wtorek, 9 lipca 2013

Mini spotkanko blogowe i krótki weekendowy wypad.



Pierwsze blogerskie spotkanie udane! Co prawda było to spotkanie króciutkie, zaledwie muśnięcie spotkania, można powiedzieć. Ale pierwsze koty za płoty. Kasia jest się przesympatyczną, młodziutką blogerką z drugiego (patrząc z mego punktu widzenia) Polski. Okazało się, że mimo, iż mieszkamy w dwóch odległych od siebie miejscach, to mamy jedną wspólną znajomą! A tego ona - znaczy ta znajoma - sama nawet nie wie!


Kasia obdarowała mnie biżuterią swego wyrobu, którą zaprezentuję na swoim blogu. Dziś na początek piękny błękitny kwiatek. Ja jako, że nie mam takich manualnych zdolności mogłm ją tylko zaprosić na lody i kawę. Na nic więcej nie dało jej się skusić.

Myślę, że to nie jest ostatnie nasze spotkanie. Pozdrawiam cię Kasiu! :)


Oto kasiowy kwiatek na mojej bluzce, dziękuję!

Spotkanie z Ksią było bodajże w czwartek, a w weekend zanioslo mnie do Niemiec. A więc krociutkie sprawozdanie. Korzystając z pierwszego ciepłego weekendu tego lata pojechalismy za granicę. jaka tam zagranica, mozna powiedzieć - całe sto pięćdziesiąt kilometrów od Brukseli! Juz kiedyś mówiłam, ze Belgia (Bruksela) jest świetna baza wypadową w różnych kierunkach. 

Nie będę za dużo rozpisywać się o zabytkach tym razem. Podzielę się raczej spostrzeżeniami i opisze pierwsze spontaniczne spostrzeżenia. 



Niemcy nigdzie się w weekend nie spieszą, piją dużo piwa i używają przyjemności życia jakimi z pewnością jest dobra zabawa, dobre jedzenie i picie. Siedzą w kawiarniach, stoją na chodnikach, kelnerzy czasem podchodzą i bez pytania zmieniają szklaneczki stawiając tylko kreskę ołówkiem, który zawsze na wszelki wypadek zatknięty jest za uchem. Co do jedzenia to: dużo, obficie i...taniej niż w Belgii.
Ja do klubu piwnego nie należę wbrew ogólniepanującym trendom, ale solidarnie lałam w siebie hektolitry soku pomarańczowego. 



Kłódki też były...


i dużo żółtych pojazdów...






33 komentarze:

  1. Niemcy - dawnotam nie byłam. Lubią się bawić, a piwo to ich codzienne paliwo.
    A z tym zółtym to pewnie nowe światowe trendy?
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakos tak ten żółty chyba przypadkiem... nie wiem:) Tez pozdrawiam!

      Usuń
  2. Fajny wypad
    Kisses
    Aga

    www.agasuitcase.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Żółty- bardzo pasuje do pory roku!
    Kasia przesympatyczna i kwiatek też.
    Dobrze, że nie bywam w Niemczech bo ważyłabym chyba ze 100 kg!
    Miłego dnia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że i ja tylko przez chwile byłam, bo kocham jeść i czarno to widzę na dłuższą metę......

      Usuń
  4. I rowery :-)
    To mnie ostatnio interesuje :-)
    Fajny weekend miałaś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, wiem, że ty ostatnio rowery masz na oku... :)pozdrawiam!

      Usuń
  5. Ach te kłódki...chyba są już wszędzie :)
    Żeby tylko w ślad za tym szła trwałość związków....ale tu chyba akurat, dla równowagi, w odwrotnym kierunku wszystko idzie.
    A spotkania blogowe...fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dobrze powiedziane! choć raczej to radością nie napawa... te krótkotrwałe związki, pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Fajnie tak wyskoczyć na miłe spotkanie, a potem "za granicę". Żółtki miłe dla oka. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza jeśli "zagranica" rzut beretem od domu... :)

      Usuń
  7. Kurrcze ładnie Ci i bardzo fajnie wyglądasz w takiej kiecce i tenisówkach :-).
    ps.kiedy będziesz w moich okolicach? Bo ja jeszcze półtora tygodnia mam smażingu i jeżdżingu po Polinngu :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak wycieczkowo się potraktowałam, choc raz nie na wysokich obcasach:)

      Usuń
  8. I znowu, tak na chwilę, zatrzymałam się w Twoim Świecie... Dziękuję :)
    Pozdr!
    shoppanna

    OdpowiedzUsuń
  9. ale żółto w tej Kolonii! od razu widać, że lato w pełni

    chciałabym dodać, że autorka tego bloga jest równie sympatyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny kwiatek dostałaś od Kasi, świetnie pasuje do bluzki...fajny wypad weekendowy, ja piwa tez nie lubie...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  11. Znów ładną romantyczną kiecusię u Ciebie dostrzegłam, szkoda że tak daleko, a ja krótkowidz jestem ;-) Mąż mój pracuje w Niemczech, ale nie mam możliwości go odwiedzić, także ten kraj znam tylko z weekendowego wypadu czyli tyle co nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że pokażę wkrótce bliżej. My sukienkowe maniaczki zawsze coś wyłowimy z tłumu:)

      Usuń
  12. Dawno nie byłam w Niemczech - ale mam fajne wspomnienia z Norymberii :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nice cherries and these locks, that is something you see a lot on bridges.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yes, more and more on each bridge:) It becomes banal. I do not know, in Belgium we don`t have a bridge like that?
      Greetings:)

      Usuń
  14. Fajnie, że się Wam to spotkanko udało. Zdjęcie z kłódkami jest świetne i jeszcze to z rowerkiem na końcu - super. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też zauroczył mnie ten rower, pozdrówka:)

      Usuń
  15. Pyszne czereśmie...
    Cudny kwiatek - to anemon. Sympatycznie wygląda Twoja koleżanka.
    Fajne takie żółte pojazdy, zwłaszcza rower.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie tylko Niemcy kochają piwo, Holendrzy także w weekendy piją go litrami....a tak a propos Ty w niedziele wybrałaś się do Niemiec, a ja do Brukseli ;)Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sie zminęłyśmy gdzieś po drodze:) fajnie, że jesteś:)

      Usuń
    2. Kiedyś trzeba będzie się spotkać na jakąś kawkę, bo do Brukseli wrócę na pewno ;)

      Usuń
    3. Jak będziesz wybierała się w moje strony to daj znać, może uda się zorganizować jakieś małe spotkanko, milo będzie wypić wspólnie kawę i uwiecznić to jakąś wspólną fotka na bloga:)

      Usuń