wtorek, 29 listopada 2011

Niezwykłe- zwykłe domy

Na każdym kroku czujesz oddech historii na plecach, każda ulica pełna zwykłych-niezwykłych domów, w których wśród pięknych malowideł i witraży mieszkają zwykli zjadacze chleba. Ten, kto twierdzi, że Bruksela jest nudna- nie poznał jej po prostu nigdy.......





niedziela, 27 listopada 2011

Sypialnie: w poszukiwaniu inspiracji

Sypialnia- szczególne miejsce. Każdy ma swoje o niej wyobrażenie. Dla mnie sypialnia to ciepło, prostota, drewno, biel i pastele. Trochę taki buduar. Sterylne w wystroju sypialnie, laboratoryjne-przerażają mnie. Tu gdzie wypoczywam musi być miło,pod ręką ulubione czytadła, książki "przewodniki", które można czytać bez końca otwierając na "chybił-trafił".No i fiolet. Tajemniczość. Przewodni kolor mego bloga. Najwyższe wtajemniczenie. Kobiecość. Aby nie było za smutno, lubię przełamać fiolet kropla bieli.

A oto sypialnie, które z różnych względów przypadły mi do gustu. Inspiracje zaczerpnięte z portalu : urządzamy.pl ( archiwum murator)














Chciałam dodać jeszcze kilka aranżacji moich własnych sypialni, ale nie wiem jak to się stało, ale na kompie zachowały się tylko nieliczne fotki z początkowej fazy urządzania. Teraz moje wnętrza odbiegają trochę wystrojem od tego co prezentuję, ale nie mogę odnaleźć stosownych zdjęć. Powrócę jeszcze do tego tematu, obiecuję. Póki co, kilka starych zdjęć...










sobota, 26 listopada 2011

Post kulinarny: chicons

Powracam po dłuższej nieobecności postem kulinarnym, chociaż jestem kucharką okazjonalną.

Mieszkam w belgijskiej stolicy cykorii ( chicons). Na "chicony" mam swój własny sposób, troszeczkę inny od tradycyjnego przepisu: cykoria z szynką w sosie beszamelowym. Tradycyjnie przyrządza się cykorię w całości, zawijając każdą w plaster szynki. Mój przepis na cykorię jest następujący:


1. Myję cykorię i wrzucam na chwilę do wrzątku, do którego dodaję łyżeczkę soli, łyżeczkę cukru, łyżeczkę masła i wyciśniętą cytrynę. Tak blanszowana cykoria traci swój gorzkawy smak. Następnie wyjmuję ją i wycinam tak zwane głąbiki-źródło goryczki.  





2. Kroję cykorię w drobne paseczki.
3. Dodaję pokrojoną w drobne paseczki lub kostkę szynkę




4. Do tego żółty starty serek, tutaj użyłam sera do pizzy-pyszne grube kulki



5. Następnie przygotowuję sos beszamelowy. Początkowo moje próby z beszamelem były całkowicie nieudane. Nie mogłam uchwycić momentu, kiedy trzeba zdjąć z ognia i proporcji ( ciągle za mało lub za dużo masła, mąki lub mleka) W końcu drogą prób i błędów udało mi się! 


Teraz robię to tak: rozpuszczam odrobinę masła, dodaję łyżeczkę lub dwie mąki i robię zasmażkę. Następnie dolewam mleko i mieszam rózgą by nie zrobiły się grudki. Mieszam cierpliwie i czekam, aż sos zgęstnieje; w międzyczasie dodaję szczyptę soli, gałki muszkatołowej i dość solidnie ukręcam świeżego pieprzu.



6. Zapiekam, aż na wierzchu zrobi się smakowita rumiana pierzynka



7. Podaję z dobrym winkiem. Smakowita, szybka kolacja na dwoje gotowa, mniamm...




Przy okazji polecam jedyną w swoim rodzaju restaurację cykorii,przy której znajduje się muzeum historii tego warzywa. Można zjeść i pooglądać. Specyfiką restauracji jest kilkadziesiąt dań z... cykorią. A więc cykoria z owocami morza, żeberkami, rybą. Hitem jest cykoria z ogromną, smakowitą golonką! Mimo, że nie jestem zbytnią miłośniczką golonek- tam nie mogę się po prostu oprzeć! Golonka jest przepyszna! W towarzystwie smakowitego sosu i cykorii. W dodatku jest tak duża, że nie możliwa do zjedzenia. Resztki wraz z ogromną kością są pakowane dyskretnie na wynos dla...piesków, jeśli ktoś sobie życzy! Dla naszych czworonogów są to niezapomniane emocje i zabawa kostką przez następnych kilka dni. 
Ucztę cykoriową można ( a nawet należy) zakończyć niezrównanymi naleśnikami z konfiturą- oczywiście -z cykorii, lub lody Dame Blanche z cykoriowym dżemikiem. Cykoriowe przetwory można kupić na miejscu. 
Obsługa jest dość specyficzna, nie za bardzo można dogadać się po francuski, ani angielsku, ale dobra wola i otwartość pokonuje wszelkie bariery przy wyborze menu.


http://www.veilinghof.be/

niedziela, 20 listopada 2011

Post fotograficzny: ich troje

Dziś znów dla odmiany wrzucam kilka fotek z mego archiwum, zatytułowałam je : ich troje, choć nie zawsze ta liczba odpowiada liczbie osób w kadrze. Założeniem było umieścić jedną osobę na dalszym planie, która zlewa się niejako z tłem, a wyeksponować te stojące bliżej.

Pozdrawiam i biegnę cieszyć się niedzielą






sobota, 19 listopada 2011

szaro, szaro, szarzej?

chyba raczej : bardziej szaro. Tak się z pewnością stopniuje ten przymiotnik. Ale mniejsza o to. Chciałam tylko powiedzieć, ze szary- od czasów gdy byłam jeszcze pryszczatą, zakompleksioną, choć pyskatą nastolatką-zawsze był moim ulubionym kolorem. Nawet w czasach gdy modnie było kochać się swoja pierwsza, najczęściej nieszczęśliwą miłością do równie pryszczatego Kazia czy Miecia z czwartej B zdarzało mi się pisać w pamiętniku ( nikt wtedy o blogach nie słyszał ):): moja miłość jest koloru szarego, ze względu na szary wyciągnięty sweterek, który nosił mój oblubieniec, pożal się Boże!

Trochę ;) czasu minęło, pryszcze prawie zniknęły,a  wraz z nimi uleciała w siną ( czyt: szarą) dal miłość do Miecia czy Kazia z czwartej B, przybyło mnie za to solidnie tu i owdzie, ale szary nadal pozostał moim ulubionym kolorem; oprócz brązu, czerni, bieli i granatu zaliczam go do kolorów MUST HAVE w mojej szafie. Klasyk pozwalający dowolnie się łączyć z innymi kolorami.

Dziś jesień podarowała nam znów jeden z tych nieoczekiwanie pięknych dni, obdarzyła ciepłem i słońcem. Można było chodzić w samym sweterku, a mnie zebrało właśnie na szarości. Szarość, jak każdy kolor i jak życie ma wiele różnych odcieni. Moje szarości mają odcień beżowy, sukienka zupełnie wiosenna z mięciutkiej bawełny świetnie się odnalazła w zestawie z obszernym, wełnianym sweterkiem- szarym oczywiście, do tego szare- lecz inaczej- długie zamszowe botki- ubiegłoroczny prezent od męża; szara torba- prezent od przyjaciółki, i tak spowita w szarości cieszyłam się resztkami lata w środku jesieni. :)






środa, 16 listopada 2011

Krotkie listopadowe dni


Jesien weszla w swoja najsmutniejsza faze. Robi sie naprawde zimno, choc ciagle jeszcze slonecznie i sucho. Noc goni dzien i goraczkowo probujemy wyrobic sie z naszymi zajeciami. Wieczory dlugie i senne, mysli nasze biegna juz do swiat, supermarkety rozpoczynaja juz swoja meczaca, nahalna nagonke na nas. Jak co roku obiecuje sobie, ze w tym roku nie bedzie nerwowego kupowania prezentow w ostatniej chwili, ze nie wydam na nie z dzika radoscia calej pensji-strasznie podnieca mnie pakowanie podarkow w szeleszczace, kolorowe papiery!

Poki co probuje zaczarowac reszte szarych dni kolorowymi, cieplymi ubraniami i dobrym humorem :)






a moje psy spokojnie snia w swoich fotelach czekajac na cieplejsze dni......

wtorek, 15 listopada 2011

Post fotograficzny- Portrety część 2



A jednak jeszcze dziś parę portretów. Z nostalgią wspominam mój pierwszy aparat fotograficzny ( rosyjski), dziwnie zakładało się kliszę i zdjęcia wychodziły czarno-białe. Pamiętam jego zapach i trzask gdy zwalniałam przycisk. Później stałam w kolejce do pana fotografa... Ech to były czasy bardzo mozolne dla fotografów-amatorów. Ale wspomina się z łezką w oku...
Zamieszczam tu zbieraninę różnych portretów- taki miks wiekowo-płciowy









Post fotograficzny- Portrety cz 1


Moje drogie, dziś nie będzie mody,moich rozważań, ani relacji z odwiedzonych miejsc. Jak na pewno dało się zauważyć niektórym, uwielbiam fotografować: ludzi,przyrodę, zabawne zdarzenia. Najczęściej nie rozstaję się z aparatem, dlatego też kocham swoją brązową, starą torbę z H&M, w której mieszczą się wszystkie niezbędne kobiecie drobiazgi, butelka wody i aparat. 
Oczywiście,moje zdjęcia nie są doskonałe, nikt nie uczył mnie zasad fotografii, fajnie, że w dzisiejszych czasach większość rzeczy załatwia za nas technika, wystarczy mieć niezłą lustrzankę i dalej na polowanie okazji!
Chce jednak podkreślić, że brak fachowości i talentu nadrabiam miłością i pasją jakie wkładam w wykonywane zdjęcia. Lubię zatrzymać w kadrze młodość, ale także stare, poorane zmarszczkami twarze. Ile w nich dostojeństwa i mądrości. Listki, pająki i ślimaczki. Szarość ulicy i piękną tęczę. Oto dzisiaj pierwsza część moich portretów.Na następną zapraszam jutro.



 Marysia





Danusia

Irenka

Genowefa