czwartek, 13 października 2011

Omaha Beach



Gdy staniesz na plaży przed oczyma stają ci jak żywe obrazy z Szeregowca Ryana. Miejsce bardzo refleksyjne. Rzędy białych krzyży jak okiem sięgnął robią wrażenie. Bez zbędnych komentarzy. Groby  ułożone tak jakby polegli mieli widzieć przed sobą rozległą plażę i brzeg morza. Skrawek terytorium Stanów Zjednoczonych.Srodki ostrożności jakbyś przekraczał granicę, jak przy podróży samolotem. Nie przejdzie żadna butelka z płynem, ani parasolka schowana w torebce.



z bardziej przyziemnych wrażeń: moje "piesy" po raz pierwszy widziały morze. Stanęły najpierw jak wryte. Później najwyraźniej ucieszyły się z ogromu wody ( upał był straszliwy) i rzuciły się zachłannie do picia. Konsternacja! Słona woda... Odbiegają nieco dalej i znów piją. Kolejne rozczarowanie! Gdyby można było powiedzieć o psie, że stoi z głupią miną to właśnie była ta sytuacja. W końcu dały za wygraną, ale co się wybiegały i wypluskały w falach! A wodą zadowolić musiały się z butelki.

 poniżej: uczestnicy wyprawy














1 komentarz: