piątek, 1 listopada 2013

Dojrzeć do śmierci


Ciszą cmentarną ukołysani, z dala od życia i znoju, dobiwszy wreszcie cichej przystani, odpoczywają w pokoju. 

Elż
bieta Daniszewska "Zaduszki"



Każdy z nas, wcześniej czy później w życiu musiał się z nią zmierzyć. Nieraz przyszła niespodziewanie, targnęła życiem, to znów cicho i spokojnie, nie budząc ze snu. To śmierć bliskiego, która każe nam dorosnąć. Dużo za szybko i zawsze nie w porę. Całe nasze życie jest dojrzewaniem do niej. Ale nie sposób się jest jej nauczyć. Za każdym razem tak samo boli. Tylko scenariusz bywa inny. 
Za stosami tandetnych plastikowych wieńców, dziesiątkami wypalonych zniczy, rozlazłym zawodzeniem żałobnego konduktu: "Dobry Jezu,a nasz Panie", czai się niepowtarzalna strata, jedyny w swoim rodzaju człowiek. Nasza-jego historia życia, rozbite okruchy zdarzeń, uniesień, wspomnień, zapachów...

Lubię cmentarze. Dla mnie to nadzieja, że nic się nie kończy. Dla mnie to bogate, ludzkie historie. Enklawy ciszy, zawieszenia. To tam się skupiam i zamyślam. Tam zostawiam swoje smutki i bóle, pośpiech i zupełnie nieważne - najważniejsze sprawy tego świata. Wychodzę może odrobinę lepsza, mądrzejsza, pogodzona ze światem. Pomaga na trochę. Na krótko.

Są różne groby. Te wystawne, kipiące przepychem (przypowieść o uchu igielnym i królestwie bożym musiała gdzieś przejść niezauważona), te z tytułami przed nazwiskiem, jakby tam dokąd się idzie miało to jakiekolwiek znaczenie.

Są groby zwaśnione - gdy nad mogiłą matki stoi dwóch braci z zaciśniętymi pięściami, każdy po "swojej" stronie, bo od dwudziestu lat słowa ze sobą nie zamienili - tym najtrudniej będzie odchodzić.

Ale ja dziś pochylam się nad grobami... których nie ma...
Nad tymi, którzy zawieszeni gdzieś między niebem, a ziemią, a śladu ich obecności próżno szukać choćby w kamieniu. Zamordowani, zmasakrowani, nie zidentyfikowani, zaginieni.
Niedawno oglądałam reportaż o Orlętach Lwowskich, sieczonych na pół, na oślep, by nie został już po nich żaden ślad. Zostało zidentyfikowanych zaledwie... siedmiu... To tylko jeden z wielu przykładów. 
Od lat szukam grobu przyjaciółki staruszki. Przeczesuję rejestry, małe cmentarzyki i wielkie belgijskie nekrofilie z nadzieją, że wreszcie trafię na jej ślad i zaznam spokoju. W jednym z ostatnich listów do mnie pisała: " Jeśli jesteś wierząca, to proszę cię byś się za mnie modliła. Ja nawet nie wiem, czy byłam ochrzczona. Pamiętam z dzieciństwa, jak przez mgłę, że na strychu w kartonowym pudle walał się jakiś krzyż przyniesiony z kupą rupieci z domu dziadków. Ja modlić się nie potrafię, a i łzy wszystkie wypłakałam, ale bardzo cierpię i ciężko jest mi odchodzić."...
Inny przyjaciel, złożył swoje kości gdzieś w Australii, chciał umrzeć z samotności, chociaż miał rodzinę. Ten rodzaj samotności najbardziej doskwiera. Ponoć na jego grobie pasą się kangury, inni...
To dla nich ta symboliczna świeczka, którą dostawiam na grobie moich dziadków i serdeczna myśl...






48 komentarzy:

  1. - Macie cmentarze? - pytam.
    - ???
    - Gdzie są wasi zmarli?
    - Tu - odpowiada Indianin.
    - Gdzie tu?
    - Wszędzie dookoła, mieszkają z nami. Najwięcej w kuchni, ale jeden mój brat się już nie zmieścił i mieszka pod twoim hamakiem, gringo.
    To cytat z Cejrowskiego.
    Ale i ja myślę że bliscy zmarli są gdzieś w pobliżu nas. Nie ważne gdzie ciało złożone. Ważne gdzie dusza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja czuję tę ich obecność... i wsparcie... cieplutko pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Cmentarze zawsze przyciągają. Spokojem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko jest w naszych głowach... zmarli także.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cmentarze to miejsca spokoju i zadumy. Lubie odkrywac cmentarzyki w malych miejscowosciach, lubie wyobrazac sobie biografie na podstawie zdjec i nazwisk... Wszystko przemija i czesto wzruszaja mnie opuszczone groby... Moi bliscy zmarli sa wszedzie ze mna i choc ide ich "odwiedzic" kiedy moge a nie kiedy wypada, to w takim dniu jak dzisiejszy i tak myslami jestem z nimi...
    Pozdrawiam serdecznie
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam penetrować takie stare cmentarze. kilka lat temu na takim małym lokalnym cmentarzu moj syn odkrył stary, skromny, zaniedbany grób... swego imiennika. Zginął, bądź umarł śmiercią naturalną w czasie ostatniej wojny, a miał wówczas około osiemdziesiątki. Starszy pan, który ma takie same imie i nazwisko jak nasz syn. Od tej pory co roku moj syn odwiedza jego grób i pali znicze. Taka sympatyczna, międzypokoleniowa więź:) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. These are very nice ....... love that first one.....well done.

    Greetings, Joop

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdy mówię, że lubię cmentarze, ludzie dziwnie się na mnie patrzą...a ja z cmentarzem jestem oswojona od dziecka...gdy zmarł mój Tata miałam 10 lat i przez pierwszy rok Mama codziennie prowadziła nas na cmentarz, gdzie spędzaliśmy przynajmniej godzinę...cisza i spokój...lubię cmentarze, tak jak Ty...

    OdpowiedzUsuń
  7. Od zawsze lubiłam cmentarze. Spacerując cmentarnymi alejkami rozmawiam z moimi bliskimi, powierzam im swoje troski, bo " wierzę w świętych obcowanie"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli jest nas sporo - lubiących cmentarze, jakkolwiek wydaje sie to innym dziwne :)

      Usuń
  8. It is hard but a sure thing, we all have to leave this place eventualy.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. You"re right! we all have to leave this place earlier or later. It is certain!
      Greetings,
      A

      Usuń
  9. Aga dziekuje ci z calego serca za ten post. Ja w tym dniu zapalam jedna swieczke pod krzyzem na cmentarzu za dusze mojego dziadka. Tam teraz pasa sie konie i krowy. A potem staje nad grobem moich bliskich, aby zastygnac na chwile ze swoimi myslami, aby ozywic tych, ktorzy odeszli z mojego zycia. Wracam ponownie kiedy jest juz ciemno.
    Siadam na pomniku ......i pozwalam mojej tesknocie na mokre oczy.
    Kocham Twoja wrazliwosc Agnieszko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na cmentarz idę zawsze wtedy, gdy potrzebuje wyciszenia i przemyślenia wielu spraw...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie cmentarz jest miejscem paradosalnym a jednocześnie mistycznym-stoję nad grobem-i jestem tak blisko bliskiej mi osoby;Ona jest odległa o metr półtora; toż to małżeństwo i dzieci często za życia są od siebie w większej odległości;a jednocześnie ten metr jest barierą nie do przebycia; czymś co powoduje;że zwrot "metr odległości" od Babci czy też Dziadka; jest metrem który przekroczymy po otrzymaniu Ostatecznego Klucza Życia..I celowo piszę o śmierci jako o życiu;bo...tym jest dla mnie śmierć-wyzwoleniem z okowów niedoskonałości własnego ciała i umysłu i początkiem nowej;lepszej drogi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariusz, bardzo ładnie napisałeś, dziękuję...

      Usuń
  12. Przecudnie to napisałaś... Aż się rozpłakałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko, wiem za kim dziś bardzo tęsknisz.... Mocno cie przytulam

      Usuń
  13. Aguś piękny i wzruszający do łez tekst :))) Ja też lubię :) I czasy kiedy bałam się śmierci i cmentarza odeszły wraz z momentem kiedy towarzyszyłam swojej Babci w jej ostatniej chwili :((( Stałam nad szpitalnym łóżkiem, a Ona na mych oczach wydawała ostatnie tchnienie, łzy były nie do opanowania, płyny jak wodospad, chciałam krzyczec, ale wiedziałam że mi nie wolno, że nie wolno przerywac tego procesu:((( Tak samo jak człowiek się rodzi w zgodzie z naturą nie należy przeszkadzac, tak samo gdy odchodzi :((( Zawsze gdy mi zle idę na jej grób, modlę się i rozmawiam:* Zawsze jest przy mnie w mym sercu, chwile razem spędzone, mądre myśli przekazane, chowam głeboko :*

    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beti, zawsze cie przyciągam myslami. Dzis tez o tobie myślałam, dzięki ci za tą refleksję. Dopiero gdy uczestniczymy w ostatniej drodze kogoś bliskiego, dorastamy do zycia i zaczynamy widziec je w innym świetle. Byłam też świadkiem odejścia kogoś bardzo mi bliskiego, choc nie wiedzialam, że ona własnie umiera. Dzis juz wiem jak wyglada smierć. Sciskam cię Beti

      Usuń
    2. Tez o Tobie myślę Kochana bardzoooo często <3

      Usuń
  14. Cmentarze to most łączący świat doczesny z wiecznym. Oswajają nas ze śmiercią. Dlatego będąc na cmentarzu mniej boję się śmierci.
    P.S.
    Kiedy idziemy na cmentarz, zabieramy ze sobą torbę zniczy - palimy je na grobach żołnierzy, grobach zasłużonych, bezimiennych i zapomnianych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I myślę, że to własnie ma sens. Pozdrówka!

      Usuń
  15. "Daj nam wiarę, że to ma sens, że nie trzeba żałować Przyjaciół,
    Że gdziekolwiek są - dobrze im jest, bo są z nami choć w innej postaci.
    I przekonaj, że tak ma być.
    Że po głosach tych wciąż drży powietrze.
    Że odeszli po to, by żyć.
    I tym razem będą żyć wiecznie....."

    Wprawdzie to kolęda (śpiewana przez Beatę Rybotycką), ale towarzyszy mi ona nie tylko w święta.
    A dziś..... pięknie migające światełka, które lubiłam od dziecka, zwłaszcza, gdy na cmentarzu jest już ciemno i deprymujące uczucie smutku, gdy odkrywam kolejny grób młodszej od siebie osoby.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesto pytam w myślach mame, co sadzi i co by mi radzila. Nie slyszę odpowiedzi, i sama dedukuje co by mi powiedziala. Skupiam sie, mysle, wspomnam, zastanowiam sie. Mama zyje wiec wciaz ze mna i ma ogromny wplyw na moje zycie, podobnie jak inni bliscy, ktorzy tez juz odeszli. Cmentarz jest pieknym miejscem, jak juz jest sie oswojonym ze smiercia. Pieknie napisalas, nie ma tu zbednego slowa w tekscie i zdjecia tak mistrzowsko dobrane. Przytulam!

      Usuń
  16. Nie mam takich pięknych słów jak Ty, ale cmentarze znaczą dla mnie tyle co dla Ciebie. Przypomniałam sobie o swojej lipcowych wizytach na pustym cmentarzu.

    OdpowiedzUsuń
  17. nawet nie wiem co powiedzieć, po prostu się zgadzam z tym co napisałaś

    OdpowiedzUsuń
  18. Beautiful words and beautiful photos.

    OdpowiedzUsuń
  19. W momencie, gdy kończy się jedna historia, zaczyna się spokojniejsza przygoda..
    Nie sądzę, aby była tak senna jak cmentarz, ale jest inna...
    Pozdrawiam serdecznie w ten listopadowy wieczór
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://wieczkodagmara.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  20. W naszej rodzinie śmierć zebrała już ogromne żniwo:szczególnie upodobała sobie ludzi młodych:nie można się z nią oswoić,zawsze towarzyszy wielki żal:Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  21. cmentarze... pełne są ludzi niezastąpionych...
    tych bliskich dla mnie też...

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak naprawdę to nigdy nie ma właściwego czasu na odejście, ale każdy odejść musi...
    Potrzebne są takie miejsca...

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję Ci jeszcze raz za wizytę na moim blogu. Dzięki Tobie i innym osobom powoli odzyskuję spokój. Każdy komentarz, to jakieś ludzkie cierpienie, ale i pamięć o bliskich... Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ważne, że odzyskujesz powoli spokój, tak trzeba... Bardzo serdecznie cię pozdrawiam.

      Usuń
  24. A właśnie mam w planie wrzucić post o cmentarzu Orląt lwowskich we Lwowie. Przepięknie piszesz. Dojrzewamy do tej śmierci i mam wrażenie, że kiedy myślimy, że już jesteśmy gotowi, dzieje się coś co nam uświadamia, że to nieprawda. Ja chyba zawsze byłam bliżej śmierci niż życia, więc mam sporo doświadczeń, przemyśleń i spostrzeżeń. Ale ona i tak rządzi się własnymi prawami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mi tez te klimaty nie sa obce, dziwia mnie ludzie panicznie bojacy sie cmentarzy. Powiem ci, ze tez bardzo lubie czytac twego bloga i chetnie do ciebie zagladam o ile mi czas na to pozwala, pozdrowka!

      Usuń
  25. Pokazujesz swoją wielką wiarę w Boga, wiarę pogodną i radosną.
    Gratuluję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mysle, ze Bog taki wlasnie jest:)Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
    2. no wlasnie! wyartykulowales to co czuje, ale brakowalo mi odpowiedniego slowa. A ono bylo tuz, tuz i do tego takie oczywiste! dzieki!:)

      Usuń
    3. miło, że można dotrzeć do takich osób jak Ty.

      Usuń
  26. Pięknie napisane. Z uczuciem, nostalgią i zwyczajnym człowieczeństwem.
    Też bardzo lubię cmentarze. Za ich ciszę, spokój i refleksje.

    OdpowiedzUsuń