piątek, 30 grudnia 2011

Kremowy plaszczyk

Od razu po wejsciu do SH przyciagnal moja uwage, grzebnelam glebiej, moim oczom ukazal sie drugi- moze nawet ladnieszy, doprawdy nie moglam sie zdecydowac- siegajac po trzeci o zupelnie innym fasonie. Nieczesto zdarza sie klientka- nawet w SH- ktora kupuje hurtem kilka plaszczy w takim samym kolorze. Ale gdy cena wynosi 10 zl za kilogram...to kuszaca okazja!





Dzis wystojona w swoje kremiki wybralam sie na miasto. Nagle zobaczylam mala "psia biede" na trzech lapach dziwnie sie zachowujaca. Zaparkowalam szybko auto i pobieglam zwabic pieska, z bliska okazal sie milym malym kundelkiem. Z przerazeniem zauwazylam, ze jest zupelnie slepy. Chcialam go wziac na rece, ale warczal na mnie groznie i stawial opor. Zaswitala mi pewna mysl, ktora natychmiast wprowadzilam w czyn. Pobieglam szybko do pobliskiego baru "Zacisze" i poprosilam pania o najszybszy z mozliwych cieply, koniecznie miesny posilek. Pani patrzyla na mnie dziwnie nie wiedzac o co mi chodzi. To dla psa!- rzucilam niecierpliwie. Na te slowa pani rozpromienila sie, rzucajac, ze sama ma psa i wychowuje dodatkowo 6 innych, ktore pozostaly w spadku po babci. Znalazwszy wspolny ze mna jezyk zaproponowala- To moze kielbase- szybko i najtaniej. Swietny pomysl! Trwalo to minutke i juz po chwili damulka na obcasach w jasnym plaszczyku ( czyli ja) z plastikowym talerzem pelnym kielbasy- biegla haotycznie cala szerokoscia ulicy za oddalajacym sie, niewidomym kundelkiem. Samochody trabily na nas, a ludzie zerkali zaciekawieni. Dopadlam kundelka przy plocie- najpierw wyczul i bez chwili wahania zezarl kielbase, a pozniej ugryzl mnie bezceremonialnie w palec, gdy probowalam go przytrzymac, wbiegl na czyjes podworko i schowal sie do budy. Okazalo sie, ze mial wlasciciela, ktory dosc niefrasobliwie zostawil otwarta brame. A o maly wlos bym go nie ukradla! Na szczescie wszystko skonczylo sie szczesliwie tym razem.

środa, 28 grudnia 2011

Miej odwage tworzenia swiata jakiego pragniesz- post refleksyjny

oa.uj.edu.pl

Nowy Rok tuz, tuz...
Za wczesnie jeszcze na noworoczne zyczenia, ale miniony rok wzbudza we mnie potrzebe podsumowania. Dziwne- po raz pierwszy robie noworoczne postanowienia. Moja teoria dotyczaca tego zwyczaju byla taka, ze planujemy zmiany w naszym zyciu punkt po punkcie, po to gdy ucicha sylwestrowe fajerwerki, gdy magia nocy sylwestrowej ostudzi emocje- miec z czego rezygnowac...dzien po dniu, tydzien po tygodniu, miesiac...

Moje najwazniejsze zmiany zyciowe przychodzily wraz z jesienia. Zawsze to powtarzam. Moj Nowy Rok wypada gdy liscie szykuja sie do snu, a nagie ramiona drzew utula wiatr i deszcz. Jesien nigdy nie jest dla mnie smutna lecz pelna energii, pozytywnego przeslania i nadziei.

Po raz pierwszy mam potrzebe zmienic moje zycie u schylku starego roku.
Az sie prosi nadac ksztalt slowom i wyryc je przed oczyma tak aby ani chwili o nich nie zapomniec.

W Nowym roku zamierzam czesciej:
mowic- nie
wiecej podrozowac
zyc wlasnym zyciem, a nie pod dyktando innych
byc wiekszym egoista,
troche wiecej spac
i nie zapominac uzywac balsamu nawilzajacego do ciala :)
i najwazniesze- zmierzyc sie z nowymi wyzwaniami,
realizowac marzenia mojej duszy, nawet jesli nie bedzie im po drodze z obowiazkami, ktore gdyby nie brak asertywnosci nadal bylyby moim przywilejem, a nie koniecznoscia

Najtrudniejszy jest pierwszy krok jesli chcesz zmierzyc sie z czyms nowym, kazda nowa czynnosc moja ulubiona Sarah Ban Breathnach nazywa rzuceniem kamyka do stawu, bo tak jak kamyk rzucony do wody wzburzy spokojna tafle zataczajac kregi, tak kazde nowe wyzwanie, chociazby dotyczylo zrobienia czegos zwyklego w sposob inny niz przez ostatnie lata- burzy rutyne i uruchamia energie sprawcza.

Nie mysl o tym tylko zrob to!
Miej odwage dzialac, zmus sie do tego.
Ja to zrobie. Moze wiec jeszcze zapisze sie na kurs profesjonalnej fotografii. Kto wie. Przeciez zawsze o tym marzylam! :) :) :)


wtorek, 27 grudnia 2011

Bo swieta.......


Swieta. Magiczny-nie magiczny czas. Po raz pierwszy od dwudziestu lat w rodzinnym rozproszeniu. Sila wyższa. Oby zdrowie i dosiego roku! 
Oby życie toczylo się dalej i za rok doczekali!
Swiateczne zyczenia.
Zaklinanie rzeczywistosci.
I pytania.
I oto uczeni w piśmie rozkladają beznamietnie tajemnice na czynniki pierwsze. I oto wiemy z całą pewnoscią, że narodził się nie w grudniu lecz na przełomie marca i kwietnia.
Ze to nie byli królowie, lecz magowie.
Z całą pewnoscią było ich więcej niż jeden. Ale nie wiadomo czy trzech.
Ze prowadzila ich gwiazda. Supernowa. to szczegolowo opisali juz Chinczycy.
Ale czy rodzice pochodzili z Nazaretu...
Fakty, fakty, fakty.
A ja czuje sie coraz bardziej zmeczona. Czekam z radoscia, przygotowuje, konsumuje...
I juz jest po..
Nie zdazylam nawet zaglebic sie w Tajemnice. Tak jak planowalam, z kubkiem dobrej herbaty przy blasku swiec patrzac w rozwiezdzone niebo.
I ten dzien- tak nierowny dla wszystkich. Wigilia to dla mnie zapach pieluszek, trud rodzenia, radosc macierzynstwa. To wspaniale narodziny w moim zyciu. Mego syna.
Ale znam matki dla ktorych to dzien rozstania. I rocznica narodzin, ktora otwiera w sercu rane z powodu odejscia dziecka.
Dla jednych dzien lagodzacy bol, niesie promyk nadziei. Ze kiedys sie spotkaja
Nie wiem dlaczego ten radosny dzien wyzwala u wiekszosci ludzi smutek i refleksje, nazwalabym go Dniem Tesknoty. Za najblizszymi, za spokojem, za potrzeba ciepla i milosci.
Magiczny Grudniowy Dzien Tesknoty.

( zdjecie na gorze:
sukienka-C&A,
bluzka-H&M,
buty- prezent od meza na imininy ( ktore beda dopiero w styczniu)




spodnica- SH,
top, bluzka, wisior-Promod,
buty-Berca,
chusta- Veritas,
torba- butik

wtorek, 13 grudnia 2011

mniej refleksyjnie


Poprzeni post pelen byl spontanicznych mysli, ktore nasunely mi sie w zwiazku ze zblizajacymi sie swietami. zabraklo slowka o stylizacji, wiec teraz zupelnie przyziemnie skupie sie na tym co mialam na sobie dzisiejszego dnia. Stylizacja jest szaro-kobaltowo-turkusowa, ale na zdjeciu widac przewage kobaltu, fotografia czasami klamie ;)
Przy okazji: mielismy dzisiaj z synem maly spor o moj beret. Strasznie wieje, wiec zaopatrzylam sie w swoj szary ( jedyny zreszta jaki mam) beret, moj synek na jego widok jeknal i prosil bym oddala go babci, po czym wyglosil dosc smiala teze, ze przedzial w jakim "pasuja" berety to- wczesna mlodosc- tak do 30 tki, i dojrzaly wiek- po 50tce. ja, jego zdaniem nie kwalifikuje sie do rzadnej grupy, wiec beret zdecydowanie mi nie pasuje. Ale nie przekonal mnie, lubie swoje berecisko!


Czy istnieje Swiety Mikolaj?



Jak co roku.
Jak co roku dostaje zadyszki szykujac przedswiateczne podarki, mimo, ze kocham to robic.
Jak co roku, mam wyrzuty sumienia, ze oto gdzies po drodze zagubilam zwyczaj wysylania swiatecznych kart, pachnacych farba drukarska- na rzecz szybkich elektronicznych zyczen.
Jak co roku przyzekam poprawe.

Dzieci juz nic nie rozumieja z tych swiat. Gdy juz od konca listopada sklepy wrzeszcza swiatecznymi reklamami, przyciagaja wzrok wystrojone choinki i w uszach dzwiecza koledy.
O co w tym wszystkim chodzilo? Ach, zaczelo sie od zlobka... Dawno temu....

Ale kto w to dzis wierzy! Belgowie to dziwny narod. Nie wierza w zlobek i cud narodzin dawno wlozyli miedzy bajki. Pewnie niedlugo nie bedzie i choinek, bo obrazaja uczucia religijne Arabow.. Jak to mialo miejsce w sasiedniej miejscowosci pare lat temu, gdy w Urzedzie miejskim usunieto drzewko...Bo obrazalo to pracujace tam dwie Marokanki.
A wiec nie wierza w cud narodzin, ale biegaja do wrozek i sluchaja horoskopow i stawiaja tarota- to jakos nie kloci sie z racjonalnym mysleniem.. dziwne...
Nie wierza w Boga, ale wierza w Diabla. Ale chyba jeden bez drugiego istniec nie moze...

I wiele, wiele innych paradoksow.
Na szczescie wierza chociaz w Swietego Mikolaja, smutno byloby bez niego.
Ja jestem dziwna.
Wierze w wiele roznych rzeczy, ktorych nie moge dotknac.
Wiara jest irracjonalna.
I gory przenosi.
Bo jesli nie moge dotknac milosci- to znaczy, ze jej nie ma?...
Przyjazni, Wiernosci?
Albo Aniolow? Kazdy ich spotkal na swojej drodze pod postacia innego czlowieka...
I dlatego, chociaz wiara jest bardzo passé w naszym komercyjnym, racjonalnym swiecie, ciesze sie, ze jest.





piątek, 9 grudnia 2011

Zeby bylo cieplo


Nic tak nie lubie jak marznac, dlatego uwielbiam przytulne, miekkie fatalaszki jesienia i zima. Wtedy patrze na swiat z optymizmem, nawet na najwieksze kaprysy pogody przymykam oko. Dzisiejsza aura w niczym nie przypomina zimowej, mozna by miec zludzenie patrzac na fotki, ze sa robione wczesna wiosna, gdyby nie zolte liscie na drzewach.
Moj syn okreslil moja spodnice, jako" kocowa", faktura materialu rzeczywiscie przypomina mieciutki kocyk. To prawda, ze zimowe zestawy dodaja odrobine objetosci, ale przeciez jest to czas spizarnianych zapasow, odkladania sie tluszczyku w dlugie zimowe wieczory, czas energetycznych posilkow. A ze lubie zyc w zgodzie z rytmem por roku, wcale mi to nie przeszkadza.
Wiosna przyniesie nowe wyzwania, otworzy czas aktywnosci fizycznej, zmusi do pozbycia sie tego co nagromadzone zima. Poki co, nie myslmy jeszcze o tym ;)






czwartek, 8 grudnia 2011

Przedświąteczny zawrót głowy







Jest czas przygotowań do świąt uroczysty, powolny, celebrowanie chwili, staranne dobieranie prezentów, kolorowych papierów, ozdób i świecidełek. Ale czasami porządek rzeczy burzy nam nagła zmiana, wydarzenie, piętrzą się kłopoty, przybywa pracy- w pracy, gonią terminy i wydaje nam się, że oto stajemy się ofiarami jakiejś potajemnej zmowy by uprzykrzyć nam ten przedświąteczny, uświęcony radosnym oczekiwaniem czas.

Mówisz sobie: nie i postanawiasz przeczekać niekorzystny okres, albo wpadasz w wir wydarzeń i wydaje ci się, że już niczego nie kontrolujesz, że czas i świat przejął kontrolę nad tobą.
Takie mam właśnie teraz dni, nie za wiele mam czasu na zwyczajne życie czy pisanie bloga, ale nie pierwszy i ostatni raz staję w szranki z przeciwnościami i zwykłą upierdliwością losu. Dopóki widać światełko w tunelu, to znaczy, że się nie dam i święta odbędą się zgodnie z planem :)
No i zaczynam wizualizować: zapach choinki, skrzypiący śnieg pod stopami, zamieniający się w obłok pary oddech na mrozie, ciche rozmowy po wigilijnej kolacji przy dźwięku kolęd i ja otoczona bliskimi, zmęczona lecz szczęśliwa nie musząca przez moment nigdzie pędzić.....
Nie dajcie się banalnym wydarzeniom zepchnąć się na margines życia, 
nie traćcie oddechu z powodu trywialnych spraw,
Celebrujcie święta i przygotowania do nich,
cieszcie się wzajemną obecnością,
póki ciągle jesteśmy, 
póki życie trwa.