piątek, 17 lutego 2012

Kochac to co sie robi czyli pogadanka dla Fiodora



Dzieci rosna, a czlowiek marzy by im w zyciu lzej bylo....
Czasami probuje ukierunkowac jakos swoja pocieche biorac pod uwage jego naturalne predyspozyje, ale to dosc grzaski teren...

Od lat woze swoje dziecie ta sama droga do szkoly. Od lat zatrzymuje sie przed pasami dla pieszych tuz kolo niej. I od lat widzac wyczyny Pana Pasowego, uruchamiam umoralniajaca gadke, ktorej moje dziecie nie cierpi- chyba, a ktora zna na pamiec. Bo PP nie jest takim zwyklym Panem Pasowym. W sposob dokladny i metodyczny zabiera sie codziennie rano do swego zajecia. Najwyrazniej widac, ze ma do spelnienia misje. Lato, wiosna, jesien, zima- PP z uroczystym wyrazem twarzy stawia przy slupku na chodniku swoj plecaczek, z niego wyciaga odblaskowa kamizelke, czewony lizak i czapeczke z daszkiem. Raz podpatrzylam jak w czasie chwilowej przerwy w pracy ( brak przechodzacych pieszych) PP raczyl sie herbatka z termosa; ktory trzyma w swoim plecaczku. Milo popatrzec jak PP kieruje ruchem, na widok zblizajacych sie pieszych rzuca sie z poswieceniem na jezdnie, prezy dumnie piers, zatrzymuje sie twarza w kieunku przechodniow, z troska, jak kwoka zagarniajaca swoje piskleta, darzy kazdego przechodnia cieplym usmiechem, odwzajemnia uklony. Lubie tak na niego patrzec, na jego promienna, wzruszona twarz, jakby w tle slyszal fanfary na swoja czesc, dume z roboty, ktora wykonuje, stuprocentowe spelnienie! Oto przez chwile jest panem calego ruchu ulicznego!
Denerwuje sie na samochody, ktore probuja przemknac w ostatniej chwili, nie reagujac na jego czerwony lizak, puszy sie, zlosci, a zdarzy sie rowniez wytluc po grzbiecie, czyli masce czerwonym lizakiem nieposluszne auto. Dlugo jeszcze mamrocze cos pod nosem rzucajac epitety w strone niesubordynowanego kierowcy.
- Jak ten pan kocha swoja prace!- wzdycham i widze w lusterku jak na obliczu Fiodora zakwita grymas. Fiodor, ktory tak naprawde nie jest Fiodorem wie, ze za chwile nastapi moj slowotok typu:

- Widzisz kochanie, nie wazne co bedziesz robic w zyciu, bedziesz ministrem, lekarzem, bankierem, kucharzem, czy ogrodnikiem- marzy mi sie, zebys tak kochal swoja prace jak ten pan!

- Naprawde?, ozywia sie chytrze Fiodor- naprawde moge zostac pasowym, nie bedziesz zawiedziona? ani Ty, ani tata?

No, wolalabym, zebys moze robil cos innego...moze cos bardziej tworczego!- mowie ostroznie.
Wiedzialem! wrzeszczy Fiodor triumfalnie- tata tez tak mowi,  moge robic w zyciu co mi sie podoba, ale najchetniej to by widzial mnie w sadzie, oczywiscie nie na lawie oskarzonych, ale po drugiej stronie, bo jestem dobry z historii, polskiego i wygadany.

A ja prawnikiem nie bede, bo jestem bardzo LE-NI-WY!!!! I nie lubie wkuwac na pamiec! Rozbrajajaco szczerze krzyczy do mnie duzymi literami rozbijajac slowo na sylaby bym lepiej zrozumiala. Oczywiscie, ze nie chce, zebys byl prawnikim, ale moze jakas ekonomia?- probuje delikatnie. Dochodzimy do konsensusu: zostanie grafikiem i kucharzem. To i tak dobrze, bo w wieku pieciu lat uwazal, ze najbardziej interesujaca praca jest ukladanie kolorowej kostki chodnikowej, a majac siedem- byl zafascynowany zawodem zebraka. Na szczescie z wiekiem widze, ze moje dziecie podnosi swoje ambicje, ciekawe co jeszcze wymysli do konca szkoly: przerabialismy juz weterynarza, aptekarza i dentyste. Ale jeszcze troche czasu mamy.






12 komentarzy:

  1. świetnie się w tym zestawie prezentujesz :-) i widzę, że nawet muszkieterki mamy podobne ;-)

    A co do zawodu...hm...mi Mama też tak powtarzała i w sumie to przez Nią nie wiedziałam, co mam ze sobą począć, ale też i dzięki Niej jestem tym, kim jestem;-) Kiedy po roku studiów na innym kierunku uroczyście orzekłam (no ten spazmatyczny płacz chyba nie był jednak potrzebny ;-) ), że ja już wiem CO chcę studiować i KIM być, to powiedziała tylko, że zrobi wszystko, żebym swoje marzenia spełnić mogła. I za to jestem jej niezwykle wdzięczna :-) chociaż jeszcze czasem żałuję, że jednak nie zostałam Panią Sędziną ;-)

    Buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie, to strasznie cienka granica trudno powiedzie do jakiego stopnia trzeba lekko inspirowac swoje dzieci, ale tak by nie przedobrzyc :) najwazniejsze to chyba wspierac i byc zawsze po ich stronie, kazdy ma prawo do swoich bledow, tez dlugo ne wiedzialam kim chce zostac i troche mi to w doroslym zyciu czasu zajelo :)fajnie tym, ktorzy od dziecka wiedza kim chca zostac, ja ani moj syn do tych nie nalezymy, zbyt duzo zainteresowan i zbyt wiele srok za ogon naraz, po prostu uwodza nas rozne aspekty zycia, czasami trudno znalezc ten jedyny :)

      Usuń
  2. jestem inwestycją moich rodziców we wspólną przyszłość... może nie do końca byłam przekonana o swojej drodze życia, to dziś wiem, że potrafię nią w taki sposób kierować, żeby zadowolić siebie. i rodziców... hipokryzja.

    bardzo spodobały mi się kozaki - kolor, fason i długość do kolan.

    OdpowiedzUsuń
  3. Duże kamienie są ekstra, zwłaszcza pasują ,np. do zwykłego białego t-shirtu , albo białej koszuli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja, tez tak uwazam, wtedy wydobyte jest ich cale piekno, pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Zestaw świetny, ale przede wszystkim ujął mnie teks o Panie Pasowym:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale się uśmiechnęłam :D. Ale to już każdy rodzic tak ma, że chce jak najlepiej dla dziecka :). A tak po prawdzie... to nie wiem, czy będą jeszcze "zawody: gdy mały dorośnie - przynajmniej w naszym rozumieniu. Już dzisiaj są to bardziej "zajęcia". Piękne buty, a tak poza tym, to bardzo dziękuję za to ciepło !

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale się Ciebie super czyta. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dziekuje, tym bardziej dodajecie mi ochoty do pisania, was tezczytam z ogromna przyjemnoscia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super tekst, świetnie pani pisze. Także podoba mi się pani strój.
    Obserwuje i licze na to samo:)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo podoba mi się ta stylizacja!

    OdpowiedzUsuń