czwartek, 23 stycznia 2014

One tęsknie czekają na wiosnę...


Czy przyjdzie? I kiedy?...

Życie jest ciągłym czekaniem, a jego towarzyszami: nadzieja i niepewność.
Jakiego koloru jest twoje czekanie teraz? Radosne, niecierpliwe, trwożne, dramatyczne?? A może na nic nie czekasz? Niemożliwe! Zawsze na coś czekamy, dopóki życie w nas, dopóty nadzieja...

Na pierwszy pocałunek, dorosłość, pierwszą pracę, pierwsze ruchy dziecka w tobie, zwyczajnie na wiosnę, jak te rowery; 
na ciasto, które rośnie w piekarniku...
na dzwonek na przerwę, na wypłatę, na to, na chwilę wytchnienia w samotności, bądź zupełnie odwrotnie - że wreszcie nie będziesz sam...

Ja z utęsknieniem, banalnie czekam na weekend, ktory tuż, tuż...

"Widzisz dziew­czynkę w różowej su­kien­ce z pra­wej stro­ny? Tak, tę blon­dynkę. Spędziła długie dnie i no­ce, cze­kając na wy­niki ba­dań. Dos­trzegłeś wzrok tam­tej ko­biety przy sto­liku? Tak, w tej szma­rag­do­wej tu­nice. Mod­liła się do Bo­ga, by jej mąż przeżył ciężką ope­rację. Po­pat­rz na te­go mężczyznę przy ok­nie. Przez niekończące się 13 mi­nut, trzy­mał za rękę swoją żonę, której przed­wcześnie odeszły wo­dy. Spos­trzegłeś trójkę rodzeństwa, którzy pus­to wpat­rują się w drzwi? Oni ze strachem ocze­kiwa­li na te­lefon, który po­wie­działby im, że ich rodzi­ce zginęli w wy­pad­ku auto­karo­wym. 
Wiesz co ich wszys­tkich łączy? Niepew­ność, która wraz z krwiobiegiem ogar­nia całe ciało człowieka. Ten brak wie­dzy, brak pew­ności, że wszys­tko będzie dob­rze..."


(znalezione w necie: http://moblo.pl/profile/canbelieveme)


63 komentarze:

  1. Dziś wydaje mi się że nie czekam na nic......ale to tylko dziś
    do jutra może mi przejdzie
    pozdrawiam Agnieszko :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne takie poczucie spełnienia, choc przez małą chwilke, dobranoc Julko! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też ciągle czekam, że kiedyś, gdzieś, ktoś....

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, Różo, kiedyś czekałam niecierpliwie, zachłannie, buńczucznie, niecierpliwie, nie wiem, czy to kwestia wieku, czy doswiadczenia , a moze jedno i drugie, w każdym razie teraz czekam filozoficznie i spokojnie, z ogromna ciekawością, co tam jeszcze się czai za zakrętem, jak w tej piosence: "kto wie czy za rogiem nie stoi Diabeł z Bogiem" dobranocka, wkrótce na spokojnie do ciebie zawitam:) prawdopodobnie w weekend:)

    OdpowiedzUsuń
  5. I znowu pięknie napisałaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko, ścigam cie myslami, juz czas na dłuższe blogowe, posiaduchy u ciebie, stęskniłam się... ale na spokojnie do soboty, nie lubie na łapu, capu... wiesz...

      Usuń
    2. Wiem, wiem Agnieszko. I wcale Cię nie poganiam. A oczekiwanie na Ciebie też ma swój urok :-)

      Usuń
  6. A jak czekam na cud/przypadek/wypadek/koniec świata/łup/coś. Nie wiem, na coś. Albo kogoś. Dobrze, że nie czekam sama ;)
    A wiosna już tuż tuż :*

    OdpowiedzUsuń
  7. cha, cha! wszyscy czekali na koniec swiata niedawno; nie było... teraz może byc tylko lepiej; to ważne, zeby nie czekać samemu, we dwoje raźniej :) dobranocka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ciągle czekam i nie mam zamiaru zaprzestać...uważam, ze jeśli człowiek nie ma na co czekać, jest bardzo smutnym człowiekiem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sie nie czeka to może znaczyć, ze nadzieja i ciekawość swiata umarła. Czekajmy wiec do ostatniego dnia i cieszmy sie życiem. Dobranoc!

      Usuń
  9. Czekam na wiosnę, ale póki co cieszę się z zimy. Jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja odwrotnie: czekam na zimę bo póki co to tłok leje i leje! Pora deszczowa nastała. Już lepszy i radosniejszy jest śnieg. Ale nie ma co narzekać. Gorzej bywało, prawda? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. tak, tak pięknie napisane Pani Agnieszko! ;) Brawo!::)

    OdpowiedzUsuń
  12. U Mrocznego licznik pokazuje, że do wiosny 56 dni, a jeszcze niedawno było 92. Wiec to już niedaleczko. A póki co, sorry, taki mamy klimat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mógłby Mroczny podgonić trochę tego licznika... Trzeba z nim pogadać... :)

      Usuń
  13. Ja to nazywam- oczekiwaniem.
    W oczekiwaniu są wszystkie niepewności świata, radość, że niezwykłe przed nami, nadzieja jak różowa jutrzenka i pospieszny rytm serca wciąż młodego oczekiwaniem...

    OdpowiedzUsuń
  14. Powoli przechodzi mi takie 'niecierpliwe' czekanie... Bardzo powoli... Uczę się spokoju, albo to raczej życie, doświadczenie mnie tego uczy... Czasami wychodzi mi lepiej, czasami znowu gdzieś odzywa się moja narwana natura, ale staram się żyć, działać, postępować bardziej świadomie. Dużo analizuję - ale taka to ja zawsze byłam ;-), choć teraz zaczynam uczyć się na własnych błędach... Dziękuję Aguś za piękne słowa... Pozdrawiam i z utęsknieniem czekam na jakieś nasze spotkanie gdzieś na rozstaju dróg ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dużo analizuję" - skąd to znam, my wodniczki już tak mamy... wierzę, że się jeszcze nieraz spotkamy i też z utęsknieniem czekam, jeateś mi mentalnie bardzo bliska, choć daleka:)

      Usuń
  15. Ucze sie cieszyć tym co mam...ale na cieplo czekam z utęsknieniem. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ucze sie cieszyć tym co mam..." to wbrew pozorom niełatwa sztuka... Pozdrawiam cię cieplutko!

      Usuń
  16. A my dopiero co tęsknie czekaliśmy na zimę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie to kapryśne stworzenia, zawsze oczekuja odwrotnie tego co mają :)

      Usuń
  17. Czekamy, czekamy, w końcu przychodzi i jeszcze szybciej odchodzi. Na zimę nie czekam, a jednak przyłazi i nie odchodzi. To może ..... Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym wszystkim samo czekanie jest chyba najpiekniejsze! :)

      Usuń
    2. Czekanie może być wielką frajdą i jeszcze większą udręką. Wszystko zależy od tego, na co się czeka. To, czego się wyczekiwało z utęsknieniem, często, gdy już nadejdzie, nie tyle nie spełnia oczekiwań, ile już nie sprawia takiej radości. A to, czego się obawialiśmy, kiedy już przychodzi, czasem może przynieść ulgę; bo ta cegła już spadła, i nie musimy się już obawiać.

      Usuń
  18. Ważne też, by w tym oczekiwanie nie zatracić radości z tego, co jest tu, teraz:). Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  19. ... i doczekają się!
    Serdeczności
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeju na co czekanie ?!
    A na wiosnę
    Ale toż dopiero zima sobie przypomniała o tym ze styczeń i mam mrozy przynosi
    .... Choć i wiosny będziemy wyglądać
    Weekendu ?! NO można , ale on często się powtarza - 5 dni i już !
    I kolejny i następny ... Czas tak szybko biegnie .... Ja czekam na to żeby zwolnił ... By nacieszyć się dostatecznie chwilą !

    OdpowiedzUsuń
  21. Agnieszko,
    nie do wiary, ale wczoraj zaczęłam pisać tekst o czekaniu!
    Teraz czekam na wenę, żeby go skończyć.
    A to strasznie kapryśna bestia ;-)
    Jak to dobrze, że jestem zdrowa i moja rodzina też! Moje czekanie jest takie beztroskie w porównaniu z czekaniem tamtych ludzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz?! cos w tym jest! :)
      oj kapryśna, kapryśna ta wena i niewdzięczna malpa! czlowiek jej wyczekuje jak kania dżdżu, a ta sie na chwile pojawi i idzie sobie precz! wierzę, ze jej nadejście zaowocuje smakowitym tekste, zresztą jak zawsze u ciebie! :) pozdrawiam

      Usuń
  22. Ja Agnieszko też czekam. To czekanie ma różne twarze i bez twarzy, ale nadal czekam... Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo czekanie ma tak różne odcienie, ale zawsze niesie w sobie jakąś nadzieję... Trzymam kciuki za ciebie!

      Usuń
  23. Za cały komentarz wystarczą chyba słowa nieodżałowanego Marka Grechuty;
    Tyle było dni do utraty sił,
    Do utraty tchu tyle było chwil,
    Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic,
    Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że...


    Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy,
    Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy,
    Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieknie poetycko podsumowane moim ukochanym Grechuta :)

      Usuń
  24. Najbardziej czekam na koniec przykrych spraw, które sama poruszyłam, ale skoro powiedziałam A, wyduszę z siebie cały alfabet... Co do wiosny, to chyba jeszcze nam "nie grozi" (przykro mi), bo tutaj dopiero zima się zaczyna.

    OdpowiedzUsuń
  25. O rany ja nie pamiętam kiedy na rowerze jechałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wstyd przyznać, ale ja tez dawno... nasze rowery stały całe lato, jesień, a dziś szwagier wlazł na jeden z nich by skoczyć do sklepu i ...wykopyrtnął sie koncertowo na lodzie! dobrze, że "tylko" kolana pozdzierał...

      Usuń
  26. Rower też czeka, choć wczoraj "odgrzebałam"... łyżwy. Ostatnio pomykałam na lodzie trzy lata temu? Oczekuję, że po jutrzejszym dniu nie będę miała zakwasów? :)
    Poważniej, to masz rację. Nie sposób przemknąć przez życie bez pragnień, niepewności...

    OdpowiedzUsuń
  27. Dobrze że na coś czekamy o czymś marzymy:)))niestety czasem czekamy na złe wieści i wtedy jest nam bardzo ciężko:)))Pozdrawiam serdecznie i na wiosnę czekam:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekanie na złe wiadomości baaardzo sie dłuży, to rodzaj cierpienia... bardzo serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  28. Ja na rowerze jeżdżę nawet w zimę. :D
    BLOG KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko uważaj, bys nie podzieliła losu mego szwagra:) chyba, że masz dobrze opanowaną jazde w zimowych warunkach:)

      Usuń
  29. A ja popełniłam kiedyś taki wiersz:
    Czekam na miłość, albo na śmierć
    dym z papierosa nie pozwala zasnąć
    Coś zawisło nad moją głową
    i rwie się w dół
    jak stutonowy głaz... może zawiśnie wpół drogi?
    może spowoduje ożywienie nieporadnych części ciała
    Wiem, że nie może tam zostać
    Czekam...

    hahaha ile miałam wtedy lat, 17? ;P Dobrze,że szybko przestałam palić ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz!! Pieknie, pieknie, Z wielką nostalgią wspomina się pierwsze wiersze! A ile w nim dojrzałości i uczucia!

      Usuń
  30. Ja czekam na męża co z Ukrainy wraca dzisiaj. Cały tydzień już czekam, od kiedy tylko wyszedł z domu. Nie mogłabym inaczej, to moja druga połowa . Ale poza wielkimi rzeczami, codziennie i co chwilę wręcz na coś czekam. Bez czekania człowiek chyba by umarł z bezsensu istnienia. Pozdrawiam Aguś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, Z Ukrainy... Mam nadzieję , że już jestescie razem bo na Ukrainie teraz niewesoło... Sciskam cieplutko

      Usuń
  31. A ja bardzo czekam na swoją pierwszą wnusię Hanię, która ma się urodzić lada chwila........Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też! Własnie do ciebie dzwoniłam, ale nie odpowiadasz, może już jest Hania na swiecie, a ja nic o tym nie wiem? Nieee, pewnie bym wiedziała! jestem z wami siostrzyczko!

      Usuń
  32. Ja też czekam na wiele rzeczy z utęsknieniem. Jednak czasami jestem w stanie sie odprężyć i nie czekać. Bo od tego ciągłego czekania można by zwariować.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja teraz czekam na narodziny Hani, ale, żeby jakoś skrócić to niecierpliwe czekanie, zdrzemnęłam sie w dzień , czego raczej nigdy nie robię:)

    OdpowiedzUsuń
  34. To ja czekam razem z Wami na Hanię!
    A cytowany tekst bardzo dużo dał mi do myślenia co jest tak prawdziwie ważne w życiu!
    Całe życie to wielkie oczekiwanie, wyglądanie i wypatrywanie!
    Ściskam i wypatruję odpowiedzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem, jestem Joasiu! dzięki za solidarne czekanie na Hanię, nie wiem, może się już zaczęło, bo telefony milczą... Jestem ostatnio malo aktywna na waszych blogach, ale jestem zajęta pracą nad pewnym projektem - ty jako artystka na pewno zrozumiesz, ze sa pewne momenty w zyciu, ze bardziej trzeba oddać się "sprawie", a mniej światu. Za to serdeczna myślą zawsze jesten obecna przy tobie Joasiu, wiesz sama...

      Usuń
  35. Dobrze, że na coś czekamy, ja czekam na wiosnę ha!ha! a tu za oknami prawdziwa zima....pozdrawiam cieplutko...

    OdpowiedzUsuń
  36. Zleży jakie czekanie ;)
    W zasadzie już nie niecierpliwie, raczej stonowane. Terza ma kolor zielony, kiedyś miało czerwony, ale zawsze paknie tajemnicą :)

    OdpowiedzUsuń