? Czy jeśli sąd rodzinny może rodzicowi odebrać rodzicielstwo, to nie jest logiczne, by ten sam sąd rodzinny decydował teraz o eutanazji tego dziecka? Czy sąd rodzinny, który może zakwestionować decyzję rodziców w sprawie chodzenia do szkoły, nie może zakwestionować decyzji w sprawie eutanazji? "

      Usuń
    3. I jeszcze jeden mały fragment tego samego autora:
      "Jak się okazuje, nie chcemy, by decydowało samo dziecko i nie chcemy też, by decydował sam rodzic. Kto więc decyduje? Pierwsza odpowiedź, jaka się nasuwa - państwo. Państwo tworzy różne komisje. Wiemy jednak skądinąd, że państwo bardzo łatwo staje się zakładnikiem różnych gieszefciarzy. Jak państwo, które co i rusz daje dowody, że nie umie sprzeciwić się kilku kupczykom, może głosić, że ma kwalifikacje do decydowania o takich tematach, jak życie i śmierć dzieci i kryteria zgody na nią? Czyżby handlarze wszelkiej maści tą jedną sferą nie byli zainteresowani i ten jeden temat zostawią w spokoju? Nie sądzę."

      Usuń
  6. Najwiarygodniejsze będzie, gdy domagający się wprowadzenia eutanazji sami w pierwszej kolejności się jej poddadzą. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie dziecko to rzecz święta. Oczywiście, nigdy nie byłam w tak trudnej sytuacji i nie wiem, jakbym wówczas się zachowała. Ale póki co, i aborcji, i takiej eutanazji mówię jedno stanowcze NIE.

    OdpowiedzUsuń
  8. "dziecko to rzecz święta" podpisuję sie pod twymi slowami rekoma i sercem.

    OdpowiedzUsuń
  9. To bardzo przykry i ciężki temat:nie bardzo potrafię zrozumieć takie osoby które się tego domagają pewnie mają ku temu powód nie chcę oceniać:dla mnie życie każdego człowieka a szczególnie dziecka to świętość i nikt nie dał nam prawa do odbierania go:Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego, że dotyczy dzieci - to szczególnie budzi emocje, też uważam, że dzieci powinny być otoczone maksymalną ochroną.

      Usuń
  10. Trudny temat, bo w zasadzie nie mamy prawa do oceny postępowania innych, często zdesperowanych ludzi. Życie każdego człowieka to dar i tylko sam zainteresowany powinien mieć mozliwość decydowania o tym, kiedy i jak je zakończyć. Przesyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  11. Extremely difficult subject. Can someone make the right decision under such circumstances?

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
  12. You're right. This is a very difficult and controversial subject... very good sunday to you and Kristel

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko na pewno słyszałaś o polskiej fundacji " Budzik". Już kilkoro dzieci się wybudziło... Każdy ma prawo do życia. Bardzo dobrze, że poruszasz takie tematy, bo są ludzie, którzy myślę, że mogą decydować o życiu drugiego człowieka... Nikt nie ma takiego prawa... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe koło zatoczyła historia. Podczas procesu zbrodniarzy hitlerowskich w Norymberdze eutanazja była zaliczana do zbrodni przeciwko ludzkości, dziś jest aktem humanitarnym. Pewnie następnym krokiem będzie rehabilitacja tych, co po Norymberdze zawiśli na stryczku...

    OdpowiedzUsuń
  15. To jest wstrząsające....

    OdpowiedzUsuń
  16. Zastanawiałam się na postem w tej sprawie, ale zwyczajnie nie dałam rady. Emocjonalnie. Dla mnie to co się stało (bardzo dobre spartańskie porównanie) to zaprzeczenie człowieczeństwa, którego podstawową cechą, atawizmem wręcz jest chęć życia. Tego nawet okropne cierpienie często nie potrafi zgasić, tymczasem zrobiono to za dzieci i rodziców ustawą, która pozwala na duże uchybienia proceduralne głownie ze względu na "podmiot" ustawy czyli dzieci. Obawiam się że będzie dochodzić do poważnych nadużyci. Funduje nam się pod płaszczykiem eutanazji depopulację. Hitler działał podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acha, nie co z innej beczki, ale też przejmujące http://www.youtube.com/watch?v=EFIwFnrNX1M

      Usuń
  17. Przejmujące, obejrzalam, pokazuję domownikom... Tak mi przyszło na myśl, jak ten pan mówił o wykorzystywaniu energii pozstałej w procesie kremacji do ogrzewania mieszkań, pomyslałam, a czemu by nie zacząć ze skóry nieboszczyków mydła robić, a z włosów abażurów, jak to hitlerowcy robili. Wszystko wszak powoli zmierza w stronę totalnego recyklingu... Brrr... okropność. A cały film, temat rodziny zwłaszcza daje do myslenia.

    OdpowiedzUsuń