niedziela, 8 maja 2011

ja naprawdę nie mam co na siebie włożyć

każda z kobiet przynajmniej raz w życiu doszła do takiego stwierdzenia stojąc przed pełną ubrań szafą! I nie ma w tym kokieterii, ale krzyk szczerej rozpaczy. Wiosna po tygodniach zimna zalała nas falą upałów i od trzech dni mamy w porywie do 30 stopni C. 
Dziś wszystko zaczęło się źle. Niż psycho-fizyczny. Przewaliłam całą szafę w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego na dzisiejszy dzień, albo za ciepłe, albo za ciasne ( dieta, dieta potrzebna od zaraz, albo przynajmniej trzeba uważać na to co się je) . Następny niewypał- żelazko wysiadło. Nowe żelazko potrzebne natychmiast. 3 niepowodzenie- oczywiście mieliśmy piękne plany wycieczkowe na dzisiaj. Bel Oeil, przepiękne ruiny lub opactwo,niestety guzdraliśmy się jak zwykle do tego stopnia, że w rezultacie- plan awaryjny- pojechaliśmy szukać fortyfikacji w okolicach Mechelen,nie znaleźliśmy, skończyło się na spacerku w okolicach Zemst nad jeziorkiem- ulubionym miejscem naszych rodaków. Ale też było milo.. :)


spódnica- Mer du Nord SH,
sweterek- Esprit SH,
top- jakiś tam,
buty- Maniet,
pasek- Veritas,
torebka-H&M 




niżej : kacza rodzina