środa, 22 lutego 2012

Moda kryzysowa


Dzis pracowalm w domu, wiec ubralam sie wygodnie i kolorowo, taki tam zwyklaczek. Jednoczesnie uswiadomilam sobie, ze wszystkie dzisiejsze ciuszki ( oprocz butow) pochodza z taniego, polskiego butiku, ktory jakis czas temu odkrylam i ktory z czasem pokonal moja nieufnosc i podbil serce, stalam sie jego zagorzala fanka! Natychmiast przyszla mi taka refleksja: oto moda na kryzysowe lata !

Chociaz darmo wypatruje symptomow kryzysu, o ktorym tyle bebni sie w mediach- widzac histeryczne tlumy w schoppingach i kolejki przy kasach. A moze to taki zbiorowy akt rozpaczy wobec nadchodzacych ciezkich czasow :)

Jedynym dla mnie wymiernym znakiem kryzysu jest fakt, ze w firmie, w ktorej pracuje zostalo juz wiecej dyrektorow niz pracownikow ( jestem z tych ostatnich szarych biurowych myszek na tonacym Titanicku) he,he, he.

Ale powrocmy na chwile do ciuchow. Fajnie, ze mozna ubrac sie pomyslowo i niedrogo, a jednoczesnie gustownie. Nie sztuka byc ubranym dobrze za bardzo duze pieniadze, w drogich snobistycznych butikach- powiedziala mi kiedys znajoma fashionistka- to kazdy duren potrafi, bo wlasciwie inni go ubiora od stop do glow, z bardzo niewielkim ryzykiem narazenia na smiesznosc. Sztuka jest ubranie sie za grosik tak, by wygladalo to na wielka klase! I cos w tym chyba jest.

Ludzie ubieraja sie w sieciowkach i sredniej jakosci sklepach z roznych powodow. W wiekszosci z powodow finansowych- bo taniej, a modne wzornictwo i dosc solidne wykonane. Inni- z powodow ideologicznych- bo nie sa snobistycznie usposobieni, maja tak silne poczucie wlasnej wartosci, ze juz nie musza sie dowartosciowywac gadzetami, albo w ogole nie zwracaja uwagi na wyglad, uwazaja, ze torebka za 1000 euro nie jest warta swojej ceny i kupienie jej wydaje im sie mocno nieracjonalne- wola wydac te pieniadze na ratowanie koni, lasow w Afryce czy operacje szpiku kostnego albo wola je prozaicznie przejesc czy roztwonic w nocnym klubie. Wolnosc wyboru. Nie oceniam. To wszystko zalezy od poziomu proznosci w kazdym z nas. Bo nikt nie jest od niej wolny, o nie! i od zasobu portfela. 

Spodobalo mi sie co powiedzial pewien polski celebryta: "wazne, by suma proznosci jaka generuja pieniadze nie przewyzszala sumy dobra, ktore moga zdzialac w swiecie. "




oczywiscie, przesunal mi sie komin, ale moj fotograf, oczywiscie, nawet tego nie zauwazyl, tak sie spieszyl by odpekac te sesje...







Fakt, ze brak, niedosyt wyzwala olbrzymia tworcza inwencje. Czy one nie sa pieknie ubrane? Kobieta zawsze potrafi............................................................................................................................


wybiegkary.blox.pl


dobra-rada.pl

Pamietam jak w najbardziej zgrzebnych peerelowskich czasach szylo sie ciuchy z przescieradla, recznie farbowalo, a nawet kiedys dorwalam pieknie kolorowe bawelniane worki na....ziemniaki, z ktorych powstaly sliczne krotkie sukienki i bluzki, oczywiscie nie wyszly spod mojej reki, bo ja potrafie tylko psuc materialy.. :)

wtorek, 21 lutego 2012

Inny wymiar samotnosci

Tak mnie dzis naszlo na rozwazanie o samotnosci. Samotnosc. Najbardziej elementarne doswiadczenie czlowieka. Tak naprawde, wszyscy jestesmy troche samotni. Przychodzimy i odchodzimy z tego swiata zupelnie w pojedynke. Nawet jesli nas do ostatniej chwili bedzie ktos czule trzymal za reke, to sami musimy wyruszyc w ostatnia droge i przeczolgac sie przez nasz tunel samotnosci... Jak samotne planety krazace w ukladzie slonecznym, tak bliskie i dalekie zarazem.



Sa rozne rodzaje samotnosci: w pustyni miasta, w zwiazku, gdy dzieci wyfruwaja z gniazda, bo przeciez wychowalas je dla swiata, a nie z egoistycznej potrzeby bycia z kims. Samotnosc wynikajaca ze zranien, niezrozumienia, z wyboru wreszcie. Ale czy samotnosc to cos jednoznacznie negatywne? A tak modne teraz single? Co o nich sadzicie? Ja lubie czasami pobyc sama, nie czujac sie przy tym samotna. W samotnosci mozna czasam uslyszec fajne rzeczy, bo samotnosc- to cisza, a tylko w ciszy mozna uslyszec siebie, uslyszec glos Boga czasami tez. Lubie zanurzyc sie w samotnosc dla rownowagi wrzawy swiata, ktora zyje kazdego dnia. Jestem miejskim zwierzeciem ze sklonnosciami do samotnosci, jest to samotnosc tworcza, radosna choc zadumana. Moj azyl.



poniedziałek, 20 lutego 2012

Chory facet w domu :)


Hej dziewczyny! Miala byc impreza karnawalowa. Miala być... ale sie nie odbyla z powodu- odsylam do tytulu :) a pod zdjeciami moja refleksja dotyczaca tego co powyzej.






Mój mężczyzna jest wspaniały. Supermen, Batman, Misio-przytulanka, Mądra Sowa! Wywalczy najlepszą miejscówkę na koncercie. Niespodziankę zrobi. Bez szemrania dowiezie ci z drugiego końca miasta benzynę w kanisterku, gdy po raz piąty tego roku zgasł ci samochód w najbardziej ruchliwej częsci dzielnicy, bo zapomniałaś zatankować, a w ogóle nie lubisz tej czynnosci i wolisz jeździć na oparach z duszą na ramieniu, a nuż uda sie dojechac do domu....

Ale pewnego dnia mego zdolnego, pięknego, zaradnego mężczyznę dopada grypa i jesteśmy zgubieni! Groźna infekcja pozostawiajaca w jego umyśle gleboką traumę.

Wtedy Mężczyzna Mego Życia robi sie absorbujący, jękliwy, zdziecinnialy, potrzebujący pielęgniarki na cały etat najlepiej z dyplomem z psychologii...
Najgorsze przychodzi ze zmierzchem...
Leżący obok mnie w lóżku facet uruchamia bogaty repertuar dziwnych , obcych dla mnie masochistyczno- sadystycznych zachowań.
Sapie, wzdycha, kasła, jęczy, wierci się i głośno komentuje swoje fizjologiczne reakcje:
- Ufff,ale jestem spocony...
- Paff, niesamowite, cały jestem mokry....
- Ooch, to nieprawdopodobne jak grypa może dać się we znaki...
- Czuję, że z kazdą minutą wzrasta mi gorączka ....

Powoli cała sztywnieję, zaciskam zęby, pięści, zaczynam w myślach liczyc barany...
Czuję jak moja agresja wzrasta i gotowa jestem skrócić męki mego męża za pomocą poduszki.
Rodzą się we mnie mordercze pragnienia, ale jeszcze probuję liczyć do stu...
I gdy wiem już na pewno, że nie usnę, mój mąż dramatycznie oświadcza:
- Śpij kochanie, nie przejmuj się mną. Żeby cię nie budzić pójdę zdrzemnąć się na fotelu. - Na odchodnym okrywa mnie czule kołdrą.
Wychodząc porusza sie jak słoń w składzie porcelany: strąca niechcący książkę ze stolika, głośno wydmuchuje nos w chusteczkę i trzaska drzwiami. Zaczynam go podejrzewać, że robi to złośliwie.
Siadam kompletnie rozbudzona i wciekła, zapalam lampkę i probuję skupić się na czytaniu pierwszej lepszej gazety leżącej koło lóżka. Czytam jednak bez zrozumienia, bo zza ściany dobiega mnie rytmiczne, rozdzierajace nocną ciszę chrapanie mego męża.
Jest godzina 3.00....
Jak to dobrze, ze mój mąż choruje tylko raz do roku....






piątek, 17 lutego 2012

Kochac to co sie robi czyli pogadanka dla Fiodora



Dzieci rosna, a czlowiek marzy by im w zyciu lzej bylo....
Czasami probuje ukierunkowac jakos swoja pocieche biorac pod uwage jego naturalne predyspozyje, ale to dosc grzaski teren...

Od lat woze swoje dziecie ta sama droga do szkoly. Od lat zatrzymuje sie przed pasami dla pieszych tuz kolo niej. I od lat widzac wyczyny Pana Pasowego, uruchamiam umoralniajaca gadke, ktorej moje dziecie nie cierpi- chyba, a ktora zna na pamiec. Bo PP nie jest takim zwyklym Panem Pasowym. W sposob dokladny i metodyczny zabiera sie codziennie rano do swego zajecia. Najwyrazniej widac, ze ma do spelnienia misje. Lato, wiosna, jesien, zima- PP z uroczystym wyrazem twarzy stawia przy slupku na chodniku swoj plecaczek, z niego wyciaga odblaskowa kamizelke, czewony lizak i czapeczke z daszkiem. Raz podpatrzylam jak w czasie chwilowej przerwy w pracy ( brak przechodzacych pieszych) PP raczyl sie herbatka z termosa; ktory trzyma w swoim plecaczku. Milo popatrzec jak PP kieruje ruchem, na widok zblizajacych sie pieszych rzuca sie z poswieceniem na jezdnie, prezy dumnie piers, zatrzymuje sie twarza w kieunku przechodniow, z troska, jak kwoka zagarniajaca swoje piskleta, darzy kazdego przechodnia cieplym usmiechem, odwzajemnia uklony. Lubie tak na niego patrzec, na jego promienna, wzruszona twarz, jakby w tle slyszal fanfary na swoja czesc, dume z roboty, ktora wykonuje, stuprocentowe spelnienie! Oto przez chwile jest panem calego ruchu ulicznego!
Denerwuje sie na samochody, ktore probuja przemknac w ostatniej chwili, nie reagujac na jego czerwony lizak, puszy sie, zlosci, a zdarzy sie rowniez wytluc po grzbiecie, czyli masce czerwonym lizakiem nieposluszne auto. Dlugo jeszcze mamrocze cos pod nosem rzucajac epitety w strone niesubordynowanego kierowcy.
- Jak ten pan kocha swoja prace!- wzdycham i widze w lusterku jak na obliczu Fiodora zakwita grymas. Fiodor, ktory tak naprawde nie jest Fiodorem wie, ze za chwile nastapi moj slowotok typu:

- Widzisz kochanie, nie wazne co bedziesz robic w zyciu, bedziesz ministrem, lekarzem, bankierem, kucharzem, czy ogrodnikiem- marzy mi sie, zebys tak kochal swoja prace jak ten pan!

- Naprawde?, ozywia sie chytrze Fiodor- naprawde moge zostac pasowym, nie bedziesz zawiedziona? ani Ty, ani tata?

No, wolalabym, zebys moze robil cos innego...moze cos bardziej tworczego!- mowie ostroznie.
Wiedzialem! wrzeszczy Fiodor triumfalnie- tata tez tak mowi,  moge robic w zyciu co mi sie podoba, ale najchetniej to by widzial mnie w sadzie, oczywiscie nie na lawie oskarzonych, ale po drugiej stronie, bo jestem dobry z historii, polskiego i wygadany.

A ja prawnikiem nie bede, bo jestem bardzo LE-NI-WY!!!! I nie lubie wkuwac na pamiec! Rozbrajajaco szczerze krzyczy do mnie duzymi literami rozbijajac slowo na sylaby bym lepiej zrozumiala. Oczywiscie, ze nie chce, zebys byl prawnikim, ale moze jakas ekonomia?- probuje delikatnie. Dochodzimy do konsensusu: zostanie grafikiem i kucharzem. To i tak dobrze, bo w wieku pieciu lat uwazal, ze najbardziej interesujaca praca jest ukladanie kolorowej kostki chodnikowej, a majac siedem- byl zafascynowany zawodem zebraka. Na szczescie z wiekiem widze, ze moje dziecie podnosi swoje ambicje, ciekawe co jeszcze wymysli do konca szkoly: przerabialismy juz weterynarza, aptekarza i dentyste. Ale jeszcze troche czasu mamy.






niedziela, 12 lutego 2012

Artystka swego wlasnego zycia- post refleksyjno-modowy





Mam dzis urodziny! Dwucyfrowe. I do tego dwie jednakowe cyferki! Po mile spedzonym dniu popijam winko i snuje refleksje. Nigdy sie lepiej nie czulam we wlasnej skorze niz teraz, w swietle moich doswiadczen nowego znaczenia nabieraja slowa, ze prawdziwe zycie zaczyna sie po czterdziestce. Ale to wiedza tylko te, ktore przekroczyly ten magiczny prog, gdy kobieta jest w swoim z najlepszych wiekow, jest swoim najwiekszym przyjacielem i ma sile zmieniania to co lezy w granicach jej mozliwosci i spokojnej akceptacji tego co niezmienialne..

Uwolniona z sieci schematow, stereotypow, lamiaca rutyne powtarzajacych sie czynnosci.
Do pracy- wciaz ta sama droga- daje nam to poczucie bezpieczenstwa i gwarancje dotarcia na czas, schopingi, ktore znamy na pamiec i potrafimy z zamknietymi oczami siegac po okreslone rzeczy w okreslonych miejscach, to jest dobre, to jest przewidywalne. Bez ryzyka. Trzeba to zmienic!





B kazda z nas zostala stworzona do zycia. A zycie nie cierpi zastoju i monotonii. I nie mozna go przewidziec. Jest improwizacja. Spiesz sie, bo ono jest jak taxi, nawet jak stoi to i tak ci licznik bije :) Uslyszalam to gdzies i bardzo mi sie spodobalo. Dlatego podejmuj ryzyko kazdego dnia, wychodz na przeciw przygodzie, codziennie masz szanse stworzyc, odkryc cos nowego.


Na poczatku brakuje ci zaufania do siebie by zrobic krok w ciemnosc? Szukasz wymowek?
Tak czesto zalezalas od opinii innych ludzi. Ludzi, ktorzy znaja cie od zawsze.
Ale tak naprawde coz oni o tobie wiedza?
Nic ponad to co chcialas im pokazac przez wiele lat, znaja cie przez pryzmat twoich zachowan, ograniczen, stereotypow, kompleksow, moze kilku zabawnych wpadek. Nie znaja wnetrza kobiety, ktora ma w sobie wiele marzen. Nie wypowiada ich na glos w obawie przed wysmianiem, nie wypowiada ich na glos by nie zapeszyc, bo nie ufa swemu instynktowi, swemu poczuciu piekna, ktore nosi w sobie. Bo mysli, ze jej marzenia przegraja z codziennmi obowiazkami, dzien jest taki krotki...

 I gdy wreszcie dojrzewasz do tego, ze to co inni o tobie mysla i jak cie postrzegaja- nie nalezy do twego biznesu-zaczynasz odczuwac niezwykle wzruszenie zmieniajac palete barw na kanwie swego zycia, wyruszasz na przygode kazdego dnia. Wybierasz sie rankiem na samotne odkrywanie swiata, wchodzisz do butikow, ktore dotychczas oniesmielaly cie cena, zapisujesz sie na kurs malarstwa, chociaz znajomi z twoim wlasnym chlopakiem, czy mezem znaczaco pukaja sie w czolo, nie wahasz sie wziecia udzialu w balu przebierancow bez obawy, ze wydasz sie infantylna, usmiechasz sie do nieznajomej kobiety na przystanku i mowisz jej, ze ma piekny kapelusz. Odmawiasz codziennego robienia kanapek do pracy i szkoly domownikom bez poczucia winy ( W koncu nie sa malymi dziecmi!) Zaczynasz wybierac miedzy znanym i bezpiecznym, a tym co nieznane i ekscytujace. Zamawiasz kawe w miejscu, ktore dotychczas omijalas szerokim lukiem myslac, ze jest dla ciebie zbyt ekskluzywne, wyprobowujesz zupelnie nowe perfumy- zaskakujaco pachna na twojej skorze, nie spodziewalas sie efektu; bierzesz udzial w konkursie i nieoczekiwanie dla siebie zajmujesz znaczace miejsce. A nie oczekiwalas, ze cie ktos spostrzeze. tym bardziej jest ci milo!


I usmiechasz sie do ludzi. Prosty gest, a jak wielu z nas go sie wstydzi.
Czy zauwazylas, ze ludzie w tramwajach, windzie, na ulicy sa smiertelnie powazni? A przeciez nie sa tacy! Zaryzykuj usmiech, a zycie odplaci ci bukietem nieprzewidzianych, drobnych uniesien. Kazdego dnia. :) :) :)

Tego wszystkiego radzi wam- spelniona , bedaca w Najwspanialszym Dla Kobiety Wieku.
A mowiac serio, naprawde mam problemy z polapaniem sie ile mam lat, gdy zostane o to z nienacka zapytana, i konsternacja- to juz tyle?
Dzis moj syn skladajac mi zyczenia, zyczyl mi zartobliwie: " i zycze ci, zebys zaczela sie wreszcie starzec mamo, bo ciagle masz fiolki w glowie!" uwielbiam jego poczucie humoru! i nie chodzilo mu bynajmnie o fizyczna strone zagadnienia, ale o to co w glowie, jasnosc mysli, marzenia, nie osadzanie innych, rezygnowanie z koniecznosci posiadania racji za wszelka cene, na rzecz bycia szczesliwym po prostu. Ale to wszystko jest jak z ta przyslowiowa szklanka- do polowy pelna lub pusta. Tak i z ludzmi- jedni maja przykladowe dopiero 60 lat, a inni juz az 60! Ponoc dusza sie nie starzeje, ale niektorzy rodza sie od razu ze stara dusza, a inni mimo zwiodczalej skory i postepujacego artretyzmu na zawsze beda miec te cudowne iskierki w oczach swiadczace o glebokim ukochaniu swiata i ludzi! Najbardziej jestem przygnebiona gdy widze duchowych starcow wsrod nauczycieli, profesorow, kaplanow i wszystkich, ktorzy maja wplyw na ksztaltowanie osobowosci mlodych ludzi, brrr! Jednym slowem dobrych pedagogow daj nam Panie dla dzieci naszych! Nie mowie tego bezpodstawnie. Gdy po latach spotykam dziewczyne, ktora w ogolniaku nalezala do najbardziej zakutych pal w szkole- glownie zakutych mentalnie i swiatopogladowo, taka Pani Dulska, a jednoczesnie pierwszy dupoliz w historii naszej placowki edukacyjnej, i teraz oto dowiaduje sie, ze jest Pania Dyrektor w jakiejs szkole na wsi, to gleboko Bogu dziekuje, ze moj syn nie musi do takiej szkoly chodzic. Ale tak bylo jest i bedzie.
No, ale sporo odbieglam od tematu!
Co do stylizacji, to prezentuje moja nowa spodnice, kocham juz jak tylko gleboko mozna darzyc uczuciem kawalek materialu. Jet z mieciutkiej bawelny, na podszewce, swietnie sie uklada, i te kolory, echhh! Czuje, ze to bedzie milosc nie tylko na jeden sezon. Torba to tez nowy nabytek- kupilam ja w malym butiku. Ach, buty tez nowe!
Swiadomie motywem przewodnim jest nasycony kolor niebieski, a moze to kobalt? ( uwielbiam to slowo!) Zamierzenie wykorzystalam stosowana przez szafiarki metode wydluzenia nog, a mianowicie rajstopy i buty w tym samym kolorze.
pozdrawiam cieplo i zycze milego ogladania :)

spodnica- JBC,
torba- butik,
sweterek- Massimo Dutti,
koszula- Essentiel,
komin, rajtki- Veritas,
bezowy, krotki korzuszek- SH ( 2 zlotych polskich!),
kamizelka skorana, golfik- Promod,

i to chyba wszystko :)





















sobota, 11 lutego 2012

Psie wariacje

Moje psy staja sie czasami bohaterami moich postow w sposob niezamierzony i zupelnie przypadkowy. Najczesciej gdy znajda sie w zasiegu obiektywu zamieniaja sie we wdzieczne modele. Stroja miny- czy pies w ogole jest zdolny do strojenia min? Oczywiscie! Popatrzcie tylk na zdjecia, ktore mowia same za siebie. A te pozy i wzrok! Oto kilka dzisiejszych fotek, o tak ad hoc! Dzis wiodaca rola przypadla Tuni, w koncu to kobieta, obiektyw ja kocha :) Milego ogladania :)

Na posterunku



Mam swoja ideologie!


Czasami mam nienaganne maniery. I dobrze patrzy mi z oczu. Mozna powiedziec - psi aniolek!


Najbardziej lubie wypatrywac z mego bocianiego gniazda kiedy pani wraca z pracy :)


Mam swoja dume!


Kto mi tu po oczach blyska! wrrr....


My sie jednak kochamy, choc zazwyczaj sie czubimy!


Nie probuj sie zblizyc! Pierwsze ostrzezenie!


Czujna i skupiona. Mam na oku kazdy twoj ruch, wrrr!


Tunia bojownik


Mniammmm......


Delicieuse, mniammmmmm!!!!! Chwilo trwaj!

środa, 8 lutego 2012

zima zaskoczyla Belgow



Dawno nie pisalam, dzis mam chwilke czasu wiec wracam w podskokach do mego blogusia.
Zima pojawila sie nagle, W piatkowe popoludnie gdy spokojnie pilam kawe z naszym starym znajomym, w ciagu pol godziny miasto pokrylo sie bialym gestym puchem. gdy odbieralam syna z metra, wszedzie panowal chaos i dantejskie uliczne sceny. Uzbrojona w stoicka cierpliwosc- przerabialam to juz w ubieglym roku- spedzilam z Kuba urocze dwie godziny sluchajac muzyki, rozmawiajac i pogryzajac sucha bagietke popijajac ja coca cola.. Tyle nam bowiem zajelo dotarcie do domu, to co zajmuje nam zazwyczaj 20-30 minut maksymalnie.


*******************************


Nie dosc , ze Belgowie sa raczej slabymi kierowcami- jednymi z najgorszych w Europie, to wiekszosc z nich, oczywiscie nie ma zmienionych opon na zimowe, co wydaje sie calkiem logiczne z punktu widzenia tutejszego klimatu.
Prowadzenie auta nie jest mocna strona przecietnego Belga, zwlaszcza starszej generacji.
 Jezdza slabo, nie wlaczaja kierunkowskazow- dotyczy to niestety takze wielu policjantow- a jak juz wlacza, to jada na wlaczonym, az do zmiany nastepnego pasu ruchu, czasami jest to 100 km lub wiecej, jesli wypada im jechac autostada....Parkuja byle gdzie, czasami kompletnie paralizujac ruch.
Ich umiejetnosci szoferskie to w duzej mierze spozcizna czasow, kiedy nie bylo egzaminow na prawo jazdy. Tak, tak Belgia nalezy do krajow europejskich, ktore jako ostatnie zdecydowaly sie na ten krok. Jeszcze w latach 70 mogles pojsc na tzw komune, czyli do urzedu gminy czy miejskiego w twojej dzielnicy i uzyskac na " ladne oczy" prawko na co tylko chcesz, samochod, motor, snopowiazalke .... Nieprawdopodobne? A jednak!


***************************
Poza tym kraj jest zdominowany przez kierowcow z Afryki polnocnej, a ci uprawiaja piractwo drogowe z dziecieca radoscia i calkowitym brakiem regul- w mysl zasady- kto pierwszy ten lepszy!
Kolega z pracy, Arab opowiadal, ze odsetek smiertelnosci wsrod mlodocianych kierowcow w jego kraju jest ogromny; ciagle traci ktoregos z kolegow. jak to sie dzieje? zapytalam. Popatrzyl na mnie poblazliwie i dal przyklad- gdybys stanaela na czerwonych swiatlach w Maroku jak to obowiazuje w kazdym kraju, niehybnie znalezliby sie za toba kierowcy, ktorzy " zatrabiliby " cie z  oburzenia, ze blokujesz ruch uliczny.....
Co kraj to obyczaj....

Dla rownowagi belgijscy kierowcy maja tez kilka zalet. Sa bardzo prawomyslni. Szanuja pieszych. Zatrzymuja sie poslusznie przed pasami, nie kloca sie z powodu lekkich stluczek tylko grzecznie wypelniaja odpowiednie dokumenty, po czym podajac sobie rece rozjezdzaja sie w spokoju
To tyle refleksji motoryzacyjnych. 





czwartek, 2 lutego 2012

Wariacje na temat futerka, mroz i rosyjskie bukwy


Myslalam, ze moje futerko zakupione spontanicznie w SH nie bedzie mialo przyszlosci tego roku w Belgii. I oto nadeszla zima. Co prawda, daleko jej do klasycznej polskiej zimy, ale w porywach bywa noca do -10°C, a to juz powazna sprawa! Nie okrylam roz, nigdy ich nie okrywam na zime, bo jej tu nie ma; teraz gnebi mnie poczucie winy, ze wystawilam moje przyjaciolki na niehybna smierc!



Gdyby potrzeba samodoskonalenia nie wypchnela mnie na ten siarczysty mroz, zapewne nie wysadzilabym dzisiejszego dnia nosa z domu; ale jednak ustroilam swoje swiezutkie futerko i przemierzylam cale miasto w celu zapisania sie na jezyk ...... rosyjski!

Tak, tak, jezyki przyszloscia narodow, taki angielski czy francuski- coz, kazdy zna, ale rosyjski czy czeski- juz niekoniecznie. I na to jest zapotrzebowanie coraz wieksze.

Jednych z moich najwiekszych wad jest to, ze co kilka lat wypalam sie zawodowo i wtedy zaczyna juz mnie swedzic pewna czesc ciala, tak, ze trudno mi w miejscu usiedziec. Czuje, ze nadchodzi ta chwila w mojej obecnej- do niedawna tak przeze mnie lubianej pracy. I zaczynam intensywnie inwestowac we wlasny rozwoj intelektualny w mysl zasady, ze lepiej pozno niz wcale.

Otoz jak mowie, zapisalam sie na rosyjski. I przyznam, ze moje radosne zdumienie siegnelo zenitu gdy okazalo sie po napisaniu testu, ze trafiam do grupy dla bardzo zaawansowanych. Po dwudziestoletniej przerwie w nauce tego jezyka to nie lada wyczyn. Oczywiscie nie przypisuje sobie sukcesu, raczej zawdzieczam go niesamowicie surowym i znakomitym rusycystom z ktorym mialam do czynienia w moim szkolnym zyciu.

Kazda kolejna lekcja zaczynala sie od formulki: "zdrastwujcie rebiata, ruki na party polozyli, ruczki dzierzym". I ani slowa po polsku! Nawet na przerwie nasza "ruska" gawarila pa ruski! Korespondencja z rosyjskimi rowiesnikami byla praktycznie obowiazkowa! Traumatyczne przezycia spowodowaly, ze do dzis mam w glowie mnostwo ruskich piosenek, wierszykow i wyrazen. W moim przypadku rusyfikacja powiodla sie znakomicie. No, ale moze mi sie to przyda na stare lata w Belgii, he, he. Bo juz dla mego syna rosyjskie bukwy sa rownie skomplikowane co chinskie obrazki.