czwartek, 2 lutego 2012

Wariacje na temat futerka, mroz i rosyjskie bukwy


Myslalam, ze moje futerko zakupione spontanicznie w SH nie bedzie mialo przyszlosci tego roku w Belgii. I oto nadeszla zima. Co prawda, daleko jej do klasycznej polskiej zimy, ale w porywach bywa noca do -10°C, a to juz powazna sprawa! Nie okrylam roz, nigdy ich nie okrywam na zime, bo jej tu nie ma; teraz gnebi mnie poczucie winy, ze wystawilam moje przyjaciolki na niehybna smierc!



Gdyby potrzeba samodoskonalenia nie wypchnela mnie na ten siarczysty mroz, zapewne nie wysadzilabym dzisiejszego dnia nosa z domu; ale jednak ustroilam swoje swiezutkie futerko i przemierzylam cale miasto w celu zapisania sie na jezyk ...... rosyjski!

Tak, tak, jezyki przyszloscia narodow, taki angielski czy francuski- coz, kazdy zna, ale rosyjski czy czeski- juz niekoniecznie. I na to jest zapotrzebowanie coraz wieksze.

Jednych z moich najwiekszych wad jest to, ze co kilka lat wypalam sie zawodowo i wtedy zaczyna juz mnie swedzic pewna czesc ciala, tak, ze trudno mi w miejscu usiedziec. Czuje, ze nadchodzi ta chwila w mojej obecnej- do niedawna tak przeze mnie lubianej pracy. I zaczynam intensywnie inwestowac we wlasny rozwoj intelektualny w mysl zasady, ze lepiej pozno niz wcale.

Otoz jak mowie, zapisalam sie na rosyjski. I przyznam, ze moje radosne zdumienie siegnelo zenitu gdy okazalo sie po napisaniu testu, ze trafiam do grupy dla bardzo zaawansowanych. Po dwudziestoletniej przerwie w nauce tego jezyka to nie lada wyczyn. Oczywiscie nie przypisuje sobie sukcesu, raczej zawdzieczam go niesamowicie surowym i znakomitym rusycystom z ktorym mialam do czynienia w moim szkolnym zyciu.

Kazda kolejna lekcja zaczynala sie od formulki: "zdrastwujcie rebiata, ruki na party polozyli, ruczki dzierzym". I ani slowa po polsku! Nawet na przerwie nasza "ruska" gawarila pa ruski! Korespondencja z rosyjskimi rowiesnikami byla praktycznie obowiazkowa! Traumatyczne przezycia spowodowaly, ze do dzis mam w glowie mnostwo ruskich piosenek, wierszykow i wyrazen. W moim przypadku rusyfikacja powiodla sie znakomicie. No, ale moze mi sie to przyda na stare lata w Belgii, he, he. Bo juz dla mego syna rosyjskie bukwy sa rownie skomplikowane co chinskie obrazki.




7 komentarzy:

  1. świetne to futerko, a pod nim tez niezle;) oj,ja tez z tego pokolenia,co obowiązkowo rosyjskiego sie uczylo w szkole... swego czasu znalam bardzo dobrze,a teraz,gdy mam coś powiedzieć, to niestety,angielskie slowa pierwsze przychodzą do glowy...

    OdpowiedzUsuń
  2. to samo mam, tylko francuskie cisna mi sie na usta, musze mowic powoli, by to kontrolowac, ale gramatyka raz nauczona w glowie zostala, no tak Nikki, my jeszcze jestesmy dziecmi Ukladu Warszawskiego i Stanu Wojennego, dlatego mamy takie same skojarzenia, o ktorych pisalas na swoim blogu: jak Boze Narodzenie- to koniecznie pomarancze itp :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne futerko :)
    cały zestaw bardzo mi się podoba :)

    pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne futerko - i zapewne bardzo ciepłe :-) I śliczna biżuteria - uwielbiam białe złoto i bursztyny!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. łał, cudowne jest to futerko, aż niewiarygodne że z sh :) wyglądasz ślicznie!

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zazdroszczę Ci tego futerka!

    OdpowiedzUsuń
  7. dziekuje, naprawde kupowalam je bez nadziei, ze je wloze tej zimy, w ogrodzie kwitly roze, zielenila sie trawa i nikt nie przeczuwal nadejscia sniegu, chyba dlatego wisialo sobie bezpansko w SH na wieszaku, czasami warto isc za swoja intuicja :)

    OdpowiedzUsuń