czwartek, 11 października 2012

Nasza klasa



słowa: http://teksty.org/jacek-kaczmarski,nasza-klasa,tekst-piosenki

Jakie to dziwne. Drzwi szkoły zatrzaskują się bezpowrotnie. Tożsame z zamkniętym dzieciństwem i beztroską. I już nie jesteśmy tacy spontaniczni. Za to - bardziej uważni, odpowiedzialni i... wygodni. Po latach - na spotkaniu klasowym - zaskoczeni swoją innością. Okazuje się, że nie znaliśmy siebie dosyć dobrze mimo spędzonych wspólnie chwil. Ba! Nie znali nas nawet najbliżsi. Wyfrunęliśmy wysoko pokazać się światu z innej strony. Nie przez pryzmat naszych kompleksów, uprzedzeń. Ale na przekór nim. Wbrew naszym wizerunkom stworzonych  przez rodziców i nauczycieli. 

Kogo oni tak naprawdę znali? Czyje sekretne marzenia? Znali tylko własne, subiektywne wyobrażenia na nasz temat. Co o tobie wiedzieli? 
Że jesteś słaba z matmy – ale już nie to, że piszesz wiersze. 
Dostrzegali twoje zażenowanie przy każdej publicznej wypowiedzi, ale nie – że żywiołem, który pozbawiał cię skrępowania jest taniec. Wiedzieli o tobie, że pięknie malujesz. Ale do głowy by im nie przyszło, że potrafisz wygłosić płomienną mowę obronną i przekonać sąd o niewinności twego klienta. Albo, że jesteś świetnym handlowcem! Byłaś zawsze taka nieśmiała! 

A może zapamiętali cię jako największego szkolnego rozrabiakę? Zdziwiliby się widząc z jaką pewnością i odpowiedzialnoscia potrafisz prowadzić chirurgiczny skalpel! 

A ty? Co czujesz patrząc w ekran telewizora? Gdy w seksownej, elokwentnej rzecznik prasowej ważnej, znanej firmy rozpoznajesz tę szarą myszkę spod ściany, której – o zgrozo! – imienia nie moższ sobie przypomnieć! Niedowierzanie? Podziw? Zazdrość? 

Czasami… możesz poczuć się oszukany. Bo może właśnie wtedy ty spijałeś śmietankę własnej lokalnej popularności. Gdy ona mozolnie w samotności wdrapywała się na szczyt, ty płynąłeś z prądem bez wysiłku, myśląc, że tak będzie zawsze. Dlaczego nikt ci nie powiedział, że lepiej pomęczyć się parę lat by mieć później lżej przez resztę życia?

A może było całkiem odwrotnie...
Ileż to razy słyszałeś, że jesteś zerem, dno totalne, nic z ciebie nie wyrośnie. Kładli ci to do głowy twoi kochani rodzice i pedagodzy. To takie wychowawcze! Jeśli byłeś słaby – mogłeś się zawahać i im uwierzyć. I nie pójść swoją wymarzoną drogą. Zostałaś na ich życzenie kiepską nauczycielką czy lekarką zamiast najlepszą w mieście fryzjerką. Ale mam dla ciebie dobra wiadomość. Nigdy nie jest za późno by zrobić na złość tym co w ciebie nie wierzyli. Dobrze zapamiętałam ten cytat:

“Gdybyś usłyszał tysiąc razy od ''życzliwych'' : nie uda Ci się.
To wiesz co?. Rób nadal wszystko jak najlepiej potrafisz i pokaż, jak bardzo się mylili.
Sukces jest największą, dostępną, ludzką zemstą.”
(Nikodem Marszałek)



Teraz powiem słowko o sobie. Nie mam spektakularnych sukcesów na swoim koncie, długo nie wiedziałam, co chcę w życiu robić. Żyję swoimi małymi radosnymi osiągnięciami na moją mikro-skalę. Ale coś ci powiem! Mimo to znam uczucie tej satysfakcji. Ten wyraz niedowierzania w oczach ludzi, którzy cię tak naprawdę nigdy nie znali. Ten ułamek bezgranicznego zdumienia, krótszy niż mrugnięcie powieką, ale nie do zapomnienia, bezcenny! Warto dla niego zmierzyć się z odłożonymi na półkę marzeniami.

I bądź wytrwały. Tylko to się tak naprawdę będzie liczyło w ostatecznym rozrachunku. Bo:

“nic na świecie nie zastąpi wytrwałości. Nie zastąpi jej talent - nie ma nic powszechniejszego niż ludzie utalentowani, którzy nie odnoszą sukcesów. Nie uczyni niczego sam geniusz - nienagradzany geniusz to już prawie przysłowie. Nie uczyni niczego też samo wykształcenie - świat jest pełen ludzi wykształconych, o których zapomniano. Tylko wytrwałość i determinacja są wszechmocne”. - Calvin Coolidge



Chciałam podać jeden malutki przykład, że warto...
 być upartym i zmagać się z własnymi ograniczeniami... 
Takich ludzi jest miliony, ale mnie osobiście zainspirowała skromna postać pewnego Kanadyjczyka, pioniera dialogu miedzy chrześcijaństwem, ogólnie pojętą duchowością i psychologią. Mowa o Jean Monbourquette, ale to za długi temat na dziś. Może niebawem... Przy innej okazji... 







74 komentarze:

  1. Wiesz, czytałam, czytałam i refleksja nasuwa mi się jedna. Żyję dla siebie i swoich bliskich, nie interesują mnie opinie 'życzliwych' niech sobie myślą co chcą. Mam swój własny mikrokosmos, i w nim jest mi najlepiej. Kto chce mnie poznać, dostrzega, że pozory zawsze mylą...
    Miłego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też jestem odporna na opinie innych, bardzo dawno wypracowałam w sobie zasadę, że : " To co inni sądzą na mój temat nie należy do mego biznesu" i raczej to ich problem - jeśli mają z postrzeganiem mnie - jakiś problem :) Chciałam raczej podkreślić, że tak naprawdę nikt, oprócz nas samych, nie zna drzemiącego w nas potencjału. I gdy jesteśmy jescze bardzo młodzi, czasami nie potrafimy konsekwentnie pójść za swoim głosem, bardziej wierząc opiniom innych, zwłaszcza różnych autorytetów na nasz temat. Dobranocka Marto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potencjał, tak, chociaż też często nie mamy pojęcia na co nas stać. Życie nas dopiero uczy, jacy jesteśmy :)
      A młodzi cóż, nie chcą słuchać dobrych rad i muszą popełnić kilka błędów własnych, a autorytety nie są teraz zbyt wyszukane. Na szczęście zazwyczaj czas koryguje poglądy :)
      Pozdrawiam ciepło...

      Usuń
  3. Świetny tekst, i tak miałam zakończyć, bo naprawdę krucho u mnie z czasem, ale muszę napisać coś więcej, bo tekst mnie dotknął. Dotknął. Wzruszył. A może nawet zasmucił.
    Ale przede wszystkim czułam, jakbym czytała o sobie, choć do końca w żaden z opisanych typów sie chyba nie wpisuje, ale dotknęłaś czułej struny. Po prostu bardzo tęsknię za czasami liceum, naprawdę je uwielbiałam:), a teraz wiem, że to nie wróci.

    PS. Pięknie wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Great post. Nice blog. Follow each other?
    http://solaanteelespejo.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały wpis-dziękuję Ci za niego Kochana:)"Teraz powiem słowko o sobie. Nie mam spektakularnych sukcesów na swoim koncie, długo nie wiedziałam, co chcę w życiu robić. Żyję swoimi małymi radosnymi osiągnięciami na moją mikro-skalę."-nic dodać nic ująć!Jakbym siebie samą słyszała...tylko ja nie potrafię swoich myśli tak ubrać w słowa:)

    Chciałam jeszcze dodać,że wyglądasz świetnie:)Płaszczyk bym podkradła-krój,kolor-obłędny jest:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze jak kupilam ten plaszczyk to natychmiast pomyslalam o Tobie, jakos mi tak bardzo do ciebie przypasowal, sciskam i milego weekendu zycze!

      Usuń
  6. Bardzo mądry tekst napisałaś Agnieszko. Wydawało mi się, że niektóre zdanaia to ja pisałam. Na przykład: "Że jesteś słaba z matmy - ale już nie to, że piszesz wiersze".
    Uogólniając - to nie tylko w szkole niewiele o nas wiedzą. Nawet najbliżsi też wiedzą tyle co nic.Ale nic na to nie poradzimy.
    Piękne te szyszki na zdjęciu.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajrzałam, żeby zobaczyć czy mi nie odpisałaś..... a tu nie ma mojego komentarza.
    Napisałam raniutko, że bardzo mądry jest ten Twój tekst. A juz takie zdanie jak: "Że jesteś słaba z matmy - ale już nie to, że piszesz wiersze". Bo to się odnosi do całego naszego życia. Tak naprawdę to ludzie niewiele o nas wiedzą. Z różnych przyczyn - między innymi z tej, że nie chce im się posłuchać jak się o sobie do nich mówi .... bo ich to nie interesuje. Poza tym ludzie wyciągają przeważnie błędne wnioski. Na przykład oceniają człowieka po pierwszym wrażeniu jakie na nim zrobił przy poznawaniu się wzajemnym.
    Temat rzeka. I jeszcze jedno - sami nie wiemy co w nas drzemie. I sami siebie nieraz zaskakujemy.
    Piękne te szyszki są.
    Udanego, słonecznego weekendu Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Stokrotko, bo ja po nekaniach jednej i tej samej zawistnej kolerzanki zaczelam moderowac komentarze, to sie nie nqdawalo do druku - dlatego od razu nie widzisz mego komentarza :) ale na dobre wyszlo, bo w drugim komentarzu rozwinelas swoja mysl jeszcze bardziej, sciskam cieplutko i juz mysle o weekendzie, zycze bys go spedzila kolorowo!

      Usuń
  8. Ha! Wiedziałam, że jak "tutaj" zajrzę, to... się gorzko uśmiechnę - za co DZIĘKUJĘ :)
    Właśnie niedawno robiłam sobie mały "rachunek", łącznie z "powrotem" do tych najdawniejszych, szkolnych czasów... Niestety, owy "rachunek" nie wypada na moją korzyść... Może zabrakło talentu, wykształcenia, geniuszu, może... wytrwałości... A może jestem dla siebie zbyt surowa... Trudno ;)
    Pozdrawiam cieplutko (u mnie -2 stopnie o 7.00).
    shoppanna

    OdpowiedzUsuń
  9. Och ile czlowiek po drodze nagubil szans! ale moze lepiej nie patrzec w stecz tylko do przodu :);

    Bez wzgledu na to jak bys sie surowo nie oceniala, jestes jedna z moich najbardziej ulubionych blogerek, jak Adriana, Marta, Stokrotka, Joanna, Beata, Sara, Ania, Renia i wiele wiele innych do ktorych zagladam regularnie, bo sie od was uzaleznilam, a ktore ciezko jest mi tu wyliczyc :)

    dziekuje wam za to ze jestescie - i nie ma w tym zadnej kokieterii - wspaniale, niepowtarzalne, autentyczne, swiadome siebie dziewczyny. Bardzo mnie wzruszacie, dostarczacie wielu pozytywnych doznan i ciesze sie, ze jestescie i moge czasami do was zajrzec.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Wzajemnie uzależniona" życzy pięknego weekendu :*****

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie piszesz, miło się czyta, lubię to:))))a, ślicznie wyglądasz, extra:))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolejny bardzo mądry post...jak ja lubię u Ciebie bywać na herbatce (bo zawsze mam pod ręką kubek gorącej herbaty, jak Cię tutaj odwiedzam...). Kilka dni niebytu w sieci, kilka dni chorowania, smutków małych i dużych, zastanawiania się nad swoim życiem, biciem z myślami...i włączam przegląd blogów i czytam...i czuję się, jakbyś pisała do mnie, o mnie, dla mnie...Dziękuję Ci Moja Droga...tego mi było trzeba... :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. A widzisz, bo ja cie scigam myslami, intuicyjnie przywoluje i nawet post napisalam pod ciebie siostro- wodniczko! Prawde pisza, ze mysl to energia! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Thank you for visit my blog. I'm now following you.
    http://solaanteelespejo.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mądry tekst.
    Ważne są opinie bliskich mi ludzi, innymi się nie przejmuję, bo chyba bym zwariowała ;) Od tych wszystkich "na twoim miejscu" i "gdyby byl/a toba to" głowa może rozboleć.

    Zakochałam się w Twoim płaszczyku :) Przepiękny kolor !

    OdpowiedzUsuń
  16. Post jak zawsze świetny, jak zawsze daje do myślenia. Jednak nie wypowiem się dla odmiany wstrzymam się od głosu ;) Gdyż sama stoję na życiowym zakręcie a każda z dróg woła " choć tędy"... Za to wyglądasz przepięknie, płaszcza Ci zazdroszczę , sama bym taki chciała , kupiłam w ostatni weekend gruby sweterek w tym kolorze i czuje się w nim dobrze choć daje po oczach O.o Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaufaj swojej intuicji Kropko przy wyborze drogi! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Najtrudniej jest mi pozbyć się teraz, jesienią, kiedy dopadł mnie kryzys finansowy, uczucia, że jestem taka szara. I to głupie, ale zakupy naprawdę poprawiły by mi humor, choć dzisiaj. A co.
    Piękny post, taki mądry, masz rację, warto walczyć do samego końca o marzenia

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozumiem cie doskonale, zwlaszcza ze witryny sklepowe kusza wszystkimi barwami swiata! Wiesz co, tak swietnie potrafisz zrobic makijaz, schwyc za pedzle i pomaluj swoj swiat kolorowo, pieknie umalowana buzia - i od razu bardziej chce sie zyc! A moze i inspiracja wtedy przyjdzie i wyczaruje sie cos z zapomnianych w szafie ciuszkow, a moze jakas manna z nieba spadnie, czego ci goraco zycze - i wystarczy na jakis kolorowy drobiazg w ulubionym sklepie. Kazda z nas zna okresy wiekszej obfitosci i niedoboru. Gdy jest krucho, pozniej uwazniej kupujemy rzeczy i potrafimy bardziej sie z nich cieszyc! Nie mysl, ze truje tak sobie pod publiczke - znam te stany z autopsji. Bardzo udanego weekendu zycze, pomimo wszystko i usmiechnietej buzki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że to napisałaś, że poświęciłaś chwilę, doceniam tak miłe słowa. jesteś bardzo pozytywnym duszkiem który zjawił się na moim blogu co mnie niesamowicie cieszy.
      Mam nadzieje że już niedługo będzie tylko lepiej

      Usuń
  20. Jak tylo spojrzałam na piosenkę wiedziałam że post będzie ciekawy.. i jak zachwycasz:) To fakt, że każdy patrzy na nas przez pryzmat pierwszego wrażenia, i sytuacji w których akurat się objawiamy. Nikt tak na prawdę nie zna nas do końca, prócz nas samych. Tylko my wiemy na co nas stać i co kieruje naszym życiem, jakie motywacje do działania.
    Wciąż uwielbiam udowadniać ludziom jak mało wiedzą o mnie, kocham zaskakiwać, szokować, łamać stereotypy, bo kto powiedział, że blondynka nie może być inteligentna? Że realistka studiująca matematykę nie może być romantyczką piszącą wiersze?
    Życie samo w sobie jest pełne niespodzianek. Precz z ocenianiem ludzi po pozorach, przez pryzmat ich rodzin i miejsca zamieszkania..

    OdpowiedzUsuń
  21. Amy, dziekuje, identyfikuje sie z tym co napisalas o zaskakiwaniu i lamaniu stereotypow w 100%! jakbys czytala moje mysli!

    OdpowiedzUsuń
  22. Awesome look and such a great photos!!!

    Happy Weekend,

    Nicoleta

    www.nicoleta.me

    OdpowiedzUsuń
  23. The blue jacket and handbag look really so nice.

    http://fashiondenis.blogspot.sk/

    OdpowiedzUsuń
  24. jak zawsze świetny tekst, a wiesz dlaczego?:) bo po przeczytaniu go dopadła mnie taka refleksja,że nie mam ochoty już nic pisać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, to zadziałałam tu jak demotywator! ;) miłego weekendu!

      Usuń
  25. You look a bit absent, is it because you want to create a certain atmosphere?

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
  26. Filip and Kristel, Yes I'm talking about the old school days, the lost opportunities, secret dreams...And about that everything is still possible for each of us :)

    OdpowiedzUsuń
  27. piekny,poruszajacy tekst ...
    nawet my sami siebie nie znamy do konca,do dopiero inni
    tak jak Pani pisze trzeba uparcie isc przed siebie,nie przystawac,nie rezygnowac i nie sluchac tych 'zyczliwych'bo w nawet w najtwardszym sercu z kamienia dziure mozna wydlubac.
    sliczny plaszczyk i nowa fryzurka bardzo twarzowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, bardzo trafnie i obrazowo napisałas o tym sercu, lepiej bym tego nie ujęła!

      Usuń
  28. Przeważnie tak jest, że poznajemy ludzi powierzchownie. Nie staramy się zaglębiac w ich życie a tym bardziej pasje. Ze szkolnych lat pamiętamy własnie takie sprawy...kto był dobry z matmy, kto nosił modne ciuchy lub odwrotnie...kogo nie lubiliśmy, kto był słaby w ortografii. Zyjemy szybko ,zapatrzeni w swój świat, w swój mikrokosmos.

    Pięknie Ci w tym płaszczyku, myślę, że żadna inna blogerka nie wyglądałaby w nim lepiej.
    Spokojnej nocki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elaaa ;) nie kokietuj, bo się zaczerwienię... :) miłego weekendu, dobranoc :)

      Usuń
  29. Hmm, mądry tekst... teraz z pewnej perspektywy mogę spojrzeć za siebie na swoich kolegów.. na siebie... żyjąc z nimi w symbiozie dostrzegam magię słów, zwłaszcza tych krytycznych, pedagogicznych... pamiętam jak polonistka miażdżyła moją Psiółę starając się jej przy całej klasie udowodnić że nie przeczytała Orso; Sachem -maglując ją niemal z przecinków znajdujących sie w teg kilustronicowej noweli... czy wytykając jej spisywanie z bryków rzekomych zdań- tylko dlatego że jej nie lubiła i uważała że jest głupia, - wczoraj się obroniła jest podwójnym magistrem- bibliotekoznawstwa i Polonistyki UJ, uczy w szkole na miejscu owej polonistki :) i po niej przejęła bibliotekę... Jestem z niej dumna, zawsze byłam, wiedziałam że przeczytała tą cholerną książkę i że wypracowania pisze sama... wielu z moich klasowiczów mogło by powiedzieć wychowawcom a ugryź mnie w dupe stara ruro postwiłaś na mnie krzyżyk a ja osiągnąłem swój cel!!!
    Ja zawsze byłam nijaka, wd siebie brzydka, teraz mogę powiedzieć że wyglądam lepiej niż 3/4 dziewczyn z mojego i około mojego rocznika... ale wynika to z niewiary w siebie i swoje Ja, które trzeba przypudrować, by rumień się nie wylał.... nie rozwijałam się bo nie wierzyłam w siebie.... teraz trochę za późno zaczynać od nowa... ale gdybym miała wybrać najszczęśliwszy czas dla siebie to paradoksalnie trwa właśnie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dochodze do tego samego wniosku co ty! Dziwne, ale teraz czuje sie chyba najlepiej sama z soba. I wiele głosów takich słysze. Myslę, że chodzi o to, że doradtając, nabierając doświadczenia, pokonując swoje własne demony stałyśmy sie świadomymi siebie kobietami. Potrafimy zaakceptowac swoje mankamenty, podkreślić zalety, kochamu i czujemy sie kochane. najczęściej jest to czas, gdy mamy też dla kogo zyć - pojawienie sie na świeci dzieci, sprawia, że czujemy sie bardziej stabilne, odpowiedzialne.
      A ten przykład, ktory opisałas bardzo trafnie oddaje postawy niektorych nauczycieli i w konsekwencji nasze późniejsze wybory. kto wie, gdyby ten babsztyl nie gnębił tak twej kolezanki, może by tak dogłębnie nie poznała literatury :) :)
      Na nas matematyk nazywał - klasa specjalna i znęcał sie nad nami psychicznie ze stoickim spokojem, do dzis pozostała mi trauma, ale sie uodporniłam walcząc nieustannie o nędzną trójczynę na półrocze i koniec roku :)

      Usuń
    2. Aniu, NIGDY nie jest za późno zaczynać od nowa, nawet tak nie myśl.
      Jesteś młoda, masz bardzo sympatyczny uśmiech i na pewno jeszcze im pokażesz...

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Lizawieta ma świętą rację, zajęłam się tym wątkiem szkoły, a właściwie to nie o tym chciałam! Broń Boże nie myśl, że jest za późno! No, może pilotem juz nie zostaniesz :) albo górnikiem :) ale ciągle masz szansę coś zrealizować ze swoich odłozonych na półke marzeń. Powiem ci w sekrecie, ale nie głośno - by nie zapeszyć - mam tyle lat co mam, jestem od ciebie dużo starsza, a dopiero teraz jesatem w trakcie realizacji swoich najskrytszych marzeń. Zapewniam cię, że teraz własnie masz największy potencjał i możliwości. Nie trać czasu, zaczynaj!

      Usuń
  30. Piękny tekst z przyjemnością się go czyta i skłania do refleksji:))moje koleżanki ze szkoły podstawowej mieszkają w takiej odległości że co dwa a czasem trzy lata staramy się spotkać:))właściwie to teraz się poznajemy:))Śliczny płaszczyk bardzo ładnie Ci w tym kolorze:))Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Nasza klasa ( mówię o liceum, bo z podstawówki to raczej żadna przyjaźń niestety nie przetrwała) była malo zgrana, po maturze rozeszłyśmy się ( bo same baby) w różne strony, ale z niektórymi utrzymuję bardzo ciepłe kontakty i jak mówisz - dopiero po szkole naprawdę zaczęłyśmy siebie odkrywać.

    OdpowiedzUsuń
  32. wow!!! this remind me of the education in singapore! My friend my singapore said people divided them in to super smart, smart, normal and poor while they are very little, but that's so unfair! ....Hong Kong education also sucks in some way because people always tell u what to do..maybe in the US is the more free and people can really develop their own talent!! also, people change their field all the time...well, I am a person always believe in MYSELF!! ahahahha, If I am interested in sth I always do my best no matter what:) but I always did change my field of interests also! But I don't care what other think, I live for myself:P

    cheers:) nice outift btw:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo mądry tekst. Coś jest niedobrego w tej polskiej szkole, bo rzeczywiście promuje przeciętność i konformizm, to tkwi nie tylko w podstawie programowej, ale i w podejściu nauczycieli do uczniów i uczniów do siebie nawzajem - ryzykownie jest się wychylać z oryginalnością.
    Ja zawsze wybierałam swoją drogę, w czym wspierali mnie rodzice; nie żałuję, bo ułożyło mi sie w życiu całkiem fajnie. Muszę przyznac jednak, że nie wiem za bardzo, co sie dzieje u moich kolegów i koleżanek z liceum, nasz klasa nie była zbyt zgrana i po prostu wszyscy sie rozeszli w swoje strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, ze miałas wsparcie w rodzicach, bo moi wychodzili z założenia, że nauczyciel ma zawsze rację, nawet...jak jej nie ma... :) a wiec lekko nie było!

      Usuń
  34. Myślę, że tak się dzieje dlatego, ze nie mamy wielu nauczycieli z prawdziwego zdarzenia, oczywiście - podkreślam - nie dotyczy to wszystkich. Znam wielu wspaniałych, mądrych nauczycieli, których pamieta sie i cieplo wspomina całe życie. Wiele moich koleżanek jest naprawde dobrymi, kochającymi ten zawód pedagogami ubustwianymi przez dzieci. Moja tesciowa całe życie pracowała jako nauczycielka, a do dziś , mimo, ze jest dawno na emeryturze - przychodza do niej dawni wychowankowie, kiedy naprawde juz ni9e musza pamietac dawnej nauczycielki z podstawówki. To o czymś świadczy. Ale druga strona medalu jest taka, ze do tego zawodu trafiaja nieudacznicy, którzy gdzies tam zdawali, ale im sie nie powiodlo ( np prawo, czy medycyna) wiec przyszli do szkoły uczyc biologii czy historii, studia pedagogiczne mimo wszystko łatwiej jest skończyć. I nie dość, że są to ludzie, którzy nie maja z tym zawodem nic wspólnego, to najczęściej jeszcze lubia dzieci, ba! ludzi nie lubią. I jak widzę jak taka miernota, która nie była lubiana przez nikogo w szkole ze wzgledu na swoja złośliwość, a która osiągała dobre oceny dzieki łapówkom spod lady w ciężkich socjalistycznych czasach, gdy nie było nic na półkach. I teraz ta tępa osoba, jest nauczycielką w wiejskiej, malutkiej szkole, gdzie z czasem dochrapala sie dyrektorstwa, kształtuje swiadopoglad dzieci ( swoj majac niezwykle ciasny) - to naprawdę, cieszę się, że mój syn nie musiał chodzić do takiej szkoły. Bogu dzięki, ze dla równowagi są tez ci wspaniali nauczyciele, ale chyba takich jest mniejszość. I zazwyczaj tzw."grono pedagogiczne" patrzy na nich kwaśno i z przekąsem bo sa uwielbiani przez dzieci i młodzież.

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj, wkradła się literówka ( niejedna zresztą) Miało być :"nie lubia dzieci", ale zgubiłam "nie" co zmienia sens mojej wypowiedzi, jakoby ci "źli" nauczyciele lubili dzieci, a nie lubili ludzi... sorrki :)

    OdpowiedzUsuń
  36. mnie często zaskakuje, co teraz dzieje się z moimi znajomymi z czasów szkolnych, ale z przykrością muszę stwierdzić, że zwykle negatywnie

    OdpowiedzUsuń
  37. aż zabrakło mi słów po przeczytaniu tego co napisałaś. jestem pod ogromnym wrażeniem i powiem jedynie, że całkowicie się z Tobą zgodzę :))

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo mądrze i bardzo prawdziwie to napisałaś. Ja już od 3 lat strasznie się martwię o moje dzieci. Zwłaszcza o starszego, jest taki wrażliwy, tak łatwo go zranić, daje się namawiać.A nauczyciele czasami są tacy nie na miejscu, nie tu gdzie powinni być, czuja w szkole władzę nad tymi małymi ludźmi, bo gdzie indziej byliby zawsze na dole. Mam nadzieję ze moje dzieci trafią pod dobre skrzydła.Ja nie zawsze dobrze trafiałam, ale kto to może przewidzieć?Nauczyciele powinni przechodzić odpowiednie testy, nie tylko skończyć odpowiednie studia. Tylko czy to coś da?"Mali" ludzie potrafią się dobrze kamuflować aby móc być tam, gdzie nie powinni.Dobrzy nauczyciele-będą nimi nie tylko w szkole ale tez poza nią, i do końca życia, tak jak ktoś napisał-odwiedzani przez swych wychowanków nawet wtedy gdy znikną ze sceny.
    Wyglądasz w tym płaszczyku ślicznie, przydałby mi się taki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze toważyszy nam lęk o nasze dzieci, wypada nam tylko mieć nadzieję, ze spotkają na swoich drogach ludzi, którzy nie złamia ich delikatnych osobowości, ale pomogą rozwinąć skrzydła, dookreślic siebie, pokonac słabości.

      Usuń
  39. Pieknie napisane. Najwazniejsze, to dostrzegac sens swoich dzialan, nawet, jesli osobom z zewnatrz absolutnie nie wydaja sie wazne. ;) Twoje male sukcesy, o to chodzi!

    OdpowiedzUsuń
  40. great photos!!!! maybe we follow each other!? let me know ;) www.yuliekendra.com

    OdpowiedzUsuń
  41. "Teraz powiem słowko o sobie. Nie mam spektakularnych sukcesów na swoim koncie".
    Spektakularnym sukcesem jest Kuba. Takie syna tylko pozazdrościć.
    No i jest jeszcze Ktoś, dla kogo w pewien sposób Jesteś inspiracją.
    Pozdrawiam jesiennie, ale ciepło z Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziulek, dziękuję za taki ciepły wpis! :)

      Usuń
  42. Agusia i znowu Twój wpis wywołał moc emocji (niekoniecznie tych dobrych)....byłam wcześniej..przeczytałam i musiałąm sobie to wszystko pokułaac swoje myśli i wspomnienia, które powróciły jak bumerang :))
    Moja szkoła była fantastyczna i mówię tu o podstawówce, a także średniej szkole ...do dziś mam kontakt z wieloma koleżankami/kolegami ....potrafimy się spotkac na ulicy i rozmawiac, a koleżankę ze szkolnej podstawówki tą najlepszą mam do dziś ...obie uczestniczyłyśmy w naszych ceremoniach ślubnych i spotykamy się w miarę możliwości ....za to często słyszałam różne rzeczy od osób starszych ....babcia kiedyś mówiła do taty ....zobaczysz nie skończy szkoły, bachora przyniesie i wiele innych...no cóż nie powiem będąc panną nie byłam bardzo poukładana...zabawy, imprezki, spotkania ze znajomymi ...biwaki itd.Ale szkoły pokończyłam, bachora nie przyniosłam ...zbudowałam rodzinę jaką zawsze Ja chciałam miec ...i może nie jestem właścicielką firmy i nie mam wspaniałej pracy ale mam to co dla MNIE najcenniejsze dzieci i męża którego kocham ...Ja też jestem kochana i to dla mnie cenniejsze nizli wszystko inne ....znam wiele osób, i to nie muszę szukac daleko ...wykształconych, na wysokich stanowiskach ...mieli wszystko dosłownie, lecz ich małżeństwo nie przetrwało, a dzieci cierpią do dziś....tak więc wniosek jeden,, nie to złoto co się świeci ''...w życiu nie można miec wszystkiego !!!
    A jeśli chodzi o dzisiejszą szkołę to dla mnie jest zupełna porażka ...mam dwoje dzieci i czasami ręce opadają co się tam dzieje, kiedy rozmawiam z moją mamą ...to zawsze mówi że nigdy się nie nachodziła za dziecmi do szkoły co Ja ...właśnie w poniedziałek kolejna rozmowa właśnie w szkole ....dzieciaki same na boisku asfaltowym na lekcji wf.....jeden z uczniów podstawił nogę mojemu synowi i ręka zbita jak balon ....izba przyjęc i tkd. nauczycielka była w bibliotece szkolnej i obserwowała z okna szkoły ....dzwoniąc do męża stwierdziła ...No wie Pan stało się to wf, ale do jasnej ch ....gdzie była Pani !!!!No właśnie...Gdzie ????Nie mam pytań więcej ..wiem jedno moje dzieci nigdy nie będą miały tyle wspaniałych wspomnień z lat szkolnych co Ja i ubolewam nad tym bardzo :***
    Uffff chyba się zapędziłam ..przepraszam :)Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beti! Ja się tylko cieszę jak piszesz kochana... Nigdy nie jest za dużo. Tylko rzeczywiście ta nasza polska, szkolna rzeczywistość gorzka jest trochę...

      Usuń
  43. love the header!!
    http://please-freeze-time.blogspot.com/
    xoxo Jules

    OdpowiedzUsuń
  44. Aguś, dzięki za fajne refleksje o szkole (o Boże jak dawno to było ) i o postrzeganiu siebie...Ktoś tak mądrze powiedział, że "jak nie polubisz siebie, to trudno będzie polubić innych"..tak więc warto byc dla siebie dobrym , uśmiechać sie do siebie...dosłownie i w przenośni a wtenczas "dobra energia" doda nam sił...Dobranoc kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Dobranoc Malinko! Dobrze miec cie w zasięgu myszki po drugiej stronie mego wirtualnej przestrzeni! Choc naprawdę 1500 km stad! Kliknij jutro do mnie maila z pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Pozdrawiam Cię serdecznie, niedzielnie

    OdpowiedzUsuń


  47. Kochana zapraszam, otagowałam Cię :-)

    OdpowiedzUsuń
  48. Bardzo mądry tekst i bardzo poważny temat. Mam złe wspomnienia ze szkoły średniej - właściwe kilku, bo zmieniałam, rzuciłam ją jako 17-ka, wróciłam żeby ją skończyć dopiero kilka lat później. Sama sobie utrudniałam, ale kompletnie nie mogłam się odnaleźć w systemie. Rodzice nie wspierali, wręcz odwrotnie. I byli załamani. Na pewno bali się. Natomiast ja niczego nie żałuję, poszłam drogą trudną drogą, dłuższą, ale po drodze miałam ciekawe widoki:D Byłam bardzo zbuntowana, nie umiałam iść na kompromis, źle wybrałam w pewnym momencie...Jako matka ucznia szkoły podstawowej jestem załamana....Może w szkole jest większy luz, niż za moich czasów, ale ...Tragedia, jeśli chodzi o podejście nauczycieli. Jakby się bali i uczniów i rodziców. Spraw trudnych załatwić nie potrafią. Chcą współpracy z rodzicami, ale mam wrażenie, że tylko w jedną stronę - gdy pani wychowawczyni coś organizuje, chce widzieć zaangażowanych rodziców. Gdy dziecku dzieje się krzywda ze strony innych dzieci - nauczyciel nie reaguje, albo robi to nieskutecznie. Dzieciaki są rozwydrzone coraz bardziej. Ciągle wydaje mi się, że szkoła jest nudna.

    OdpowiedzUsuń
  49. mam podobne wrazenia jesli o chodzi o szkole dzis - nauczyciele jakby sie bali, a rozwydrzenie osiqgq stopien krytyczny. jesli np nauczycielka po weekendzie ma somatyczne objawy nerwicy na mysl, ze znow stanie oko w oko " z tymi potworami" ( cytat autentyczny, a zdarzenie z zycia zaczerpniete) to jasno obrazuje stan szkoly dzisiaj. brakuje madrych nauczycieli, ktorzy byliby autorytetem i potrafili madrze wziac dzieciaki w karby, czesto sie tez boja z innego powodu, ze kazda ich decyzja czy ingerencja spotka sie z atakiem rodzicow, bo nalezaloby poruszyc i inny temat. Dzis rodzice czesto tez sa winni "rozwydrzeniu" dzieciakow, sama znam mamusie gdzie stopien ich tolerancji wobec wybrykow latorosli osiaga poziom absurdu. i wszystko odbieraja jako pogwalcenie praw dziecka, i w tym swietle juz nie dziwi fakt, ze nastolatkowie zakladaja nauczycielowi kubel ze smieciami na glowe podczas lekcji i wszyscy sie swietnie bawia! Mysle, ze to problem bardzo zlozony i naduzycia sa po obu stronach.
    To bujna mialas szolna mlodosc :) Ja podstawowke i liceum skonczylam raczej bez ekscesow, za to pozniej sie zaczelo! za chiny nie moglam zdecydowac co ze swoim zyciem robic i studia zaczynalam trzykrotnie. Mozolnie je konczylam ze wzgledu na olbrzymia ilosc roznych zainteresowan z nimi bezposrednio nie zwiazanych... a pojawiajacych sie po drodze. I chyba za kare zostala na mnie rzucona klatwa niekonczacego sie samoksztalcenia i tak ciagle, ja stara baba musze cos sie douczac. Jak nie francuski to ruski. Jak nie ruski to flamandzki. jak nie flamandzki to inne pierdoly i tak chyba do emerytury, nan nadzieje, ze wczesniej nie schwyci mnie Aizheimer, nie daj Boze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam pęd do nauki. Otwarta głowa godna pochwały. Dobrze, żeby tego uczono w szkole, taką mądrość dorośli przekazywali dzieciom - że nie uczą się dla ocen, ale dla siebie, by mieć łatwiej- w sensie szerszego wyboru. Bo możliwości jest ogrom! Takich rodziców, o jakich piszesz - znam i mam pod rękę, w klasie mojego syna. Właściwie chciałam o tym pisać kiedyś u siebie, bo temat mnie męczy w realu. Nadopiekuńczość, wyręczanie dzieci w ich obowiązkach, pozwalanie na "za wiele".

      Usuń
  50. Wmawiają dzieciakowi, że jest niegrzeczny, leniwy, że nic nie potrafi, że do niczego w życiu nie dojdzie, że inni są mądrzejsi i im będzie dobrze. Kiedyś myślano, że tą drogą sprawią, że dzieci pokażą "a właśnie, że nie". Tylko niestety prawda jest taka, że dzieci zaczynają w to wierzyć i nic nie robią. Bo w tym najodpowiedniejszym dla ich wieku powiedziało się kilka magicznych słów, które zmieniają całe życie...

    W mojej klasie była grupa dziewczyn "kujonów - co to ja nie jestem". Brylowały może przez te kilka lat, a potem... Totalna nuda w ich życiu. Dużo ciekawiej mają Ci zwykli, przeciętni. Szkoda, że ludziom w tym wieku, gdy są w szkole za żadne skarby nie można przetłumaczyć, że to kim są w liceum absolutnie nic nie znaczy i nie będzie znaczyło.

    OdpowiedzUsuń
  51. Masz rację, absolutnie nic nie znaczy - też znam parę osób, których błyskotliwe "kariery" pokończyły się zaraz po maturze. A co do budowania poczucia własnej wartości u dzieci - znów muszę się zgodzić. Nasuneły mi się dwa cytaty, które w różny sposób sugerują, że dzieci muszą czuć, że jesteś po ich stronie, autentycznie, bez fałszu:

    " Pochlebiaj mi, a mogę ci nie wierzyć. Krytykuj mnie, a moge cię nie lubić. Zignoruj mnie, a moge ci nie wybaczyć. Dodaj mi otuchy, a nigdy ci tego nie zapomnę"

    oraz:

    " Dzieci uczą się naśladując wzory. Jeśli jesteś przepełniony poczuciem winy, że nie spełniłeś się w życiu, a mówisz swoim dzieciom by były inne, sprzedajesz trefny towar"

    swietnie, choć okrutnie odzwierciedla to piosenka Melańczuka : "Synu mam z toba do pogadania"
    http://www.youtube.com/watch?v=e8-AS_nx194

    OdpowiedzUsuń
  52. Piekny post, przeczytalam go pare dni temu ale musialam pomyslec, bo otworzyly sie stare rany. Mialam takiego trola w swojej wlasnej rodzinie, ktory niestety zabijal mnie tzn moje wlasne poczucie wartosci.... od dziecinstwa. Minelo wiele lat kiedy zaczelam wierzyc w siebie. Nigdy, nigdy nie chcialabym byc przyczyna utraty czyjejs wartosci. Zamiast krakac i byc niegatywnym dlaczego kogos nie pochwalic, zachecic. Wtedy probowalam udawadniac, starac sie ale to nic nie dawalo az wkoncu zrozumialam... To co robie robie dla siebie. Cieszy mnie kiedy ktos, komu nie dawano szansy jest dzis znana osoba a znam osobiscie pare takich osob. Pamietam z czym sie borykali ale tez pamietam przepiekne osoby, ktore niestety uwierzyly trolom i zle pokierowaly swoim zyciem marnujac je :( szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  53. Aga, no widzisz tak sie wciagne w dyskusje, ze juz drugi raz zapominam ci napisac o przepieknych zestawach ubraniowych :). Plaszczyk cudny i ten kolor tak bardzo cie ozywia. Sweterek wyglda na miluski i cieplutki :):):)

    OdpowiedzUsuń