niedziela, 12 maja 2013

Наташа część 2


Ona była jego przewodnikiem prywatnie, ale służbowo, to on ją prowadził za rękę. Imponował dziewczynie szybkością decyzji, dojrzałością, intuicją w biznesie. Zapraszał do restauracji, a ona go do galerii. Usługa za usługę. Mroźną zimą śledził płatki śniegu tańczące we włosach Nataszy, gdy spacerowali po Placu Czewonym i otulał ją futrem przed ostrym chłodem.  Ta opiekuńczość i czułość nie była niemiła. Obojgu sprawiała przyjemność, choc wprawiała ich w duże zakłopotanie. Po rozmarzonych głowach krążyły słowa piosenki: “La Place Rouge était vide, devant moi marchait Nathalie. Elle avait un joli nom, mon guide : Nathalie” …

Jakby Gilbert Becaud śpiewał właśnie o nich, dla niepoznaki tylko zmieniając imię dziewczyny. Nawet nie byli zdziwieni pierwszym pocałunkiem.  Nietrudno było się w Nataszy zakochać. Nietrudno było nie lubić Jean Paula.  Nie oszalała na jego punkcie, ale uczciwie darzyła go serdeczną przyjaźnią. Co nie oznaczało że chciała zaraz za mąż wychodzić.

Jean Paul działał metodycznie i konsekwentnie jakby Natasza była kolejnym punktem strategii ich firmy. Podszedł do sprawy zadaniowo. Ściągnął jej rodziców, którzy przyjechali tysiąc kilometrów, by go poznać. Czuli, ze coś ważnego się waży, może nawet los ich jedynaczki. A niczego dla niej bardziej nie pragneli niż to, by ich mała Nataszka mogła żyć w przepychu na jaki zasługiwała i żeby dobrego mężczyznę dostała. 
Jean Paul gruchnął teatralnie w “restauranie” na dwa kolana przed matką Nataszy i prosił ją o rękę córki. Przyrzekał żarliwie, że puchu ptasiego jej nie będzie brakować. Na potwierdzenie swoich deklaracji wyjął z kieszeni aksamitne pudełeczko z ogromnym brylantem w środku. Mama Nataszki, jeśli wcześniej może nie do końca była przekonana, to taki prezent był nie lada argumentem na korzyśc narzeczonego. Wzruszona, ze łzami w oczach spojrzała na córkę i rozanielona rzekła po rosyjsku: „Córciu, jak on ciebie kocha! Jak on cię kocha! Może być i „Belgijec”, aby cię na rękach nosił!” Natasza siedziała dumna jak paw. Już od przedszkola lubiła być w centrum uwagi.
Tego wieczoru, dla przypięczętowania decyzji Jean Paul przelał z jej ojcem sporo alkoholu w hotelowym barze. Nad ranem byli na „ty” i potężnym kacu. Obaj przekonani, że własnie ubili najwspanialszy interes życia.
Wiesz – Natasza rozdmuchuje grzywkę, która niesfornie opada jej na oczy – Rzeczywiście, nigdy mnie tak nikt nie kochał jak on. Dosłownie, nosił mnie na rękach – mówi w zamyśleniu.


Jean Paul zabrał dziewczynę do Brukseli, gdzie spełniał jej wszystkie zachcianki. Nie zauważyła, kiedy zaczęła tęsknić za jego powrotami do domu z pracy i„sama z siebie” dobierać troskliwie krawaty do garniturów. Unikała wielkich słów, a nawet przemyśleń na ten temat, gdy nagle zdała sobie sprawę, że go kocha!  Przestało być ważne, że siwieje mu skroń i jest od niej starszy całe piętnaście lat. Nie przypominał jej napakowanych młodych byczków w zrywnych beemkach, jakich znała z moskiewskich dyskotek, ni bezkompromisowych yuppis na szklanych korytarzach wieżowca Lukoilu.


Miał dobre, czułe dłonie i dostrzegał w jej twarzy to czego jej rówieśnicy nie potrafili nawet się starać zobaczyć. Uwielbiała być całym jego światem. Gdy widział, że mała Nataszka jest smutna, rzucał wszystko i wiózł Nataszkę do Spy, albo dalej na południe Francji. By mogła spełniać się zawodowo, kupił jej własną firmę konsultacyjną, której Natasza była szefem. W końcu w kremowej sukience wykończonej skromnymi, ale brylancikami poprowadził swoją wybrankę do magistratu by zalegalizować ich rozkwitłe uczucie. Był rozważnym mężczyzną, który osiągał zazwyczaj w życiu to co zaplanował. Poczekał, aż Natasza bedzie pewna tego kroku.  Aż w jej oczach znajdzie ten blask, o który mu chodziło.  Oswoił ją z miłością.
cdn


   autorka bloga


40 komentarzy:

  1. Oswoić z miłością - przepiękna fraza, która nie wiedzieć dlaczego przywołała z pamięci dialog lisa z Małym Księciem: Jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku, jak ty wcześnie wstajesz w niedzielę! Skowronek z ciebie :)
      I tu Krzyśku, twój cytat jest jak najbardziej na miejscu, właściwie jest dopełnieniem - bo dokładnie tak było! Oswoił ją z uczuciem do siebie... Dzięki!

      Usuń
  2. Prosisz się o wizytę w Belgii celem zlinczowania Cię ;-);czemu chorobo nie napiszesz wszystkiego w jednym kawałku tylko dzielisz na części? ;-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Mariusz, bo przeprowadziłam własną, blondynkowatą analizę, która wykazała, że w epoce, gdzie głównym nośnikiem szybkiego przekazu informacji jest obraz - nie ma miejsca na dłuższy przekaz słowny. Tekst, którego nie da się przeczytać w trzydzieści sekund skazany jest na niepowidzenie :):):) Idę z duchem czasów, hi, hi :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, osobiście też wolałabym wszystko naraz, ale należę do gatunku nudnych moli książkowych, a to gatunek na wymarciu :) miłej niedzieli!

      Usuń
  4. ... to sie zle skonczy...chyba jestem pesymistka dzisiaj!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kracz...! :) sciskam :)

      Usuń
    2. Masz prawdziwy dar opowiadania :)

      Usuń
  5. Fajnie, że będzie ciąg dalszy:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. No Ty to potrafisz wprowadzić napięcie!!! Ranek tak mi się cudnie zaczął, a to już mi się adrenalina podniosła! No a ta kawa to oczywiście aktualna - balkon czeka :-))) Ściskam, B.

    OdpowiedzUsuń
  7. a napięcie rośnie ... :)
    pozdrawiam tym razem z z Prayssac (FR Lot, czyli departament 46)
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, ciągle się przemieszczasz, Nika :)

      Usuń
  8. NO tak każda matka chciałaby,aby jej córka była szczęśliwa i by wybranek JEJ godny był, szanował, kochał,,na rękach nosił''!!!

    Jednak w życiu bywa różnie i nie zawsze nasze matki są takie jak ta Nataszy !
    Ale dobrze jest poczyatc, zapomniec i wierzyc ....:)
    Piękna miłośc ...czekam na cd.

    Pozdrawiam Aguś :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś mi się wydaje, że nie będzie bajkowego "i zyli długo i szczęsliwie..."?

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak pięknie opowiadasz :-)
    Czekam na CDN

    OdpowiedzUsuń
  11. smutek drugiego człowieka tak łatwo nie zauważyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak łatwo coś przegapić, to prawda...

      Usuń
  12. Czuję w kościach, że w następnym odcinku będzie ją oswajał z samotnością.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nasuwa mi sie na mysl, ze jest "przerazliwie pieknie!", trudno uwierzyc, ze zycie nie zniszczy tak krysztalowego zwiazku. Bardzo by sie chcialo miec dla siebie taki krysztal i czesto z zazdrosci ludzie niszcza ideal. Co bedzie z nimi?????????
    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak bywa tylko w filmach, rzeczywistość jest tak inna... była kiedyś taka piosenka chyba Joasiu, buziaki!

      Usuń
  14. Ojej, jak pięknie! Chciałabym aby im się udało...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawi mnie zakończenie. Będzie źle czy dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  16. Znów nas trzymasz w napięciu:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Aguś, piszesz gotowe scenariusze do filmów.....czekam na ciąg dalszy. Buziaki na dobranoc.Basia

    OdpowiedzUsuń
  18. jak bym słyszała Aznavoura..... ale miłośc jest krucha.....

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. Nadezda, je suis ravie de te voir chez moi! bisous!

      Usuń
  20. Ależ pięknie snuje się ta opowieść... Ale mimo wszystko widzę smutek w tle...

    OdpowiedzUsuń
  21. Brzmi jak bajka. Czekam na cd.
    ***
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  22. oj coś za pięknie jest
    się posypie historia :/

    OdpowiedzUsuń
  23. A-G-A!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja chcę więcej!!!!!! Szybciej!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że na lekkie wspomnienie... właśnie dziś rano pomyślałam o tobie, że wieki u ciebie nie byłam i muszę cię odwiedzić, i proszę, wieczorem zaglądam, a ty u mnie jesteś :)

      Usuń
  24. Mnie też bardzo ciekawi zakończenie ale cóż, dawkujesz więc czekam cierpliwie...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja stawiam na smutne zakonczenie;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. fajne zdjecia:)
    aleksandra-fortuna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak dobrze, że miałam małą przerwę.
    Już pędzę do następnego postu.
    Jak Ty cudownie piszesz.
    To zdjęcie jest fantastyczne.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń