sobota, 19 lutego 2011

Place Flagey- sentymentalna podróż

Pracuję na Ixelles. Jest to ( nie tylko według mnie) najpiękniejsza i najbardziej "klimatyczna" dzielnica Brukseli, ale również jedna z najdroższych. Pewnie byście się zdziwili bo właściwie na taką nie wygląda. Jej burżuazyjny urok jest dyskretny. Dla mnie Ixelles to również podróż sentymentalna. 17 lat temu właśnie tam w klinice Ixelles-Eterbeck przyszedł na świat mój Kubuś. Tutaj były nasze pierwsze niedojrzałe zmagania z dorosłym życiem, rodzicielstwem, samodzielnością i rodzicielstwem. Mieszkaliśmy wtedy na Rue Blanche czyli na ulicy Białej (tuż obok placu Stephanie)- odchodzącej od jednej z najbardziej prestiżowych i eleganckich ulic Brukseli- Avenue Louise. Nasze mieszkanko ( tzw.studio, czyli wszystko w jednym: sypialnia, salon, kuchnia + mikroskopijna łazienka) było zatrważająco jak na nas drogie i wzruszająco skromne. Stad wszędzie było blisko, sąsiedztwo hoteli, nocnych klubów, eleganckich sklepów ( nie na naszą kieszeń), skwerków, parków. Wieczorem dzielnica pulsowała gorączkowym życiem, za każdym rogiem można było natknąć się na stojące dziewczyny. Uprzejme prostytutki w różnym wieku, mówiące znajomym mieszkańcom dobry wieczór. Czułam się tu zawsze niezwykle bezpiecznie. Niedaleko stąd było do Misji Katolickiej w sąsiadującej dzielnicy St Gilles na ulicy Jourdan. Po powrocie do Polski nigdy nie sądziłam, że odbędę kiedykolwiek podróż sentymentalną do tych miejsc....

 (Kamieniczki w pobliżu Place Flagey)

Dziś pracuję niedaleko Rue Blanche i niezwykłego Place Chatelin. Na ulicy gdzie....mieściła się szkoła ( właściwie przedszkole) do którego na krótko przed naszym powrotem do Polski zaczął uczęszczać nasz chłopczyk. Codziennie dobywam teraz moją sentymentalna podróż. Codziennie przejeżdzam 2 razy dziennie między słynnymi jeziorkami przy bardzo modnym wśród młodzieży i nie tylko Placu Flagey. Przejeżdzam koło kliniki.... i wspominam ,i podziwiam znajdujące się na każdym kroku zabytki secesji. Słynne Muzeum Horty-jednego z twórców secesji- tuz obok mojej pracy. ale o tym kiedy indziej. Dziś kilka fotek z jeziorek przy placu Flagey. Maja swoją historię, ale o tym kiedyś przy okazji. Lubię się zatrzymać i karmić gołębie i łabędzie. Patrzeć jak walczą o kawałki chleba. Mam swoich faworytów jak Pan z obrączką 98. To niezwykle uspokaja w tym szalonym tempie życia, któremu nie chce się poddać, by być tylko nicią w kręcącym się kołowrotku życia jak śpiewa Anna Maria Jopek :)



 Wyżej: W pobliżu Placu Flagey-sam plac pokżę innym razem, teraz chodziło mi raczej o jeziorka przy placu, może niezbyt precyzyjnie się wyrażam...
 Jedna z rzeźb na rondzie na Avenue Louise


popularne ogrody na dachach robią wrażenie; wywieszona flaga belgijska- ostatnio widzi je się dosyć często- na znak protestu wobec tendencji Flandrii do podziału państwa


widok z Avenue Louise w kierunku skwerków przy placu Flagey- jest on polożony niżej w stosunku do Avenue Louise, niżej jedna z rzeźb (Avenue Louise)

 "Ja tu rządzę!" Mój faworyt- Pan Nr....... sam i w otoczeniu podwładnych


 Jeszcze raz jeziorka i liczne rzeźby

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz