piątek, 23 sierpnia 2013

Czy pamiętasz swoją szkołę?





"Pamiętam pierwszy września metr dwadzieścia,
kucyki małe dwa, wielkie książki, linijki, kolorowe kredki to właśnie cała ja.
Z uśmiechem od ucha do ucha biegałam i nie wiedziałam,
że to kawałek mego życia,
mój drugi dom,
to moja rodzina,
mój sen"


Tak, tak... Wzięło mnie na ckliwe wspomnienia. Może to oznaka dojrzałości (mój mąż odetchnąłby: wreszcie! chociaż nie, raczej lubi tę szaloną swoją żonę) W każdym razie tego lata zapragnęłam spojrzeć na nadkruszone mury moich pierwszych szkół. Podążyć jeszcze raz zarośniętymi (nie sądziłam, że aż tak zarośniętymi) alejkami, poczuć ciężar tornistra na plecach...




Ciekawa jestem waszych wspomnień. Czy bylo pod górkę? (U mnie trzy kilometry pieszo w jedną stronę, może nie pod górkę, ale przez las). Jaki nauczyciel miał na was największy wpływ? Kto wam spędzał sen z powiek: matematyca, fizyca, chemik, a może zmorą była ortografia? Z którym kumplem, czy koleżanką ze szkolnej ławy połączyła was przyjaźń na całe życie? Z niektórymi drogi się rozeszły. Jeszcze innych już nie ma wśród nas...

A szkona stołówka: kasza z sosem, pieczeń rzymska czy buraczki? Mnammm. Jak to wszystko smakowało!




Wszystkie trzy chodziłyśmy do tej samej szkoły. Mama jeszcze do drewnianej, która dziś już nie istnieje. Po latach znów szłyśmy szkolną aleją, ale już bez tornistrów i plecaków, za to z większym bagażem niż tamten - życiowych trosk i doświadczeń. Miałyśmy pokazać z jaką ochotą uczęszczałyśmy do przybytku wiedzy. Przypatrzcie się dobrze. Już wiecie, kto był prymusem.... A kto się wlókł na końcu.... :)







45 komentarzy:

  1. Ale jesteś podobna do mamy!!! Świetny post. Ja do szkoły miałam 2,5 km ale przez pola zasypane śniegiem, rowy zalane wodą, błoto!
    Woźny bił nas za brudne buty, więc każdy w tornistrze miał" zestaw do czyszczenia". Chłopcy mieszkający we wsi, w której znajdowała się szkoła dokuczali nam, dzieciom z maleńkiej wsi, więc od pierwszego dnia weszłam w ostre bójki i po krótkim czasie" ustawiłam" ich. Kochałam szkołę! Tylko matematyca była" okrutna- stara panna". A ja dziś uczę matematyki ( już 29 lat, ale zapewniam, że innymi metodami niż p. Z. Przez pierwsze 15 lat po studiach uczyłam właśnie w tej szkole...Do dziś spotykam się z mieszkańcami tej wioski z wielką radością- zobacz mój post z 16 maja" Jestem to winna Stefci". Pozdrawiam i już jadę do szkoły... przygotować nowy rok- lubię to:-) Za parę dni gwar, szum, śmiech, a nawet- huk!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, piszac swoj post nie momyslalam tez o was, ktre poszlyscie w slady swoich nauczycieli i wracacie do szkoly, ale troche ...inaczej! Serce sie raduje, ze sa tacy pedagodzy jak ty! to wielki skarb, dla dzieci, dla rodzicow, dla..wszystkich! Bo sa tez tacy, ktorzy traktuja swoja prace jak zlo konieczne. Pozdrawiam cie serdecznie i lece zobaczyc post, choc cos mi sie przypomina, ze chyba go juz czytalam..

      Usuń
  2. ..Do dziś;a było to prawie 30 lat temu pamiętam jak się "zakochałem" w swojej Pani od nauczania początkowego;a mimo upływu lat i zmiany stanu cywilnego pozostało dla Niej miejsce w moim sercu...Rusycystka na zastępstwie w 6 klasie...cudna dziewczyna i cudna kasztanowa burza loków...Nie będę ukrywał;w podstawówie też była pierwsza wielka miłość do Koleżanki; mimo;że nasze drogi rozeszły się to..do dziś;wszędzie gdzie mogę-np.gry sieciowe;używam Jej imienia do nazwania swojej postaci;którą tworzę na Jej podobieństwo;w duchu chciałbym tak dać przyszłej córeczce na imię..
    I powiem Ci Aga taki obraz swojej "jedynki" chcę zachować na kres wieków pod oczami;chcę żeby ta szkoła kojarzyła mi się z wysoką blondynką;o cudnych jasnoniebieskich oczach i tym cudnym tembrze głosu który nadal słyszę pisząc te słowa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jakie to piękne, co napisałeś!

      Usuń
    2. I ja jestem pod wielkim wrażeniem! Mariusz!

      Usuń
  3. Pamiętam, pamiętam szkołę,
    chociaż ja mam zwyczaj nie wracać do przeszłości, było , minęło... :-)
    Wspomnienia są miłe i nie chcę ich zepsuć ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wielka sztuka potrafić nie oglądać sie wstecz!

      Usuń
  4. Oczywiście,że pamiętam. Pamiętam wszystko i wszystkich.Aż łezka się zakręciła w oku na niektóre wspomnienia. To były cudowne lata. Lubiłam chodzić do szkoły podstawowej. Ba, uwielbiałam!

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak, pamiętam moją podstawówkę, byłam szczęśliwym dzieckiem i może dzięki temu jestem szczęśliwym człowiekiem.
    Mi z podstawówką kojarzy się mój tatuś, bo to on odwoził nas do szkoły, chodził na zebrania. Teraz go już nie ma, ale mam te wspomnienia:).

    I ponownie dziękuję Ci Agnieszko, że swoimi postami sięgasz gdzieś tak głęboko mojej głowy (a może serca?), że się wzruszam:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo, bardzo się ciesze i jest mi miło, że poruszam jakieś struny w twoim serduchu! :)

      Usuń
  6. Do szkoły miałam 5 minut spacerkiem. Powrót do domu zabierał mi nie mniej niż godzinę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, te powroty pamiętam, szło się , i szło, i szło...... :)

      Usuń
  7. Dobrze wspominam czas szkoły i od czasu do czasu spotykam się z kolegami z tamtych czasów:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nasza klasa nigdy się jeszcze nie spotkała, poszczególne osoby widuję, pozdrówka

      Usuń
  8. Pamietam doskonale:-) Samą szkołę jak i drogę do niej Odległośc ok. 1 km pokonywaliśmy całą paczką. Ja mieszkałam najdalej, potem wstepowałam po dwóch kolegów, następnie po kolezankę, która jak przychodzilismy dopiero zaczynala jeśc sniadanie. Siedzielismy i czekalismy aż zje.... Potem jeszcze trzy osoby do nas dołączały i tak przez osiem lat:-)))Jesienią zbieralismy po drodze jabłka na ogrodzie, zeby zjeść na drugie sniadanie, a zimą wywracalismy sie po rowach w sniegu. Ehhh piękne czasy:-)Jesienią ubiegłego roku zorganizowalismy pierwsze spotkanie od ukończenia podstawówki. Rozmów i wspomnień nie było końca :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super wspomnienia! i te szkolnew paczki i układy towarzyskie :) super było!

      Usuń
  9. Szkoly nie da sie zapomniec!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  10. Niedawno i ja odwiedziłam swoją podstawówkę, pisałam o tym w poście. Do szkoły jeździło się rowerem, a gdy spadł śnieg - pieszo, 3km w jedną stronę. Autobusy zaczęły jeździć gdzieś w połowie mojej szkolnej kariery, ale te piesze i rowerowe wędrówki były niezapomniane. Często powrót trwał całe godziny, bo np. musieliśmy zatrzymać się na trawiastym pagórku i poturlać trochę, albo próbowaliśmy iść przymarzniętym w rowie śniegiem i sprawdzać, ile razy wpadniemy po pas, a ile razy przejdziemy twardą stopą. Przykre to, ale moje przyjaźnie po każdym etapie edukacji znikały jak kamfora i obecna przyjaciółka z podstawówki nie jest już nawet moją znajomą, a przebywa w Kanadzie. Matematycy i ich przedmiot - zawsze byli moją zmorą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wspomnienia przypominaja mi beztroski klimat :"Dzieci z Bullerbyn" :) odnajde ten post i sobie przeczytam

      Usuń
  11. Ja bardzo lubię takie wspomnienia, moja szkoła podstawowa istnieje nadal, rozbudowana, z klasą miltimedialną i pięknym basenem, wiele się zmieniło od czasów gdy tam chodziłam /raczej miałam z górki ale też daleko, 20 min drogi i przez ruchliwą drogę i przejazd kolejowy/, to również szkoła rodziców, siostry i jej dzieci, i wnuków, taka wielopokoleniowa. Teraz są tam organizowane koncerty arii operowych, bo obecny prezydent miasta też był jej uczniem i ma sentyment, zaszczyca więc te koncerty swoją obecnością /koncerty na cele harytatywne/, ja też byłam już a dwóch, nawet pisałam w jednym z pierwszych postów. Wspomnienia z pierwszej klasy mam okropne, stara, przedwojenna nauczycielka, okropna, mało co przez nią nie wylądowałam w szpitalu ale od II kasy miałam wspaniałą panią /uczyła nas matematyki i była wychowawczynią do samego końca/ i chętnie chodziłam do szkoły. Aż łezka mi się zakręciła w oku...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja niestety nie cieszy się taka świetnością :)

      Usuń
  12. Jakie świetne zdjęcia rodzinne! Wspomnienia o szkole? Fajnie było :) Pochodząc z belfrowskiej rodziny, przez jakiś czas mieszkałam w szkole i wystarczyło tylko zejść po schodach do klasy, czego inne dzieci bardzo mi zazdrościły. Były też sytuacje, kiedy próbowano namówić mnie na to i owo :) Pamiętam jedno wydarzenie. W szkole odbywała się gminna olimpiada, wyniki szkoły były bardzo ważne. Dostałam więc do wykucia zestaw pytań (i odpowiedzi) :)) w razie W. Skończyłam pierwsza i żal mi się zrobiło siedzącego ze mną kolegi w którym kochałam się na zabój. Dałam oczywiście odpisać. A co zrobił mój Don Juan? Pognał w te pędy i dostał pierwszą nagrodę. Nie było mi żal tej nagrody, bo była, no...wiadomo. Ale odkochałam się w pięć sekund:))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha! Cha! doskonały test na prawdziwość uczuć :) Mój mąż też pochodzi z nauczycielskiej rodziny i zawsze mówił, że miał "przechlapane" bo nie zdążył jeszcze na dobre coś spsocić, a juz mama wszystko wiedziała. Wagarowanie też sobie odbił dopiero w średniej szkole, gdy był juz poza zasięgiem rodzicielskiej władzy :) pozdrówka!

      Usuń
  13. ja właściwie dobrze wspominam czasy szkoły, szczególnie liceum, ale nie tęsknię za tym nic, a nic;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ślicznie wszystkie wyglądacie:)))dobrze pamiętam początek szkoły i zawsze cieszyłam się z zakupów:)))a jak jeszcze ciotki przywiozły jakiś drobiazg:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wspomnień ozyło, i mi coraz to coś nowego się przypomina w miarę jak przybywa waszych komentarzy, buźka!

      Usuń
  15. Wyobraziłam sobie naszą mamę , mała Irenkę idącą tą drogą do szkoły....tak, tak najfajniejsze były powroty które trwały nieraz bardzo długo...no i ta droga tak pięknie zarosła, tak jak niektóre wspomnienia.............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też najbardziej lubiłam powroty, rodzice nie mogli się nas w domu doczekać :)

      Usuń
  16. Kidy jade do Polski czesto sobie robie takie wycieczki na stare smieci. Musze sie przyznac, ze ostatnio bardzo sie wzruszam w takich miejscach. Smutno mi, ze cos sie skonczylo i juz nie wroci. Patrze i widze zagubiona mala blondynke, duzo nizsza od reszty klasy. Pozniej ta niesmialosc przerodzi sie w wiare w siebie a wzrostem przerosne reszte kolezanek. Przyjaciele z pierwszej klasy zostana przyjaciolmi do konca. Ja mieszkalam w duzym miescie wiec do szkoly musialam dojezdzac autobusem. Pamietam tez, ze musielimsy chodzic na pozne godziny, bo szkoly byly przeludnione. A buraczki i potrawka z kurczaka w stanie wojennymi smakowaly jak najwykwintniejsze smakolyki :) i mimo wszystko co za wspaniale czasy :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troche odnajduje siebie w tych wspomnieniach :)To niesmiałość i lekkie zagubienie zbudowały nasze późniejsze poczucie wartości i siłę. Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  17. Oczywiście, że pamiętam i miło ją wspominam.
    Patrzę na Twoje zdjęcie i widzę tryskające szczęście z Waszych twarzy. Jesteście razem. Cieszycie się chwil, które spędzacie razem...
    Życzę Ci miłej niedzieli.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspomnień czzar ♥ Ciekawe czy i ja będe kiedyś tak wspominać. I tak pieknie wyglądać wracając po latach po dawnej ścieżce ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. no ja jeszcze jej nie zapomniałam ;) od września znów szkoła, tym razem znów nowa szkoła i nowa klasa. No jasne eksperymentujemy ( określenie M ;) ) trochę się boję ale i jestem ogormnie ciekawa nowej klasy. mam nadzieję, że mnie nie zjedzą :P pozdrawiam jak zawsze cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no tak! dla niektorych z was szkoła to chleb powszedni! Powodzonka! Lubilam zawsze początek roku i powakacyjne spotkanie znajomych:)

      Usuń
  20. no ja jeszcze jej nie zapomniałam ;) od września znów szkoła, tym razem znów nowa szkoła i nowa klasa. No jasne eksperymentujemy ( określenie M ;) ) trochę się boję ale i jestem ogormnie ciekawa nowej klasy. mam nadzieję, że mnie nie zjedzą :P pozdrawiam jak zawsze cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  21. CZasami chciałabym poczuć na plecach ciężar tornistra, smak mleka, którego nie cierpiałam w szkolnej stołówce, tajemnice powierzane pod schodami na salę gimnastyczną, przez koleżanki, zaloty chłopców i mój dom z dzieciństwa....mama, tata, siostry, smak ciasta... ehhh już nie wróci.
    Ale mnie rozmarzył i wzruszył Twój post Agnieszko.
    Piękne z Was trio dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba ściągnęłam cię myślami, ostatnio o której blogerce bym nie pomyślała - ona jest! :) miłych wspomnień Elu i dzięki!

      Usuń
  22. Nostalgicznie to mnie jest zawsze najbardziej, na bank :) Ty się przynajmniej ładnie uśmiechasz, a ja jak chodzę po moim osiedlu, na którym się wychowałam-to ryczę. Maskara jakaś. Osiedle jest obok tego, gdzie teraz mieszkam, a jednak każdy spacer przezywam tak, jakby mieli to osiedle co najmniej wyburzyć. Taka sentymenciara ze mnie :)

    A tak poza tym to szczęsliwaprawe4dziestka dokonała "szczęśliwie" zmiany nazwy bloga, w związku z czym poszła w piguły u wszystkich swoich koleżanek :( Uprasza się więc uprzejmie dodać nieszczęsną, na powrót w zacne miejsce blogów, do których się czasem zagląda czy coś w tym stylu,bo znowu będzie tam co czytać mam nadzieję :) Pozdrawiam :)
    to nowy adres
    http://mojarodzinakochana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, proszę! Jaki sentyment do szkoły! Juz kochgana pędzę na twego bloga:)

      Usuń
  23. Mój synuś też chodził do tej samej szkoły podstawowej co ja. Kiedyś wydawał mi się ogromna, po latach jak tam zawitałam, mała i jakaś taka oddemonizowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mój synuś też chodził do tej samej szkoły podstawowej co ja. Kiedyś wydawał mi się ogromna, po latach jak tam zawitałam, mała i jakaś taka oddemonizowana ;)

    OdpowiedzUsuń