piątek, 18 października 2013

Lęk. Część czwarta




Poprzednia część "Lęku":  tutaj

Szły gęsiego pokonując kolejne trzeszczące schodki. Ściany klatki schodowej straszyły obdartą, wypłowiałą tapetą. Jej skrawki zwisały smętnie jak pozbawione koloru języki odsłaniając ropiejące pleśnią rany ścian. Po kątach snuły się szare pajęczyny. Półpiętro. Pierwsze, kolejne. Kobiety mijały po drodze nagie, wychłodniałe żarówki, w których dawno wygasło życie. Prawdopodobnie takich żarówek już nie produkowano. Na wysokości trzeciego piętra staruszka nagle się zatrzymała.  Pomacała szczupłymi palcami w załomie muru najwyraźniej czegoś szukając. Jest! Pchnęła ścianę, a ta ustąpiła ukazując mały korytarzyk, na końcu którego znajdowały się jasne drzwi. Przez ich grubą mleczną taflę prześwitywało światło napełniając korytarzyk wirującym, skrzącym pyłem.  Jak droga mleczna. Zanurzyły się w niej obie powoli zbliżając się do drzwi -  źródła  światła. Babcia nacisnęła klamkę, ruchem głowy nakazując dziewczynie pójście za sobą. Drzwi otworzyły się bezszelestnie, jak w zwolnionym tempie. 


Nagły wybuch światła zawirował w głowach. Jakby świat się właśnie narodził. Ciasnota ustapiła przestrzeni. W oczy uderzył blask kryształowych sopli, biel ścian. Pomieszczenie, w którym się znalazły kipiało od ręcznie rzeźbionego szkła i luster, w których słoneczne promienie odgrywały pełne dramaturgii pantomimy. Pod ścianami stały ciężkie, masywne szafy. Biurko wyglądało jakby ktoś przed chwilą od niego odszedł: rozrzucone w nieładzie papiery, cygaro, niedokończony list, urwany w pół słowa, parę zdjęć. Okna. Wszędzie wielkie, wspaniałe okna. To jakiś żart? W głowie dziewczyny pulsowała krew nagłym wzburzeniem.


Rzuciła się w popłochu do jednego, a później drugiego okna. Szarpnęła za wielki skobel, otworzyła je na oścież, wychylając się całą sobą daleko na zewnątrz,  jakby zabrakło jej tlenu. Jakby chciała wyskoczyć. Spłoszony wzrok w panice próbował ustalić jej położenie względem ulicy, znalezć punkt odniesienia. Na przeciw wznosił się duży, może czteropiętrowy budynek, coś jak wielki skład, dépôt, co pozwoliło jej stwierdzić, że znajduje się w sąsiedniej, bliźniaczej kamienicy. Spojrzała pytająco na niepozorną, starsza panią. Ta podeszła do niej, wyjrzała przez okno i wskazując szary budynek, a za nim przytuloną do niego kolejną kamienicę  rzekła udręczonym glosem: „Tak. To też moje. I tamto też. I te domy tutaj. To wszystko jest moje” – zabrzmiało to jak skarga.



Dziewczyna powoli zaczynała odzyskiwać zdolność rozumowania i pojmowania rzeczywistości. Tej rzeczywistości, której istnienia nie przeczuwała dzisiejszego ranka. Świata po drugiej stronie czarodziejskiego lustra. Zaczęła powoli rozglądać się po wnętrzu wielkiego biura, w jakim się znalazły. Rozróżniać przedmioty, dostrzegać szczegóły. Dotknęła dłonią stojącej obok szafy. Jej wnętrze zajmowały ustawione równiutko jak żołnierzyki w szeregu tekturowe obwoluty. Ale to nie były książki. Przyglądała się im uważnie. Staruszka podążyła za jej spojrzeniem.
- To zabawki.
- Zabawki? – głucho powtórzyła za starą kobietą.
- Tak, zabawki. Po wojnie produkowaliśmy z mężem gry planszowe. Chińczyk, warcaby. No wiesz, grają w to dzieci na całym świecie. Karty nawet. Zbiliśmy na tym niezły kapitał. Po śmierci męża musiałam coś z tym zrobić. Ulokowałam w nieruchomości. Bankom nie ufam...
- Niesamowite... – szepnęła dziewczyna – niesamowite...
- Te gry są bardzo cenne – powiedziała z naciskiem staruszka – bardzo...
- Nie dotykaj szafy, nie otwieraj. Niektóre z tych gier to kolekcjonerskie okazy. Białe kruki – popatrzyła na szafę z czułością. Po raz pierwszy mówiła o czymś czule, co nie uszło uwagi młodej Polki.
- Uporządkuj jakoś to wnętrze, zbierz kurze, tylko delikatnie, nie popsuj niczego. Dawno tu nikt nie był. Później wróć tą samą drogą. Nie próbuj myszkować po domu, bo się zagubisz, a ja nie mam zamiaru cię szukać.  – dodała szorstko i za chwilę rozpłynęła się w wirującym kurzu mlecznej drogi. Bezszelestnie, jak zjawa.  
To wszystko było takie dziwne. Nie do ogarnięcia. Dziewczyna osunęła się wzdłuż ściany. Musiała chwilę posiedzieć by zebrać myśli. Kim jest ta kobieta? Kimkolwiek jest, niebo jej ją zesłało. To nie może być przypadek. To nie może być przypadek! Grało w duszy Polki. Nie ma przypadków w życiu. Nie ślepy los, lecz przeznaczenie spowodowało, że ich drogi się przecięły. Jej modlitwy zostały wysłuchane. Po twarzy dziewczyny zaczęły płynąć łzy. Łzy ulgi.
Gdy po paru godzinach wróciła zapamiętaną drogą, w burej, szarej, brzydszej siostrze – kamienicy nic się nie zmieniło. Jakby tamto się przyśniło. Babcia kiwała się w swoim fotelu ze wzrokiem utkwionym w nieteraźniejszość. Półobecna. Jak zawsze. Na stoliku w kuchni leżał odliczony zwitek banknotów – też jak zawsze.
- Merci.
-Au revoir. La semaine prochaine.

Jak zawsze. Beznamiętnie. Jakby nie dopuściła do sekretu. Jakby nie poznała tajemnicy.
Cdn.


34 komentarze:

  1. Jestem uzależniona od Twojego bloga, Agnieszko!
    Wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
  2. AGA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nieziemskie!!!!!!!!!!!!!!!!!bardzo bardzo bardzo mi się podoba!!!!!!!!!!!!jak zakochana nastolatka co chwilę sprawdza,czy chłopak nie przysłał jej smsa,tak ja, jakby jakimś amokiem ogarnięta,co chwilę zaglądałam na bloga czy coś stworzyłaś!opłacało się czekać!!!!!!!ajlowju!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sie ma takie czytelniczki to warto pisac chocby i w nocy! bardzo, bardzo wam dziekuje! :)

      Usuń
  3. Pisz, pisz dalszy ciąg, już tuptam na następny odcinek!! I tak sobie dumam...jaki Ty masz Dar budowania napięcia i dawkowania emocji... ściskam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ono sie samo buduje, ja tylko...nosnikiem tej energii jestem :) sciskam!

      Usuń
  4. Możesz w przybliżeniu podać, ile jeszcze będzie części?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozo, mysle, ze ze dwa jeszcze i mysle, ze znasz podloze leku tej kobiety :) cos tak czuje! :) do milego!

      Usuń
  5. ..coraz ciekawiej się robi....pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga..:-(((; coś Ci zrobię chyba---człowiek zaczyna czytać z nadzieją;że tu koniec;a zamiast tego cdn;a ja już liczyłem na całkowite zakończenie tej historii ;-(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz sie jeszcze troche pomeczyc! Ciezko zyc lekko - jak mawial moj jeden znajomy! :)

      Usuń
  7. Dobrze się czyta, wciąga. Ciekawe, co będzie dalej? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie BOMBA! Kiedy następna część?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki Stokrotko, za kilka dni, jak sie wyrobie z tzw. codziennym zyciem :)

      Usuń
  9. Dajesz czadu... to jest doskonałe. I niesamowite. Nie daj nam zbyt długo czekać na ciąg dalszy. Proszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pesz mnie, bo sie zamkne w sobie :) .... Mistrzu! :)

      Usuń
  10. Czy Kopciuszek trafi na zlota nic prowadzaca do zycia? Czy zla kobieta, okaze sie dobra wrozka? Czy kamienice zamienia się w...? Tyle pytan, bez odpowiedzi. Bede czekac na dalszy ciag. Nie mam wyjscia.
    Wysylam peczek pozdrowien!

    OdpowiedzUsuń
  11. Peczek pozdrowien, jak peczek chrupiacych rzodkiewek :) dziekuje! i wzajemnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O, dziewczyno masz talent.
    Świetnie piszesz, muszę przeczytać wszystkie części.
    Nie było mnie chwilowo ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dawno mnie tu nie było, a Ty tak ciekawie opowiadasz... Czekam na ciąg dalszy. Czy mogę najdelikatniej poprawić błedy?

    OdpowiedzUsuń
  14. Jasne, ze mozesz Lizawieto! Nie jestem literatem, snuje moja opowiesc dosc spontanicznie:) normalnie takie teksty wymagaja korekty; milo cie widziec :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałabym Ci wysłać poprawiony tekst, ale nie widzę kontaktu, e- maila...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lizawieto, sorrki, napisalam ci w komentarzu u ciebie, ale na wszelki wypadek podaje tutaj jeszcze raz:
      agnieszkaidarek@tlen.pl

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Dzięki, właśnie wysłałam.
      Buziaki

      Usuń
  16. Wciągasz nas wszystkich:))))jesteś bardzo utalentowana:))))Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy:))))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe, tajemnicze, czekam na zakończenie. Ale widze,że staruszka pomału "wychodzi ze swojego świata" i uchyla rąbka tajemnicy. Sciskam Cię Ago. Basia

    OdpowiedzUsuń
  18. Coraz bardziej to wszystko tajemnicze i ciekawe :) Alicja

    OdpowiedzUsuń
  19. Agnieszko, marnujesz swój talent...
    Piszesz bardzo pięknie.
    Zdradź tajemnicę. Piszesz książkę?
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń